Urlop w „trójkącie miłosierdzia” Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
wtorek, 09 października 2012 09:47

Na początku sierpnia zrealizowałem część urlopu, może już siódmy albo ósmy raz w miejscu niezwykłym, które od lat przyciągało moją geograficzną wyobraźnię, ale przede wszystkim, w trudny do sprecyzowania sposób, inspirowało mojego ducha. Kolejny raz odwiedziłem Međugorje.
Gdy w roku 2002 pierwszy raz z zaciekawieniem patrzyłem na kotlinę pokrytą czerwonymi, laterytowymi glebami, położoną u podnóża dwóch wapiennych grzbietów, oczami przyrodnika starałem się rozpoznać jakieś przestrzenne prawidłowości tego skrawka Gór Dynarskich. Dwa równoległe grzbiety, oddzielone dolinną przełęczą, biegną ku południowemu wschodowi i urywają się nad malowniczym kanionem rzeki Neretwy. Wyższy z nich, owysokości 649 (lub 620) m npm, góruje nad Međugorjem w wierzchołku Križevac, gdzie w 1933 roku ustawiono 8,5 metrowy, betonowy krzyż. Niższy o jakieś 100 m grzbiet Crnica, zasłynął w ostatnich trzydziestu latach, gdyż w jego dolnej części, zwanej Podbrdo, ponad wioską Bijakovici, należącą do parafii św. Jakuba w Međugorje, w 1981 roku objawiła się miejscowym dzieciom Matka Boża.

 

Piszę „objawiła się”, bo osobiście wierzę, że tak było. Wydarzenie sprzed 32 lat wciąż trwa, nie jest zakończone, fascynuje cały świat. Co roku ok. miliona pielgrzymów nawiedza to miejsce – „locum sacrum”. Tu mają miejsce niezwykłe znaki – tysiące ludzi nawraca się, odzyskuje wiarę, powraca do Boga. Są to najwspanialsze cuda miłosiernej miłości Boga. Kotlina Međugorja jest najniższą częścią rozległego śródgórskiego obniżenia o bardzo urozmaiconej rzeźbie krasowej. Przyklejona do podnóża Križevac’a  i  Crnicy  podnosi się ku płn.-wschodowi,  północy i płn.-zachodowi nieregularnymi, coraz wyższymi stopniami, rozczłonkowanymi na pojedyncze wzniesienia, grzbiety, płaskowyże, pooddzielane krasowymi dolinami, kotlinkami, lejami. W krajobrazie dominują kserotermiczne zarośla z dominującym wszędzie dębem o ostrych liściach. Zarośla te porastają kamienisto-gruzowe powierzchnie. Wapienne głazy ponacinane są fantazyjnie żłobkami krasowymi i ostrymi krawędziami. Sterczą z czerwono-żółto-brązowych pokryw zwietrzelinowych, tak bardzo charakterystycznych dla krajobrazu krasowego. Daleko na północnym-wschodzie sterczy ponad 2 tysięcznej wysokości pasmo, ośnieżone w półroczu zimowym. Od zachodu widoczne są też prawie 2000 wysokości grzbiety nadbrzeżnego pasma, opadającego ku Adriatykowi.

 

W pierwszym dniu sierpnia, gdy wczesnym rankiem zjeżdżaliśmy z gór pogranicza Chorwacji i Hercegowiny, najwyższe pasma wyłaniały się ze srebrzystych, porannych mgieł, wypełniających obniżenia odległych dolin i kotlin. Urozmaicony krajobraz przesycony był bardzo ostrym światłem słońca, które wyłoniło się zza północno-wschodniego horyzontu.  To poranne oświetlenie wydobyło delikatnie zarysowane linie kolejnych siedmiu…, dziesięciu równoległych do siebie grzbietów i podkreśliło charakterystyczny dla całego łańcucha górskiego dynarydów ich układ.
Zjechaliśmy do kotliny Međugorja, ukazały się dwie wieże kościoła św. Jakuba, z prawej strony… śnieżnobiała figura Matki Bożej. W dźwięku dzwonów pozdrowiliśmy Boga i Maryję dziękując za szczęśliwą podróż i dotarcie do tego niezwykłego zakątka Bożego świata.

