| Świat miłosierdzia i świat piękna |
|
| Wpisany przez TOMASZ32-VAD |
| poniedziałek, 04 marca 2013 18:50 |
|
Otrzymałem z Gävle ze Szwecji, gdzie dwukrotnie byłem na rekolekcjach, kolejne listy od Eli, która jest sercem i duszą zwłaszcza polskiej wspólnoty w tamtejszej wielonarodowej parafii,. Listy poruszają problemy lokalnego kościoła, które obrazują trudną sytuację Kościoła w wielu miejscach Europy i świata. Elę ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ) wciąż woła Boży Duch. Jest pełna niespożytej energii, razem z mężem Marcinem prowadzą od wielu lat „most charytatywny” między Szwecją i Polską. Z niego wyrosło w 2012 roku „dzieło” nazwane „Międzynarodową Diakonią Miłosierdzia” (MDM). W Diakonię włączyło się w rozmaitym stopniu i zakresie już 26 osób. W Diakonii są ci, którzy zaangażowali się czynnie w jej działanie i nazwani zostali imieniem „Marty z Betanii”, siostry Łazarza. Diakonia Miłosierdzia i osoby potrzebujące pomocy wspomagane są też duchowo przez ewangeliczne „Marie z Betanii”. Otrzymałem właśnie status “Marii”, bo na czynne formy działania za bardzo mnie nie stać, jestem już za stary. Zobowiązałem się do odprawiania Mszy św. za MDM i za osoby wspierane przez Diakonię. W dzisiejszym świecie jest zbyt wiele zakątków, gdzie bieda i nędza, często z rozpaczą i bezradnością, wołają o pomoc. Diakonia Miłosierdzia dopiero rozwija swe skrzydła i realizuje swój program pomocy ludziom w Polsce i na Białorusi. W Polsce opiekuje się ponad 130 osobami.
Dumam nad Diakonią Miłosierdzia i przypominam sobie tekst Ewangelii św. Mateusza z dnia 18 lutego. Wizja sądu ostatecznego którą ukazuje Jezus w Ewangelii wydaje się być niezwykle jasna i prosta. Ludzkie prawo składa się z wielu ksiąg i tysięcy przepisów, pozwalających ocenić ludzkie czyny, orzekać winę i karać człowieka za nieprzestrzeganie prawa. Procesy sądowe są bardzo skomplikowane, toczą się miesiącami, często latami. Wyroki nie raz mijają się z prawdą, nie zawsze są sprawiedliwe. A Boże prawo jest takie zwięzłe i zrozumiałe: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” oraz „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. Dwa możliwe werdykty Bożego sądu oparte będą o dwie zasady ukazujące jak postępowałem w codziennym życiu. W czasie Wielkiego Postu mamy trochę czasu na refleksję, który z dwóch werdyktów skierowany będzie do mnie i do ciebie. Po której stronie sprawiedliwego Sędziego zostaniesz postawiony – po prawej, dla tych, którzy realizowali przykazanie miłości, czy po lewej - dla tych, dla których miłość była nonsensem, abstrakcją, którzy nigdy nie rozpoznali w najmniejszych tego świata udręczonego, upokorzonego Boga, ukrzyżowanej miłości. Tylko miłość wprowadzi Cię do królestwa Bożej Chwały. Diakonia Miłosierdzia…?
W naszym życiu tak się dzieje, że jest czas na aktywność, ale też przychodzi czas, że możemy pomagać innym już tylko duchowo. Potrzebne są więc i Marty i Marie, aby miłosierdziem dzielić się z najmniejszymi. Można być i trzeba być w miarę ludzkich możliwości równocześnie i Marią i Martą. Jak myślisz? Kim ty jesteś? Oby czas twojego życia nie upłynął bezowocnie, obyś, zanim dotrzesz do bram nieba, zdołał rozpoznać kim jesteś w doczesności: Martą, czy Marią?
Ale powracam z tej tatrzańskiej zadumy nad pięknem i mistyką gór do Wieruszowa, zaglądam do skrzynki pocztowej w komputerze i wciąż nowe myśli pojawiają się, bo też nowe sprawy albo i nie takie nowe echem powracają. I stare pytania stają przede mną udając całkiem nowe. I nieustannie pojawia się mój, biblijny przyjaciel, mędrzec Kohelet i z uśmiechem przypomina, że to, co wydaje mi się jakby nowe, wszystko już kiedyś było: „To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest” (Koh 3, 15). Nostalgia i tęsknota za nieskończonością, gdy tyle piękna, dobra i miłości było i gdzieś odeszło, ukryło się w coraz bardziej ułomnej i nieuchwytnej pamięci… Myśl, że wszystkie piękne chwile, fascynacje - obrazy, dźwięki, spojrzenia, wypowiedziane westchnienia i słowa, te zapisane i niezapisane, bo nie wiadomo jak je zapisać, nie odeszły na zawsze, lecz w tajemniczy sposób istnieją, kiedyś eksplodują z wielka mocą i już nigdy nie przeminą, ta myśl nasycona jest wiekuistą nadzieją i radością. Jak dobrze że jest Bóg, bo On jest rękojmią, że życie się nie kończy, tylko zmienia i tylko oczyszcza. To co było pięknem stanie się niewyobrażalnym pięknem, to co wydawało się szczytem miłości rozbłyśnie niezwykłym blaskiem, jakiego w doczesności jeszcze nie zaznaliśmy. Wpatrzmy się więc i wsłuchajmy w słowo Boga. Odkryjemy w nim najprawdziwsze piękno, dobro i miłość, a więc to, czego poszukujemy bezskutecznie na ludzkich drogach zapominając, że i na tych drogach wszędzie Jego słowo jest.
W skrzynce pocztowej znalazłem pełen duchowego piękna list od Anny Marii, studentki z Wrocławia. Kochana Aniu, największą radość sprawiły mi słowa pewności o tym, co Bóg od Ciebie chce. Ale pamiętaj, że Bóg chce również, byś mi podała swój adres, bym mógł Ci przysłać od Niego przez moje ręce parę złotych na chleb i coś do chleba. Uczmy się z miłością nie tylko dawać, ale i przyjmować, a więc w pokorze i radości przyjmij Aniu Marysiu to, co Bóg pragnie Ci podarować. Jesteś przecież Jego ukochaną córką i o tym dobrze wiesz.
I tyle na ten raz. Pamiętajmy o tych, których kochamy i którzy nas kochają. I pamiętajmy o tych, którzy czynią dobro i pamiętają o najmniejszych, potrzebujących naszego pochylenia się nad nimi. Niechaj dobry Bóg i Najcudowniejsza z Matek obdarza wszystkie Marty i Marie swoim przytuleniem i błogosławieństwem.
o. Ludwik Kaszowski OSPPE
Wieruszów, 1 marca 2013
|