Beatyfikacja polskich męczenników w Peru PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 05 grudnia 2015 20:00

Kolejni męczennicy XX wieku, którzy zginęli z rąk komunistów, doczekali się wyniesienia do chwały ołtarzy. Wśród trzech kapłanów, beatyfikowanych dziś w peruwiańskim mieście Chimbote, są dwaj polscy franciszkanie konwentualni, ojcowie Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski. Byli dopiero po trzydziestce, gdy 9 sierpnia 1991 r. terroryści z Sendero Luminoso (Świetlisty Szlak) zamordowali ich na terenie tamtejszej diecezji, w Pariacoto. Trzeci z  męczenników to sześćdziesięcioletni włoski ksiądz diecezjalny fideidonista Alessandro Dordi, którego członkowie tej samej lewackiej organizacji zabili dwa tygodnie później, 25 sierpnia 1991 r.

 

Kolegą seminaryjnym przyszłych błogosławionych franciszkanów był o. prof. Zdzisław Kijas OFMConv., relator ich procesu beatyfikacyjnego w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. To on ćwierć wieku temu zaniósł rodzicom obu męczenników wiadomość o ich śmierci.

 

„Michała Tomaszka i Zbyszka Strzałkowskiego znałem bardzo dobrze, bo od pierwszych lat szkoły średniej. Były to osoby bardzo różne, gdy chodzi o charakter, sposób wyrażania się, kontaktowania się ze środowiskiem. Michał miał charakter kontemplatywno-matematyczny, Zbyszek był jak przedsiębiorca, od razu organizował ludzi wokół siebie. Kiedy przyszła informacja o śmierci, byłem wtedy w Krakowie. Byłem też jedynym, który ich znał, bo byłem kolegą kursowym. Dlatego przełożony poprosił, abym udał się z tą smutną informacją do rodziców. Najpierw pojechałem do domu Michała. Zastałem tam mamę, która – wydawało się – jakby oczekiwała czegoś takiego. Przyjęła to z dużym spokojem. Zaczęliśmy się modlić. Po przekazaniu tej informacji pojechałem do Zawady koło Tarnowa, aby porozmawiać z rodzicami Zbyszka. Miałem takie wrażenie, że jego mamie, jak w filmie, przesuwała się klisza z wyjazdu syna, jego decyzji o wyjeździe, dla rodziców bardzo trudnej, a dla niego bardzo ważnej. Wszyscy tam obecni płakaliśmy po tym, co się zdarzyło, i próbowaliśmy odczytać wolę Bożą w śmierci syna inteligentnego, młodego przedsiębiorczego i twórczego w tym, czego chciał dokonać w Peru” – powiedział o. Kijas.

 

Kursowym kolegą błogosławionych Zbigniewa Strzałkowskiego i Michała Tomaszka był też obecny spowiednik w Bazylice Watykańskiej, o. Roman Wadach OFMConv. Tak ich wspomina:

 

„Ze Zbyszkiem spotkałem się pierwszy raz we wrześniu 1980 r. Byliśmy razem przez 5 lat w seminarium. Michała poznałem rok później, bo on przyszedł do nas w 1981 r. Było nas ponad 100 kleryków, ale oni wyróżniali się. Zbyszek dojrzałością, bo to był człowiek uporządkowany, wiedzący czego chce, bardzo pobożny. Michał był bardziej artystą. Z Michałem związana jest taka ciekawa historia, o której ja nigdzie nie czytałem. Należał do grupy misyjnej. Grupa ta postanowiła nagrywać codziennie audycje Radia Watykańskiego o godz. 16:15. Pamiętam, że oni dysponowali magnetofonem z radiem, to był rarytas w tamtych czasach. Michał z drugim klerykiem nagrywali to, odsłuchiwali, przepisywali na maszynie całą audycję, wieszali na naszej tablicy informacyjnej i każdy z nas mógł wiadomości Radia Watykańskiego odczytać. Czasami był problem zakłócania. Wiadomo, że w tamtych czasach, a myślę o latach 1981-85, te audycje były jednak zagłuszane. Michał po jakimś czasie doszedł do takiej wprawy, że nawet gdy były jakieś audycje zagłuszane, to on już mniej więcej wiedział, jak się w nie wsłuchać, i trafnie odczytywał te informacje” – powiedział o. Wadach.

 

Dzisiejszej beatyfikacji na stadionie w Chimbote przewodniczy w imieniu Papieża kard. Angelo Amato. Prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zapytaliśmy, w jakiej sytuacji doszło w 1991 r. do męczeństwa nowych błogosławionych i jakie motywy kierowały ich zabójcami.

 

„W okresie rewolucyjnego terroru trwającym od 1980 r. marksistowska ideologia Sendero Luminoso spowodowała napaści przede wszystkim na Kościół i księży: podpalenia, profanacje, zniszczenia, oszczerstwa, zabójstwa. By powstrzymać ten diabelski atak, odważny ordynariusz Chimbote (czyt. Czimbote) bp  Luis Armando Bambarén zapoczątkował z kapłanami, misjonarzami i świeckimi swej diecezji intensywną kampanię modlitwy i szerzenia ewangelicznego orędzia na rzecz pokoju, życia, godności osoby, braterstwa i przebaczenia, a przeciwko wszelkim formom nienawiści i przemocy. W 1992 r. terrorystów aresztowano. 10 lat później ich przywódca Abimael Guzmán ujawnił w rozmowie z bp. Bambarenem, że nakazał egzekucję kapłanów w przekonaniu, iż religia jest «opium dla ludu», a Biblia, sakramenty, katechizm usypiają świadomość wieśniaków. Również prowadzone przez diecezję działania charytatywne i na rzecz sprawiedliwości społecznej stanowiły przeszkodę dla postępów rewolucji. Skruszony terrorysta uznał, że motyw zabójstwa był zasadniczo religijny, a nie polityczny czy społeczny. Po 10 latach więzienia i refleksji Abimael Guzmán prosił biskupa o przebaczenie i otrzymawszy je nakazał partyzantom pozostałym na wolności złożenie broni” – powiedział kard. Amato.

 

ak/ rv

 

źródło: