Dokąd zmierza świat? Nawracajcie się! Magnificat! Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
poniedziałek, 11 marca 2013 02:35

W tym roku, w 24. dniu Wielkiego Postu obchodzimy Święto Kobiet. I w tym dniu, wspominając wszystkie kobiety mojego życia, kontempluję tą Jedną, w której Bóg zamknął w pełni istotę kobiecości według swojego stwórczego zamysłu. Z Maryją najbardziej kojarzą mi się dwa słowa: MAGNIFICAT oraz IMMACULATA.  Gdy Maryja, stojąc przed Elżbietą uwielbiała Boga, nie zdawała sobie wówczas sprawy, że hymn ‘Magnificat’ rozsławi jej piękno, wybranie, wielkość i pokorę i że poprzez wieki dźwięk tej modlitwy będzie pozwalał zanurzyć się w misterium macierzyństwa Maryi i wcielenia Syna Bożego. Tej tajemnicy nie da się wyrazić inaczej jak poprzez kontemplację.

 

I jedynie poprzez kontemplację można wyrazić tajemnicę zamkniętą w słowie ‘Immaculata’ – Niepokalana. Ale czy słowem można wypowiedzieć tajemnicę Maryi, tej Jedynej w historii świata KOBIETY? Może dlatego w dzisiejszy Dzień Kobiet, niemal bez przerwy, wsłuchuję się w melodię i słowa anielskiego pozdrowienia AVE MARIA. Gdy Archanioł Gabriel pozdrawiał Maryję, Ona przede wszystkim wsłuchana była w słowa Bożego wysłannika. Pieśni Ave Maria, śpiewanej przez tylu wybitnych artystów, nie da się słuchać inaczej jak poprzez kontemplację tajemnicy Maryi.
Tajemnica Maryi zanurzona jest w tajemnicach Wielkiego Postu i Wielkanocy. I dlatego w tym niezwykłym czasie wsłuchajmy się w wołanie Jezusa, Syna Maryi: „Nawracajcie się!” Tyle razy w ciągu roku jak echo wraca to krótkie wezwanie: „Nawracajcie się!” I Jezus w swoim nauczaniu i Kościół od początku swojego istnienia podejmują ten temat. Nieustające wołanie przez wieki… ‘Czy my, mieszkańcy Ziemi jesteśmy aż tak źli, że wciąż musimy się nawracać?’ Może warto też odwrócić to pytanie: ‘Czy jesteśmy aż tak dobrzy, że już nie musimy się nawracać?’ Czy to wołanie Chrystusa i Kościoła to nie jakaś chrześcijańska obsesja, może literacki ozdobnik Wielkiego Postu? Czy rzeczywistość jest aż tak tragiczna, by wciąż o tym przypominać, czy bunt przeciw Bogu i słuchanie szatańskich rad „jak żyć?” są tak powszechne i trwają?

 

No to otwórzmy pierwszą lepszą gazetę: ‘pogotowie nie chciało przyjechać i chore dziecko zmarło…, syn nożem zabił matkę…., matka zagłodziła na śmierć trzyletniego syna…, żołnierze dokonali zbiorowego gwałtu na młodej Japonce, a pięciu mężczyzn na studentce w autobusie w stolicy Indii…, kolejne zbiorowe mogiły żołnierzy zamordowanych po wojnie w Polsce przez komunistów przypominają ukrytą prawdę…, w Syrii trwa bratobójcza wojna, każdego dnia giną niewinni ludzie, gwałcone są kobiety, dzieci…, kolejny kraj ustanawia prawo pozwalające homoseksualistom adoptować dzieci…., aborcja prawem podstawowym człowieka, rozwody, rozwody, odejścia, zdrady, gwałty, zabójstwa, napady, kradzieże… Przecież to jedynie wierzchołek góry lodowej naszych ludzkich ‘dokonań’. Dekalog możnaby uszczegóławiać w niekończącą się, długą listę zła, grzechów, ‘wyprodukowanych’ przez istotę myślącą – homo sapiens na najpiękniejszej planecie we Wszechświecie – na Ziemi, planecie życia. Kiedy zejdziemy z orbity okołoziemskiej na powierzchnię naszej ‘błękitnej planety’, zaglądniemy do ludzkich mieszkań, nie daj Boże - do ludzkich serc i myśli, to przerażenie ogarnia... Człowiek stworzony przez Boga z miłości i powołany do miłości nie umie korzystać z wolności, którą go również obdarował Bóg. Na wszystkich poziomach swojej egzystencji człowiek wybiera mniejsze i większe zło, egoizm nazywa miłością, pychę i próżność nazywa normalnością…. 

 

Nie, wołanie „Nawracajcie się!”, to nie obsesja. To woła miłość Boga, który obdarował nas życiem, zdolnością myślenia, wolnością i wielu innymi darami, których nie chcemy wykorzystać zgodnie z ich najlepszym przeznaczeniem…, to kochający Bóg woła: ‘opamiętajcie się, nawróćcie się, uwierzcie w Ewangelię, bo Królestwo Boże jest coraz bliżej i możecie się z nim rozminąć; chcecie na wieki pogrążyć się w złu, w królestwie szatana?’
Wołanie Kościoła jest wołaniem kochającego i cierpliwego Boga, Ojca niebieskiego, który pragnie nam przebaczyć nasze złe myśli, słowa i czyny, przemienić nasze serca, byśmy wreszcie uwierzyli w Jego miłość.
Nasz los jest w naszych rękach i naszych wyborach, decyzjach. Bóg uczynił dla nas wszystko, co mógł uczynić. Z wszelkim złem grzechów, popełnionych przez nas w dziejach ludzkich pozwolił się przybić do krzyża, by otworzyć nam niebo. Obyśmy tylko pozwolili dać się oczyścić z naszych nieprawości i chcieli wejść do Bożego, wiecznego królestwa miłości!