 

Mój niespokojny duch  przyglądał się i wciąż czegoś szukał...  Uświadomiłem sobie, że zjeżdżając z gór do Međugorja wkroczyliśmy w obszar o krajobrazie, który można nazwać sakralnym. Dość szybko, a może i nagle, jak błysk promieni, przekraczających barierę gór podczas wschodu słońca, pojawiła się w moim umyśle, ale i w sercu nazwa: „trójkąt miłosierdzia”. Później pojawiły się kolejne dwie nazwy: „trójkąt łaski” oraz „trójkąt obecności”. Z czasów szkoły podstawowej pamiętałem, że trójkąt, składa się z trzech wierzchołków i trzech boków. W krajobrazie sakralnym Međugorja wyróżniają się przede wszystkim trzy miejsca, pulsujące życiem, modlitwą i wiarą odwiedzających je pielgrzymów: Križevac, Podbrdo, które dzisiaj jest już powszechnie nazywane Górą Objawień, oraz kościół parafialny p.w. św. Jakuba. Te trzy miejsca wyznaczają trójkąt miłosierdzia, łaski i obecności. Pewnego dnia, na planszy umieszczonej koło kościoła zobaczyłem odległości wypisane między poszczególnymi wierzchołkami trójkąta i wówczas  też zauważyłem, że medjugorski trójkąt nie jest zwyczajny, lecz równoramienny. Dwa równe boki trójkąta geometria nazywa ramionami.
Najwyższym wierzchołkiem trójkąta jest potężny, betonowy krzyż na szczycie Góry Križevac. Krzyż wznieśli tu mieszkańcy Međugorja w 1933 r. na pamiątkę 1900 rocznicy śmierci Jezusa.

 

Umieszczono w nim relikwie krzyża świętego i wyryto napis: „Jezusowi Chrystusowi, Odkupicielowi rodzaju ludzkiego na znak wiary, miłości i nadziei, na pamiątkę 1900 rocznicy męki Pańskiej”. Jest on znakiem śmierci ale i odkupienia. Ten 8,5 metrowy krzyż jest równocześnie znakiem wiary mieszkańców - biednych rolników, biednej wioski, o której być może nikt nigdy na świecie by nie usłyszał, gdyby nie wydarzenia z 1981 roku..    Križevac wznosi się ok. 400-450 m nad dno kotliny medjugorskiej. Krzyż jest wierzchołkiem trójkąta równoramiennego. Z tego więc krzyża wychodzą dwa ramiona.  Jedno ramię skierowane jest ku Górze Objawień Maryi, Królowej Pokoju, drugie ku kościołowi p.w. św. Jakuba, który jest duchowym centrum Međugorja. Tu gromadzą się na codziennej Mszy św. pielgrzymi, a w pobliskiej kaplicy trwa nieustająca adoracja Jezusa Eucharystycznego. Dwa ramiona, wychodzące z krzyża, każde o długości 8,5 km, jakby obejmują całą przestrzeń pomiędzy Górą Objawień i kościołem - przestrzeń sakralną, gdzie niezliczone rzesze pielgrzymów uwielbiają Boga, nawracają się, przemieniają swoje serca. Te dwa ramiona wychodzące z krzyża, to jak ramiona Jezusa starającego się objąć swoje ukochane, chociaż grzeszne dzieci, to jak promienie miłosiernej miłości wychodzące z Jego serca na wizerunku objawionym św. Siostrze Faustynie. Na krzyżu narodziły się sakramenty przebaczenia i miłości, które na dole - w kościele i jego otoczeniu wyznaczają  sferę sacrum. Drugie ramię trójkąta łączy górujący nad okolicą jubileuszowy krzyż z miejscem  gdzie szóstka dzieci w 1981 r. zobaczyła piękną Panią – Gospę. Koreańscy katolicy ufundowali w tym miejscu figurę Królowej Pokoju.

