|
Jeśli ktoś stale unika modlitwy, czyni wyrwę pomiędzy sobą a Bogiem; może się ona powiększyć i stać przepaścią (A.J. Heschel).
Człowiek naprawdę zaczyna się modlić wtedy, kiedy zaczyna tęsknić za Bogiem. Modlitwa winna poprzedzać każde nasze działanie.
Warunkiem podstawowym modlitwy jest chcenie. Chcieć się modlić. W niej poznajemy swoją drogę do nieba. Modlitwa jest poufnym, bardzo osobistym i przyjacielskim przebywaniem z Bogiem z tym, o którym wiemy, że nas kocha. Trzeba być przygotowanym na to, że pojawi się pragnienie zakończenia czasu przeznaczonego na modlitwę.
Oczekujemy w większym stopniu chwili końca rozmyślania, niż troski o dobre, mądre myśli, które się pojawiają. Niezwykle trudno jest w takim stanie o skupienie.
Tym, co pozbawia chęci modlitwy jest z jednej strony szatan, z drugiej zaś ludzka natura. Opanowuje nas ciężar przenikający całe ciało, serce i umysł. Dochodzi przede wszystkim opór, aby przekroczyć próg świątyni. Nie dokonamy tego sami. Potrzebne jest wzywanie mocy, która jest z Boga.
Ważne jest szukanie spokojnego miejsca i czasu dla Pana, aby On mógł zbliżyć się do nas. Choćby nasze serca nie pałały miłością i pragnieniem modlitwy, a czyniły jedynie wysiłek w tym kierunku, Pan wszystkiego dopełni. Porzucanie modlitwy jest równoznaczne z porzucaniem Boga i Jego miłości. Przyjdzie czas zmęczenia modlitwą, czasem rozdrażnienia i zniechęcenia, lecz trzeba na niej trwać a przyjdzie czas błogosławionego pocieszenia od Boga.
Bóg chce wejść w nasze serce i udzielać nam swojej radości i pocieszenia. Warunkiem Jego wejścia jest serce człowieka całe dla Niego, a przy tym czyste, oddychające wolnością. Nadto, możliwe jest Jego przyjście, kiedy bardzo Go oczekujemy. Stąd, aby się modlić, konieczne staje się usunięcie wszelkich przeszkód, uniemożliwiających przyjście Pana. Trzeba pamiętać o ogromnej sile zła nieprzyjaciół Boga i człowieka, którzy będą zabiegali o to, aby niemożliwe było nasze spotkanie z Bogiem.
Chcąc się modlić, trzeba poznać niewolę, w której trwamy, będącą przeszkodą w otwarciu się na Pana.
Opuszcza nas pragnienie pocieszenia duchowego, kiedy opuszcza nas zainteresowanie Osobą Jezusa. Przestaje interesować świat Boga, gdy wchodzę w świat grzechu. Gdzie pojawia się grzech, nie posiadamy śmiałości, odwagi, pokory do tego, aby chcieć się modlić. Świadomość grzeszności źle przeżywana, dystansuje do modlitwy. Nie chcemy więcej w modlitwie, lecz mniej. Mniej zaangażowania, mniej poszukiwania Boga, mniej odkrywania siebie. Czasem jest tak, że udajemy przed najbliższymi pobożnych, a nimi nie jesteśmy.
Bóg nas ostrzega przed grzechem, choć często jesteśmy niewrażliwi na znaki, które nam daje. Oburzamy się na ludzi, którzy nas ostrzegają przed upadkiem, nie widząc, że Bóg ich nam stawia.
Jedną z największych pokus, których doświadczamy, jest rezygnacja z modlitwy. To, czego najbardziej trzeba, aby się modlić, to miłość i nawyk. Jeśli chcemy się modlić, Bóg daje nam umiejętność modlitwy. Będąc ludźmi próżnymi, nie troszczymy się o to, nie odczuwamy bólu z tego powodu, że tracimy wiele czasu na sprawy nieistotne, czyniące nas ludźmi duchowo słabymi.
