|
29-09-2012
Przez otwarte okno, złotymi kolorami drzew na tle bezchmurnego błekitu nieba, wpada do mego pokoju polska jesień. Jezus, z wyciągnietymi ramionami i odkrytym, płonącym z miłości sercem, wpatrzony jest w drzwi wieruszowskiego Sanktuarium.
Ja wracam myślami do međugorskiego ‘trójkąta miłosierdzia’ i równocześnie proszę Miłosiernego Jezusa Pięciorańskiego o zdrowie dla ciężko chorego na serce dwutygodniowego Kubusia i też chorego na serce 10 dniowego Michałka. I jeszcze dwie prośby do modlitewnego pakietu dołączam - o zdrowie i życie dla dwóch ciężko chorych matek – Krysi oraz Anety.
Apostoł Jakub, patron kościoła w Međugorje i jesienni Archaniołowie Michał, Gabriel i Rafał - patronowie dnia dzisiejszego, wpatrzeni w oblicze Ojca niebieskiego, niech uproszą u Niego życie dla tych, którzy co dopiero weszli na drogę życia i za… chore matki. W pamięci odkrywam Archanioła Michała strzegącego wejscia do Oazy Pokoju, gdzie tyle łask wypraszają swoimi modlitwami pielgrzymi, szczelnie wypełniajacy kaplicę. I oczyma wspomnień przywołuję potężne postacie Archaniołów stojących ponad schodami przed kościołem del Cerrito - na wzgórzu Tepeyac w Meksyku, gdzie w 1531 r. objawiła się Juanowi Diego Matka Boża.
Archaniołowie patrzą na miasto, w którym tyle niewinnej krwi zostało przelanej i na potężną bazylikę, gdzie króluje śniadolica „Morenita” - Królowa Meksyku i Cesarzowa Ameryki. Powracam też pamięcią do obrazu sprzed trzech lat, gdy młoda meksykańska matka z uśmiechem na twarzy i przytulonym do serca niemowlakiem mozolnie przemieszczała się na kolanach ku drzwiom bazyliki, aby „Guadalupana” - najwspanialsza z Matek wzięła dziecko pod swoją opiekę. Kubusia i Michałka, Krysię i Anetę dołączam do modlitw i pieśni wypełniających bazylikę ku czci Tej, która zmieniła historię Meksyku i jest patronką dzieci najmniejszych i tych jeszcze nie narodzonych, i matek brzemiennych, i chorych matek, które myślą z miłością i niepokojem o swoich dzieciach.
Święty Michał Archanioł jest wciąż przede mną, bo myślę dziś także o Monice, która w przedostatni dzień września oddała się pod jego opiekę w zgromadzeniu michalitek. Ufam Bogu, że ta najmłodsza z moich krakowskich córek odnajdzie pokój i spełnienie pod bokiem Księcia Anielskiego. Któż jak Bóg? Czy to zawołanie nie powinno być wezwaniem dla tych, którzy wybrali Boże drogi na zawsze?
5-10-2012, Dzisiaj wspomnienie św. siostry Faustyny, której postać w moim duchowym i kapłąńskim życiu odegrała znaczącą rolę. Z Krakowa, z Łagiewnik otrzymałem bardzo dobrą i radosną wiadomość o wszczęciu procesu beatyfikacyjnego ks. Piotra Skargi. Nowe badania jego doczesnych szczątków pozwoliły na wykluczenie wszelkich plotek i domniemań odnośnie jego śmierci.
Wszystko pod słońcem ma swój czas, mówi Kohelet.. Myślę, że Bóg wybrał ten czas, by ks. Piotr Skarga dołączył do wielkich, świętych Polaków. Jest bardzo potrzebny Ojczyźnie... dzisiaj. Może zacznie swoją świętością głosić nowe kazania sejmowe, może zdarzy się cud – rządzący, parlamentarzyści, politycy, buissnesmeni, dziennikarze, prawnicy, uczeni dostrzegą swoje grzechy: poczucie fałszywej wielkości, partyjną prywatę, zakłamanie, wzajemną do siebie nienawiść, nie dbanie o interes wspólny narodu i solidarność złaszcza z najuboższymi, oszustwa, ustanawianie niesprawiedliwych praw, niszczenie rodziny i szkoły, walka z Kosciołem, przyzwalanie na relatywizm wartości i deprawację moralną, rozdzieranie umęczonej i zakrwawionej Ojczyzny jak sukna...
Oby ‘wielcy’ i pragnący sprawować władzę wsłuchali się w słowa Chrystusa: „kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!” (Mk 9,35). Naród to nie zbieranina ludzi, których nic nie łączy. Władza musi wsłuchiwać się w głos Narodu i służyć jego dobru. Może ks. Piotr Skarga, razem z Janem Pawłem, księdzem Jerzym, siostrą Faustyną, królową Jadwigą w ‘Roku Wiary’wskrzeszą uśpione duchy Narodu, uproszą u Boga czyste serca i sumienia, aby z całą mocą mógł zstąpić Duch Święty i odnowić oblicze polskiej ziemi, o co z determinacją od początku swgo pontyfikatu wołał Polski Papież. Może dotrze głos z nieba: ‘Polsko obudź się! Ojczyzna jest świętością i potrzebuje światłych i świętych obywateli!’ Oby dzisiejsze wołanie Chrystusa w Ewangelii św. Łukasza: „Biada tobie Korozain! Biada tobie, Betsaido!” (Łk 10,13) nie dotyczyło naszej Ojczyzny.
