Sługa Boży Bernard Łubieński Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
piątek, 22 lutego 2013 15:04

Bernard Łubieński, potomek zasłużonego dla Ojczyzny i Kościoła rodu, syn Tomasza i Adelajdy Łubieńskich urodził się 9 grudnia 1846 r. w Guzowie pod Warszawą. W wieku 12 lat został wysłany do Anglii, gdzie zdobył wykształcenie humanistyczne w katolickim kolegium w Ushaw. Mając 18 lat wstąpił do Zgromadzenia Redemptorystów i 7 maja 1866 r. złożył śluby zakonne w Bishop Eton koło Liverpool. Tam także rozpoczął studia filozoficzne i teologiczne, które ukończył w międzynarodowym seminarium zakonnym w Wittem, w Holandii. Święcenia kapłańskie przyjął w Akwizgranie (Aachen) 29 grudnia 1870 r.

Przez jedenaście lat pracował w Anglii jako misjonarz i duszpasterz wśród katolików angielskich i polskich emigrantów. Realizując pragnienie swego serca przyczynił się do powrotu redemptorystów na ziemie polskie zakładając w 1883 r. placówkę w Mościskach koło Przemyśla. Tam też rozwinął intensywną działalność duszpasterską i misyjną, pomimo poważnego paraliżu nóg, któremu uległ już w 1885 r. mając 39 lat. Współdziałał następnie w zakładaniu placówek w Tuchowie, Krakowie i Warszawie oraz popierał intensywnie rozwój Zgromadzenia na ziemiach polskich. Ponowne sprowadzenie redemptorystów do Polski i do Warszawy uważał za swój obowiązek i zadanie swojego życia. Głos tradycji i opinia historyków uznała go słusznie za odnowiciela Zgromadzenia Redemptorystów w Polsce, stojącego u początków jego polskiej prowincji.
Będąc w podeszłym wieku o. Bernard pracował nadal głosząc słowo Boże i wiele spowiadając. Utrudzony działalnością apostolską i doświadczony cierpieniem kalectwa oraz ostatniej choroby, zmarł w opinii świętości 10 września 1933 r. w Warszawie.

 

O. Łubieński był wybitnym misjonarzem i rekolekcjonistą. Przeprowadził ponad tysiąc serii misji i renowacji misyjnych, rekolekcji parafialnych i stanowych, grupowych i indywidualnych. Głosił Ewangelię wśród wszystkich warstw społeczeństwa, pośród ubogich i sług domowych, robotników z miast i mieszkańców wsi, ówczesnej szlachty i arystokracji. Wiele pracował dla kapłanów, osób zakonnych i kleryków, a nawet prowadził rekolekcje dla Episkopatu Polski. Szerzył też kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, przyczyniając się osobiście do sprowadzenia ponad siedemdziesięciu wiernych kopii ikony Matki Bożej czczonej pod tym wezwaniem w Rzymie.
Przez swoją pracę apostolską przyczynił się w pewnym stopniu do odrodzenia religijno-moralnego w społeczeństwie polskim. Kierując się hasłem redemptorystów „Obfite u Niego Odkupienie”, działał wytrwale i ofiarnie w służbie ewangelizacji. Współcześni mu pisarze nazwali go „niestrudzonym głosicielem słowa Bożego”. Możemy się dziś zapytać, co sprawiało, że świątynie wypełniały się wówczas po brzegi wiernymi, że słuchający o. Łubieńskiego doznawali niezwykłych przeżyć i nawróceń?

 