Aby zbliżyć się do Boga, trzeba pomóc w zbliżeniu się innym. Troska o wierność Panu innych, jest niczym więcej, jak troską o własną wierność. Samemu będąc letnim czy czasowo duchowo zaniedbanym, o wzrost duchowy innych należy zabiegać. Bóg udziela takiej łaski zarówno człowiekowi, o którego wiarę troszczymy się, jak i nam, którzy przyczyniamy się do odzyskania kolejnej osoby dla miłości Bożej.
Może być tak, że Bóg nas pociesza i pociąga ku sobie, natomiast to, co widzimy i przeżywamy w odniesieniu do świata, trzyma nas w niewoli. Nie możemy oderwać się, pozostawić tego, co jest na świecie, tak wielką moc mają nasze doznania, przez które przeszliśmy. Nie można pogodzić tego, co duchowe z przyjemnością zmysłową. Najgłębsze cierpienie odczuwamy, z racji uzależnienia się od tego, co jest na świecie, podczas rozmyślania. Czas tej modlitwy jest czasem objawiania prawdy o nas. Myśli uczestniczące w doznawaniu przyjemności pojawiają się na modlitwie, dając odczucie głębokiej udręki.
Poznając grzeszność swoją, bardzo łatwo odejść od rozmyślania. To jest jednak droga prowadząca do większego zagubienia się duchowego i moralnego. Można pogubić się w takich chwilach, gdyby wraz z naszą słabością i upadkiem nie przychodził czas łaski od Pana. Za każdym grzechem człowieka postępuje łaska Boga, która zawstydza nas i boli.
W modlitwie chodzi przede wszystkim o dotarcie do Boga, lecz nie ma moich, ludzkich, lecz na Jego, boskich warunkach. To uwalnia od skupienia się na sobie i na tym, o co chcę prosić. Modlitwa to zajmowanie się Bogiem, nie zaś problemem, z którym do Niego przychodzę. Jest to pozostawienie swojej ważnej dla mnie sprawy, z którą przychodzę i wejście w nowy dla mnie świat.
Modlitwa jest rozmową z Bogiem w miłości. Rozmowa kochających się osób nigdy nie polega na przekazywaniu sobie wzajemnie jedynie słów. Rozmawiając z osobą, którą kocham, chciałbym przekazać jej więcej niż słowa, czyli - samego siebie. W modlitwie są rzeczywistości głębsze i ważniejsze od słów.
Jeśli modlitwę przeżywam w miłości, to również na nie wysłuchanie powinienem reagować jak ktoś kochający. A w miłości pierwszą rzeczą, kiedy się czegoś nie rozumie, jest zaufać. Dlaczego Bóg mnie nie wysłuchał? Bóg patrzy na dobro człowieka z perspektywy ostatecznej, ja je oceniam tylko z mojej małej perspektywy. Można śmiało powiedzieć, że modlitwa prawdziwa, modlitwa kochającego, jest zawsze wysłuchana. Niekiedy Bóg wysłuchuje nas inaczej, niż to sobie zaplanowaliśmy.
Jeśli człowiek prosi Boga potrzeba równocześnie, aby odwrócił się on od swoich grzechów. Niewiele jest warta modlitwa człowieka pogrążonego we własnych pożądliwościach. Gdy o cokolwiek prosimy Boga, powinniśmy pogodzić się z naszymi bliźnimi. Aby była przez Boga wysłuchana powinna być wytrwała.
Modlitwa wiąże nas z Nim, otwiera na Jego mądrość, napełnia duchową mocą. Bóg pragnie pomóc zobaczyć sprawy powszednie i te niezwykłe okiem Bożym. Podczas modlitwy otwierasz się więcej na miłość Bożą i otrzymujesz zrozumienie Jego woli.
W życiu modlitwy nie tyle chodzi o moc, ile o wytrwałość.
Kasjan twierdził, że najdoskonalsza modlitwa to taka, kiedy nie jesteśmy już świadomi tego, że się modlimy. Im bardziej angażujemy się w modlitwę, tym większe jest w nas pragnienie Boga.
Naturalna wierność, użyźniona wiarą zgromadzoną w ciągu życia jest glebą, na której modlitwa może wyrosnąć. Aby dusza wydała swój owoc, musi istnieć także idea modlitwy. Idea modlitwy opiera się na założeniu, że człowiek potrafi zwrócić się do Boga, przedstawić mu swoje nadzieje, smutki i pragnienia. Jesteśmy świadkami cudu modlitwy. Modlitwa nie jest naszym osiągnięciem.