 

Historia niezwykłych wydarzeń, które rozpoczęły się tu przed 32 laty, a które dotąd nie uzyskały akceptacji władz kościelnych, jako autentyczne objawienia, toczy się nieprzerwanie. Jak mówi Kohelet:  „Wszystko ma swój czas, i  jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem” (Koh 3,1). Tysiące ludzi, którzy w Međugorje odzyskali wiarę, nawróciło się, otrzymało zdrowie i zyskało bardzo wiele niezwykłych łask, cierpliwie czeka na orzeczenie Komisji Watykańskiej. Drugi wierzchołek „trójkąta miłosierdzia, łaski i  obecności” na wzniesieniu Podbrdo symbolicznie, ale wierzę, że też realnie ukazuje jak przez ręce i serce Maryi wiele łask spływa z krzyża, z ran jej Syna. Spływa potężnym strumieniem do dna kotliny miłosierdzia, gdzie przy kosciele gromadzą się wciąż rzesze wiernych.
Kościół parafialny p.w. św. Jakuba i cała infrastruktura sakralna w jego otoczeniu tworzą trzeci wierzchołkiem świętego trójkąta. Przy ołtarzu polowym odprawiana jest codziennie Najświętsza Eucharystia, a na prawie stu stanowiskach spowiadający kapłani walczą o uzdrowienie ludzkiego ducha.

 

Tak było w dniach naszych odwiedzin Međugorja, gdy odbywało się już kolejne, 23 modlitewne spotkanie młodzieży świata. W koncelebrze uczestniczyło wówczas od 400 do 600 kapłanów rozmaitych obrządków i ze wszystkich stron świata. Tylko w miesiącu sierpniu 8018 koncelebransów sprawowało Najświetszą Ofiarę, średnio więc 258 dziennie. Uczestnikom świetego zgromadzenia udzielonych zostało366 tysięcy Komunii św.
Dzisiejszy felieton jest moją osobistą refleksją nad fenomenem Međugorja, który mnie zadziwia i wciąż pomnaża moją wiarę. Gdybym wyznał, że nie wierzę w szczególną obecność Królowej Pokoju w medjugorskim trójkącie miłosierdzia i  łaski, byłbym kłamcą. Czy można nie wierzyć, gdy się wierzy…? Czy mogę nie wierzyć w obecność Matki Bożej, skoro zawsze miałem głęboką pewność, że Ona tam prawdziwie jest obecna, że ta pewność to nie jedynie duchowa mistyfikacja? Bo w takim razie dlaczego mam wierzyć w obecność Maryi w moim życiu, w innych jego momentach?

 

Moja wiara musi się rodzić w moim sercu. Czymże będzie, jeśli z mojego życia usunę pewność bliskości i obecności w nim Boga, Najświetszej Matki, Aniołów, Świetych? Jaki sens będą miały modlitwy, umartwienia, posty, życie sakramentalne, pokój i radość w sercu, życzliwość i uśmiech dla nieznanych ludzi, stojących obok? W Međugorje tworzą one potężną rzekę wiary, nadziei i miłości, a nie złudzenia. Bóg wysyła w nasz czas Maryję, by nam pomogła wyjść z pułapek współczesnej cywilizacji, w  Međugorje pokazuje nam drogi wyjścia.

 

Przez ręce i serce Maryi pokornie przesyłam Wam Boże błogosławieństwo.

 

AUTOR: Ojciec Ludwik,  z nad Prosny. 

 

Wieruszów, 25 września 2012

Poprawiony: wtorek, 09 października 2012 13:11