 

W Ewangelii z trzeciej niedzieli Wielkiego Postu Jezus chce nam ukazać prawdę o nas i naszym życiu. Każdy z nas jest jak ewangeliczne drzewo figowe. Zasadził mnie Bóg w pięknym ogrodzie, jakim jest Ziemia. I ja, mieszkaniec tego Bożego ogrodu, muszę zadać sobie pytanie zasadnicze: ‘Czy jestem drzewem, które rodzi owoce? Czy pośród obfitości pięknych liści znajdę jakieś owoce? Czy są to owoce dorodne, zdrowe, czy też rachityczne, robaczywe?’
Bóg podarował mi życie i poprosił także, bym nie zmarnował podarowanego mi czasu, lecz abym go roztropnie zagospodarował. I powiedział mi Bóg: ‘nie lękaj się, jestem z tobą, podaruję tobie dostateczną ilość czasu, stworzę optymalne warunki dla rozwoju twych talentów, a dam ci tyle umiejętności i mądrości, by ziemski ogród, który stworzyłem dla ciebie, stał się jeszcze piękniejszy, kwitnący i obfitujący życiem. Obyś tylko nie zmarnował nic z tego, co ci podarowałem. I nie próbuj zmieniać moich praw, bo poniesiesz wielką klęskę. Nie próbuj mężczyzny zamieniać w kobietę, nie nazywaj patologii normalnością, nie stwarzaj człowieka w probówce, nie zabijaj bezbronnych, nienarodzonych dzieci, nie ogłaszaj z pychą i dumą, że Boga nie ma i człowiek jest samowystarczalny, jest bogiem dla siebie. Bądź mądry Moją mądrością’.

 

I upływa moje życie, i jakże często, trwonię podarowany mi czas. Nic szczególnego i ważnego, nie osiągam, nie stwarzam, moje życie nie jest twórcze, stałem się drzewem wegetującym, lecz nie rodzącym żadnych owoców. Mam w obfitości dorodne liście, tylko że nie owocuję. Jestem jałowy, pusty, próżny, wszystko dookoła mnie irytuje, nie umiem kochać człowieka, ani Boga, nie nadaję się do Królestwa Niebieskiego.
Ogrodnik winnicy, gdzie rośnie drzewo figowe z cierpliwością czeka i myśli: ‘Tyle lat żyje to drzewo, tyle lat je pielęgnuję - brak efektów mojej pracy, podejmowanych wysiłków. Może jednak w końcu zaowocuje?’ Cierpliwy jest Bóg, wciąż czeka, każdy dzień jest potencjalnym czasem nawrócenia. Daje mi kolejną szansę, tak Mu na mnie zależy. Gotów jest nawet przyjąć różne upokorzenia z mojej strony, byle tylko mnie uratować, zbawić. Bóg nie traci nadziei i czeka na mój powrót – syna marnotrawnego. Nie zwlekaj bracie, siostro, nawróć się! „Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz żeby się nawrócił i żył”. Dokonaj właściwego wyboru, podejmij dobrą decyzję, twój los jest już tylko w twoich rękach.

 

 „Jeśli się nie nawrócicie...” zginiecie. Bóg, którego odrzuciłeś nie będzie już miał do ciebie dostępu. Odrzucając Boga, sam siebie skazujesz na ból i cierpienie w doczesności i ostatecznie na wieczną zagładę. Nie pozostawiaj więc nawrócenia na nieokreśloną przyszłość, podarowany ci czas może się wyczerpać szybciej niż przypuszczasz. Katastrofy i wszelkie nieszczęścia, jakie zdarzają się, to nie kara za grzechy, jak może sądzisz, to nie Bóg znęca się nad tobą. Są one powszechnymi wydarzeniami na tym świecie, dotkniętym przez grzech pierworodny człowieka, przez jego złe wybory, ukierunkowane przeciwko prawu Bożemu. Mogą niespodziewanie dotknąć  każdego, także ciebie.
Razem z Niepokalaną wciąż wyśpiewujmy Jej Magnificat,  uwielbiajmy Boga, i prośmy Go by nasz los wziął w swoje ręce, pozwólmy Mu na to. Nie musimy się wówczas lękać zła, z coraz większą mocą wnikającego w nasz świat i próbującego wyrwać człowieka z rąk Boga. Od naszych wyborów i decyzji zależy nasz los. Niech Maryja Bożymi drogami prowadzi nas w trudną przyszłość i Bożymi łaskami, których jest pełna, umacnia naszą wiarę. Błogosławieństwo Boga, przez Jej ręce i serce, niech nam towarzyszy i pomnaża naszą roztropność i dokonywane mądre wybory.

 

A ja, mimo trudnego czasu, pełen optymizmu, serdecznie wszystkich pozdrawiam, a Panie, radujące się swoim świętem, przytulam z miłością do serca.

 

AUTOR:  o. Ludwik Kaszowski,  Wieruszów, 8-10 marca 2013