Modlitwa jest emanacją ku Bogu tego, co w nas najcenniejsze, to wylanie przed Nim serca. Jeśli ktoś stale unika modlitwy, czyni wyrwę pomiędzy sobą a Bogiem; może się ona powiększyć i stać się przepaścią.
Modlitwa nie jest myśleniem. Modlitwa jest przebudzaniem się w obecności Boga Nie dążymy do pogłębienia wiedzy, lecz pogłębienia wierności. Pragniemy nie tego, aby Go poznać, lecz po to, aby być poznanym przez Niego. Staramy się otworzyć na Niego.
Modlitwa wprowadza człowieka w relację pokrewieństwa z tym, co najwyższe; modlitwa dokonuje inicjacji człowieka w misterium.
Modlimy się, aby pozwolić Bogu uczestniczyć w naszym życiu i zainteresować się Nim. W taki sposób Jego sprawę czynimy naszą sprawą. Kiedy wielbimy Boga, jest to akt naszej wewnętrznej zgody z Nim. Wtedy tylko możemy prosić Go o to, czego potrzebujemy, kiedy jesteśmy pewni Jego współodczuwania z nami. Wielbić Boga, to czuć Jego sprawę. Przez modlitwę potwierdzamy nasze przylgnięcie do Niego. Przez modlitwę staramy się widzieć wszystko w Jego świetle, odczuwać nasze życie, jako Jego sprawę. Pozwalamy, by myśl o Nim wypełniała nasz umysł. Modlitwa jest często marzeniem o Bogu. Modlić się, to marzyć wspólnie z Bogiem, to podzielać Jego święte wizje.
Jezus powiedział, że należy się zawsze modlić i nigdy nie ustawać. Czym jest modlitwa nieustanna? Nie polega ona na ciągłym modleniu się, lecz jest stałą, skierowaną ku Bogu tęsknotą, tęsknotą serca, wyglądaniem Boga. Podczas modlitwy nie są ważne słowa, które wypowiadamy, lecz istotne jest samo trwanie przed Bogiem, ukierunkowanie na Niego i przyjmowanie Go zarówno ciałem jak i duszą.
Obecność Boga podczas modlitwy powinniśmy smakować. Dokonuje się to przez wchodzenie w sens słów Biblii i emocje, które z niej docierają do naszego serca. Modlitwa jest nieustannych odwracaniem uwagi od siebie, a kierowaniem jej na Pana. Nasze serce powinno podążać za słowami, kierowanymi do Jezusa. Serce jest kształtowane przez słowa, które wyrażamy. Kiedy Bóg mówi do nas przez słowo, ono przede wszystkim powinno znaleźć swoje miejsce głęboko w naszym sercu. Stąd ważny moment na modlitwie, jakim jest uważność.
„Nasza modlitwa nie powinna kończyć się ma słowach. Jej siła, bowiem bardziej polega na usposobieniu duszy oraz na dobrych i cnotliwych czynach, które winny rozciągnąć się na całe życie” .
„Będziesz, zatem modlił się nieustannie, jeśli nie ograniczysz modlitwy jedynie do słów, ale całym swoim postępowaniem i sposobem myślenia przylgniesz do Boga. Wtedy twoje życie stanie się ciągłą i nieustanną modlitwą”.
Przez modlitwę doświadczamy duchowej mocy. „Jeśli pokora i miłość, prostota i dobroć nie będą towarzyszyć naszej modlitwie, będzie ona raczej pozorem modlitwy i nie przyniesie skutku” .
Modlę się, ponieważ wierzę, że Bóg żyje we mnie.
„Każdy może mieć okresy jałowości i oschłości w modlitwie i każdy może cierpieć z powodu rozproszeń. Jednak to automatycznie nie oznacza, że znajduje się w nocy ciemnej. Mylne rozpoznanie może spowodować recesję, jeśli będziemy zachęcać do trwania w określonym sposobie modlitwy, który dla danej osoby jest już zupełnie nieodpowiedni”.··„Nasza modlitwa nie powinna kończyć się na słowach. Jej siła, bowiem bardziej polega na usposobieniu duszy oraz na dobrych i cnotliwych czynach, które winny rozciągać się na całe życie” . „Będziesz modlił się nieustannie, jeśli nie ograniczysz modlitwy jedynie do słów, ale całym swoim postępowaniem i sposobem myślenia przylgniesz do Boga. Wtedy twoje życie stanie się ciągłą i nieustanną modlitwą”.