Zbliża się 11 października. Papież Benedykt XVI otworzy zapowiedziany już wczesniej w Liście Apostolskim „Porta fidei” - ‘Rok Wiary’. Trwał on będzie do 24 listopada 2013 r., do uroczystości Chrystusa Króla. Wiara jest duchowym tlenem, pozwalającym oddychać i żyć poszczególnym osobom i narodom. Wiara, która ożywiała Europę przez stulecia, wciąż umiera na naszym kontynencie, bo Europejczycy uwierzyli w swoją samowystarczalność, Bóg stał się uciążliwą przeszkodą w realizowaniu wizji nowego świata.
Potrzebne jest więc odnowienie wiary, jej podwoje – „porta fidei” wciąż są otwarte, można przez nie wejść i spotkać się z Chrystusem, który jest drogą, prawdą i życiem. Trzeba jednak uprzednio odpowiedzieć sobie na pytanie: „Kim dla mnie jest Jezus Chrystus?” Jeśli Go zgubiłem, muszę Go odnależć, tak jak Maryja z Józefem. Zgubili Go, ale zaczęli szukać i odnaleźli w końcu Jezusa w świątyni. ‘Rok Wiary’ będzie darowanym nam przez Boga czasem łaski – szukania i odnalezienia Jezusa w światyni – w Kościele.
Wiara nie może być intelektualnym aktem lecz osobowym przylgnieciem do Boga, do Jezusa. Musi to być akt serca, które jest najgłębszym centrum człowieka. Odnowa naszej wiary w ‘Roku Wiary’ musi stać się przemianą mojego i twojego serca, ożywieniem go. Źródłem życia jest miłość. Bóg jest Miłościa, a więc źródłem żywej, nowej, pełnej entuzjazmu i radości wiary. Odnalezienie tego źródła jest zadaniem w ‘Roku Wiary’ dla każdego ucznia Chrystusa, który gdzieś Go na drodze życia zagubił.
Postanowiłem włączyć się w ‘Rok Wiary’ „Katechezami Wieruszowskimi”, które od pewnego czasu co tydzień prowadzę dla moich ‘owieczek’. Pierwszym tematem, było zapytanie: „Czym jest wiara?” Zadałem to pytanie sobie i moim słuchaczom. Dzięki łasce Bożej, chyba udało się. Na spotkanie przyszło kilkanaście osób. Było zainteresowanie. Uznałem to za dobry znak. Również Wspólnotę Czystych Serc postanowiłem też zanurzyć w atmosferze ‘Roku Wiary’, bo bez duchowego tlenu – wiary, serce obumrze. Obumarłe serce przestaje być czyste?
Rok Wiary jest potrzebny, ale czy wystarczy nam determinacji, by przeciwstawić się epoce niewiary, w której przyszło nam żyć. Słuchając w ostatnim czasie spowiedzi jestem porażony skalą niewiary, ignorancji i braku świadomości, że Bóg jest sensem naszego życia i tylko On może je przemieniać na piękne i radosne, udane i szczęśliwe. Wydaje się nam, że ludzkie losy są tak zmienne, że aż niepewne, miotane przez wydarzenia historii, poddane ślepym prawom i przypadkom. Sądzimy, że tylko my sami jesteśmy panami swoich losów, my sami w jakimś stopniu możemy je kształtować, bo nie chcemy przecież, by nasz los był losem ślepym. Niestety, nie dowierzamy, że Bóg pokieruje naszym życiem, jeśli Mu je oddamy, zgodzimy się na Jego wolę. Próbujemy się wyrwać z rąk Boga poprzez zanegowanie Jego istnienia. Bunt człowieka niewiary jest absurdem. I jesteśmy rozdarci, bo gdzieś w naszej głębi niewiara zmaga się z pozostałościami umierającej wiary.
Gdy patrzymy na niezliczone wota, okrywające ściany kaplicy Cudownego Obrazu MB Jasnogórskiej, uświadamiamy sobie, że stanowią one zmaterializowane życiorysy konkretnych ludzi z wielu pokoleń, że są środkami wyrazu ludzkich cierpień, pragnień, tęsknot, nadziei oraz radości, szczęścia, euforii z powodu dotknięć łaską Bożą. Wota te opisują historię istnień ludzkich, ludzkich losów. Los i historia każdego człowieka naznaczone są dotknięciami Boga, bardzo często za pośrednictwem Najświętszej Jego Matki, Maryi. Boże dotknięcia Matki są delikatne, czułe, współczujące, bardzo osobiste i intymne, że aż wstydzimy się o nich mówić, zwierzać, dawać o nich świadectwo. A Ona na serio przyjęła pod krzyżem testament swojego Syna - misję Matki, a więc w swoich rękach trzyma nasz los, każdego/każdej z nas. Kiedy modlimy się na różańcu, to zawsze jest on równocześnie w rękach Bożej Matki. I wtedy czujemy, że Ona jest Matką naszych losów. Cóż więc z naszą wiarą, zmagającą się z niewiarą? Niechaj Rok Wiary stanie się trwałym wejściem przez ‘porta fidei’ i spotkaniem z naszym Przyjacielem Jezusem Chrystusem i Jego Matką.
Przez ręce Dziewicy Maryi i Świetych Archaniołów, niechaj dobry i miłosierny Bóg obdarzy Was swoim błogosławieństwem.
AUTOR: O. Ludwik Kaszowski
Wieruszów, 29 IX – 5 X 2012
|