Przede wszystkim posiadał on wielki talent kaznodziejski i niezwykły „dar słowa”, którego mocy ulegali liczni słuchacze jego kazań. Po mistrzowsku opanował sztukę docierania do rzesz wiernych, potrafił subtelnie wczuć się w indywidualne potrzeby słuchaczy. Umiał dostosować się do zainteresowań poszczególnych grup czy pojedynczych osób i wybrać dla nich takie tematy, które mogły ich skutecznie przygotować na przyjęcie łaski Bożej. Starał się o osnucie całych rekolekcji na jakimś zdarzeniu zaczerpniętym z Ewangelii albo na przypowieści Jezusa, albo na modlitwie, do której nawiązywał właściwie we wszystkich konferencjach. Przemawiał bardzo prosto, ale i majestatycznie, sięgał do obrazów i plastycznych porównań, przywoływał niespodziewane skojarzenia. Przykłady pochodziły z życia i zapadały w pamięć słuchaczy. Nie sięgał po słowa trudne, naukowe, ale raczej wybierał słowa trafiające wprost do serc. Potrafił przemawiać z mocą i przekonywująco w konfesjonale i na ambonie oraz w zwykłej rozmowie z ludźmi.
Dużym atutem była jego zewnętrzna prezencja. Wysokiego wzrostu, lekko pochylony do przodu, opierający się o laskę z powodu częściowego paraliżu nóg, o wychudłej twarzy i regularnych szlachetnych rysach - wzbudzał szacunek. Z oczu patrzyła mu dobroć, wysokie czoło świadczyło o nieprzeciętnej inteligencji. Sprawiał wrażenie zamyślonego, ale w każdym słowie i działaniu przebijała znajomość życia, praktyczność.
Ludzie wsłuchani w jego głos, nieruchomi, wpatrzeni w jeden punkt, jednej tylko rzeczy nie rozumieli: skąd ten starzec z zapadłej piersi potrafi wydobyć tak silny głos? Odpowiedź była tylko jedna: „Bóg mu dopomaga”.

 

Z pewnością powodzenie jego prac apostolskich było związane nie tylko z naturalnymi uzdolnieniami, ale o wiele bardziej z jego żywą wiarą, gorącą miłością do Boga i dobrocią względem ludzi. Mówił o tym, czym sam żył, opowiadał z przejęciem o prawdach wiecznych, licząc na łaskę Bożą i pragnąc wzbudzić w sercach nawrócenie oraz rozpalić miłość do Chrystusa. A wszystko opierał na osobistej więzi z Jezusem i modlitwie, którą bardzo kochał.
Potwierdza to świadectwo pewnego kleryka, który uczestniczył w rekolekcjach w Petersburgu: „Rekolekcjami jesteśmy wszyscy zachwyceni. Prawdziwą ucztę zgotował nam ojciec Bernard. Tym bardziej że spragnieni jesteśmy tak gorącego serca, jakim jego obdarzył Bóg. Podziwialiśmy jego głęboką znajomość serca ludzkiego, serca młodzieży duchownej. Żegnaliśmy go z prawdziwym żalem, a teraz wspominamy, jak się wspomina chwile szczęścia. Nie wiem, czy mógłby kto tak zachęcić do miłości Jezusa, jak on to uczynił”.
Gdy zastanowimy się nad wspomnianymi cechami jego duchowości i działalności apostolskiej, to chyba nie będziemy wątpić, że mają one szczególną wymowę w obecnej sytuacji Kościoła i świata. Ze spokojem możemy stwierdzić, że zarówno kapłani, zakonnicy, misjonarze, jak i chrześcijanie świeccy mogą znaleźć w nim wzór gorliwego zaangażowania w dzieło nowej ewangelizacji, w obliczu nowych okoliczności, w których Kościół ma głosić dzisiaj Ewangelię. Zachęcamy więc do ufnej modlitwy, aby dobry Bóg poprzez cud dokonany za przyczyną Sługi Bożego o. Bernarda zechciał potwierdzić jego świętość.

 

AUTOR:  o. Sylwester Cabała CSsR

 

MODLITWA O BEATYFIKACJĘ SŁUGI BOŻEGO
O. BERNARDA ŁUBIEŃSKIEGO
 

Boże, który Sługę Twego, Bernarda, obdarzyłeś apostolskim zapałem i mocą ducha w niesieniu krzyża, spraw prosimy, aby ten, który dla prowadzenia ludzi do Królestwa Prawdy i Miłości oddał całe swoje życie, doznawał czci świętych wśród wiernych Twojego Kościoła i był naszym orędownikiem u Ciebie. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.


 ŹRÓDŁO:  http://www.klasztor.tuchow.pl

Poprawiony: piątek, 22 lutego 2013 15:18