„Przez modlitwę dostępują duchowej mocy. Dochodzą do świętości, umysłem zaś jednoczą się z Panem, doznając niewysłowionej radości” .
„Jeśli pokora i miłość, prostota i dobroć nie będą towarzyszyć naszej modlitwie, będzie ona raczej pozorem modlitwy i nie przyniesie pożytku”.··Aby się modlić, trzeba „Najpierw całkowicie odsunąć troskę o rzeczy cielesne tak, by nie tylko nie martwić się żadnymi sprawami, ale nawet nie dopuścić do serca wspomnienia o nich. Należy także wyzbyć się obmowy, czczej gadaniny, wielomówstwa i niestosownych żartów. Przede wszystkim jednak trzeba wykorzenić gniew i smutek oraz pożądliwość ciała i chciwość”.··Troszcząc się o modlitwę „musimy położyć fundament pokory, na którym można wznieść wieżę mającą sięgnąć nieba. Na nim należy stawiać duchową budowlę cnót, strzec umysłu od rozmów i niebezpiecznych rozproszeń tak, by powoli zaczął dochodzić do stanu Bożego myślenia i oglądania rzeczy duchowych. Cokolwiek, bowiem napełni naszą duszę przed rozpoczęciem modlitwy, przypomni nam się podczas jej trwania. Jacy więc chcemy być na modlitwie, tacy musimy być w czasie przygotowania do niej. Gdy więc przystąpimy do pobożnych praktyk, natychmiast zaczyna działać wyobraźnia, stawiając nam przed oczy minione czyny, przeżyte słowa i myśli. Stosownie do ich treści na nowo pobudzają nas one do gniewu lub smutku. Zostają, bowiem poruszone stare żądze lub odnowione troski”.··„Bardzo mało modli się ten, kto zwykł modlić się tylko wówczas, gdy klęczy. Nigdy zaś się nie modli ten, kto nawet klęcząc nie utrzymuje skupienia serca i w jakikolwiek sposób się rozprasza. Jacy więc pragniemy być podczas modlitwy, tacy musimy być przed jej rozpoczęciem”.··„To, co czynimy bez modlitwy i właściwie skierowanej nadziei, staje się później szkodliwe i niedoskonałe”.··„Modlitwa bez rozproszeń jest oznaką miłości do Boga ze strony tego, kto na niej trwa. Natomiast zaniedbywanie modlitwy i poddawanie się rozproszeniom świadczą o oddaniu się przyjemnościom”.··„Ci, którzy pragną odrzucić zepsucie, nie powinni modlić się jedynie od czasu do czasu, ale zawsze oddawać się modlitwie i praktykować strzeżenie umysłu, nawet gdyby wypadało im przebywać z dala od domów modlitwy” .
„Miarą nieustannej modlitwy jest opanowanie zmysłów. Doznaje się wówczas nawiedzenia Ducha, który poucza o wszystkim” .
„Odczucia cudowności musimy codziennie odradzać. Skoro istnieje potrzeba codziennego zadziwienia, istnieje też potrzeba codziennego oddawania czci. Odczuwanie cudów, które co dziennie nam towarzyszą; poczucie nieustannego zadziwienia – to źródło modlitwy. Ćwiczymy się w poczuciu naszego zadziwienia” .
„Naturalna wierność, użyźniona wiarą zgromadzoną w ciągu życia, jest glebą, na której modlitwa może wzrosnąć. Aby dusza wydała swój zadziwiający owoc, musi istnieć także idea modlitwy”. „Modlitwa jest emanacją ku Bogu tego, co w nas najcenniejsze, to wylanie przed Nim serca”. „Modlitwa nie jest myśleniem”. „Modlitwa wprowadza człowieka w relację pokrewieństwa z tym, co najważniejsze; modlitwa dokonuje inicjacji człowieka w misterium”.
autor: ks. Józef Pierzchalski SAC
źródło:

|