5 czerwca kanonizacja o. Stanisława Papczyńskiego PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
wtorek, 15 marca 2016 23:57

Kolejny Polak zostanie świętym. 5 czerwca w Watykanie odbędzie się kanonizacja bł. ojca Stanisława Papczyńskiego. Decyzję tę ogłoszono na konsystorzu w sprawach kanonizacyjnych, któremu przewodniczył Papież Franciszek.

 

Przyszły święty był założycielem pierwszego powstałego na ziemiach polskich zakonu męskiego, mianowicie marianów. Ten żyjący w XVII w. zakonnik oprócz szerzenia czci tajemnicy Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny otaczał szczególną troską modlitewną odchodzących z tego świata, dusze czyśćcowe, jak również ubogich i społecznie pokrzywdzonych. Był spowiednikiem m.in. króla Jana III Sobieskiego. Ojciec Papczyński jest patronem dzieci nienarodzonych i rodziców pragnących potomstwa.

 

 

„Kanonizacja ojca Papczyńskiego w czasie trwania Roku Świętego jest nadzwyczajną łaską miłosierdzia, jaką Bóg wyświadczył naszemu zgromadzeniu i Kościołowi” – uważa przełożony generalny marianów ks. Andrzej Pakuła. Podkreśla zarazem, że ojciec Papczyński to święty na trudne czasy, bo sam żył w trudnych czasach.

 

„Dla nas jako zgromadzenia, ale myślę że i dla całego Kościoła ta kanonizacja  jest okazaniem bliskości Boga człowiekowi, objawieniem piękna Bożej miłości, która do człowieka przychodzi i go wzmacnia, zwłaszcza w trudach i przeciwnościach” – mówi w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Andrzej Pakuła MIC. Generał marianów, a zarazem postulator w procesie kanonizacyjnym przypomina, że życie ojca Stanisława naznaczone było ogromnymi trudnościami, nie tylko z powodu jego osobistej historii, ale także historii Polski, w której przyszło mu żyć.

 

„To były czasy potopu szwedzkiego, wojen na wschodzie, ogromnych kataklizmów związanych z epidemiami i zniszczeniami. Ojciec Stanisław we wszystkim tym uczestniczył, kochał Polskę, o nią się martwił, ale równocześnie brał udział w tych wydarzeniach, które  naznaczone były właśnie najogólniej mówiąc nędzą i mizerią. Więc dla nas jest to znak ogromnej mocy Pana Boga, który ze śmierci wyprowadza życie” – podkreśla ks. Pakuła. Przypomina jednocześnie, że oba cuda w procesie kanonizacyjnym związane były z wydarzeniami, które otarły się o śmierć albo w których lekarze stwierdzili śmierć, a potem po modlitwach i po wstawiennictwie ojca Stanisława okazało się, że Pan Bóg udzielił łaski, czyli cudu udowodnionego medycznie.

 

„Dla nas jest to też pewien obraz historii zgromadzenia, które w swych dziejach przeżyło niemalże śmierć, kiedy został tylko jeden marianin. Potem po wstąpieniu bł. ojca Matulewicza zgromadzenie odżyło na nowo. W jakiejś mierze te etapy życia, śmierci i mocy Bożej, która ujawnia się wobec śmierci, grzechu czy słabości, daje nam Pan Bóg doświadczyć teraz” – mówi postulator.

 

Ks. Pakuła podkreśla, że sama kanonizacja, która odbędzie się w Roku Bożego Miłosierdzia, jest przypomnieniem o koniecznej wrażliwości na miłosierdzie nie tylko Boże, ale i to ludzkie, wyświadczane innym; o wrażliwości, którą odnajdujemy w postawie i posłudze ojca Stanisława. „Warto tu przypomnieć chociażby jego wielką troskę o zmarłych, którą on sam nazywał «miłością najbardziej bezinteresowną i aktem miłosierdzia, z którego nie ma żadnego zysku», wyświadczanym tym, którzy nam nie mogą pomóc i od których nie możemy się spodziewać wdzięczności. Ten gest czystej miłości jest aktem na dzisiejsze czasy, na Jubileusz Miłosierdzia, ale też przypomnieniem, że życie ludzkie nie kończy się  na tym świecie, że jest przejściem do innego świata, w którym także są ludzie oczekujący naszej pomocy” – zaznacza ks. Pakuła. Wskazuje też na  inny wymiar charyzmatu, jaki przyszły święty zostawił zgromadzeniu; jest nim to, co ojciec Papczyński nazywał w skrócie pomocą proboszczom.

 

„Jest to również piękny przykład służby; służby tym, którzy potrzebują konkretnego wsparcia w posłudze duszpasterskiej, w dziele zbawienia dusz, w niesieniu pomocy biednym.  Pamiętajmy, że ojciec Papczyński ostatnie lata swego życia spędził na Mazowszu, gdzie zyskał przydomki «ojca ubogich», «apostoła Mazowsza» wrażliwego na ludzką biedę, pracującego zwłaszcza wśród najniższych warstw społeczeństwa, chłopów i pracowników folwarków. Właśnie tam chodził po kościołach, głosił kazania, wspierał i wlewał nadzieję w sytuacjach, kiedy ojczyzna doświadczała wielkich trudności i doświadczali ich ludzie” – mówi ks. Pakuła.

 

Przełożony marianów wyznaje, że zgromadzenie przygotowuje się do kanonizacji z nadzieją, iż będzie to bodziec skłaniający zakonników do życia bardziej świętego i oddanego Bogu w służbie Kościoła i człowieka. „Ufamy, że dla Kościoła ta kanonizacja będzie przypomnieniem, iż Bóg jest mocny i ujawnia swoją moc w sytuacjach, które po ludzku wydają się beznadziejne” – podkreślił przełożony generalny marianów w dniu ogłoszenia daty kanonizacji przyszłego świętego Polaka.

bz/ rv

 

źródło: