14 Dniowa Droga Krzyżowa : Stacja VI Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 17 marca 2016 18:54

Weronika ociera twarz Jezusowi

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i Błogosławimy Tobie... Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył

 

 

Dalsza droga Jezusa to dalsze dźwiganie tego ciężaru, który przygniata, który powoduje ogromne zmęczenie. Idąc ulicami miasta, jeszcze w wysokiej temperaturze powoduje u człowieka pot. Jezus dźwigając krzyż doświadcza tego zmęczenia, pot zalewa Mu twarz łącząc się z krwią spływającą z głowy – z ran po koronie cierniowej. Na drodze staje kolejna niewiasta, której nie obce jest uczucie smutku, żalu, cierpienia z powodu tak przykrego widoku – gdy ktoś tak dobry jak Jezus doświadcza ogromnego cierpienia. Weronika – tak miała na imię niewiasta – staje się jedną z tych, które przełamują w sobie ten strach, obawę przed reakcją innych i podchodzi do Jezusa aby otrzeć Mu twarz z potu i krwi. Jej postawę można porównać do Marii Magdaleny, która nie patrząc na to co pomyślą inni upada przed Jezusem i obmywa Mu nogi zdając sobie sprawę ze swej grzeszności.

 

Weronika jest otwarta na Jezusa, nie patrzy na to co będzie, co się z nią stanie – wychodzi ze swoim sercem, aby ulżyć Jezusowi, aby Mu pomóc choć tak prostym gestem. Wiele osób stało i patrzyło na mękę Jezusa, ale to niewiasta okazała się odważna wychodząc z tak prostym gestem. Niby tak nie wiele, ale dla cierpiącego Jezusa to bardzo dużo – to serce Weroniki, które wyszło Mu na pomoc nie zważając na nic. Szymon Cyrenejczyk także pomagał Jezusowi, ale nie czynił tego z serca, lecz z przymusu, może nawet nie chciał nieść krzyża, ale wobec siły żołnierzy nie miał wyjścia. Weronika miała wybór: mogła stać dalej z innymi ludźmi, nie ryzykować, nie przejmować się tym co widzi. Ona dokonała wyboru, wyboru ofiarowania siebie Jezusowi takim prostym gestem.

 

Jak wiele w naszym codziennym życiu jest takich sytuacji, gdy możemy pomóc innym, gdy możemy pokazać dobre serce, ale w obawie o dobre zdanie innych nie czynimy tego.

 

Obawiamy się opinii innych, tego co powiedzą, gdy pod wpływem wzruszenia, troski o innych wyjdziemy im z pomocą, nawet z prostym gestem. Taki gest dla innych to często powód do śmiechu, do krytyki, do lekceważenia, kpin. Dla tych, którym pomagamy i dla Chrystusa – taki prosty gest pomocy to ogromny skarb. Warto zadać sobie pytanie: przez którą bramę chcemy wejść – przez bramę do zguby dbając o renomę, dobre zdanie u innych czy przez bramę do nieba stając się w oczach innych szaleńcem, może nawet głupcem, naiwniakiem, ale u Jezusa będąc kimś wyjątkowym? Rozważając tą stację zastanówmy się nad tym co dla nas jest ważniejsze: czy Jezus – ten, który poprzez mękę i śmierć na krzyżu wybawił nas od śmierci dając jednocześnie możliwość życia wiecznego czy może renoma, opinia ludzi, którzy podążają drogą prowadzącą często do grzechu, do zguby, do odwrócenia się od Tego, który tak wiele zrobił dla nas, który ma władzę nad naszym życiem?

 

 

W książce Aleksandry Polewskiej „Boży wariaci” można poznać ludzi, którzy dla Chrystusa porzucili karierę, renomę, wygodne życie, przyjemności i poszli drogą, która dla innych – bogaczy, wysoko postawionych ludzi jest szaleństwem, wariactwem, ale dla Chrystusa jest drogą prowadzącą do świętości, do chwały. Jedną z takich postaci jest malarz Kikp Argüello, który zrezygnował z dobrych warunków, ze sławy bycia sławnym malarzem i poszedł mieszkać do baraków biednych, dzielnicy slamsów, gdzie panowała bieda, pijaństwo, przestępczość aby tam głosić Chrystusa. Proste gesty - jedność z tymi biednymi, zrozumienie ich sytuacji, życie wśród tych odrzuconych na margines. Czyste szaleństwo dla tych, dla których Chrystus to tylko mit, bajka, która nie wiele ma wspólnego z prawdą, jednak dla Chrystusa – czyn prowadzący do nieba.

 

 

Gdzie chcemy trafić? Kim chcemy być? Czy chcemy przyjąć te wszystkie dobra świata składając hołd złemu czy może chcemy mieć za przyjaciela Chrystusa? Dobra tego świata, przyjemności, wygodne życie nie ma nic wspólnego z Chrystusem: NIE MOŻNA SŁUŻYĆ DWOM PANOM.

 

 

Wybierając Chrystusa trzeba wybrać życie takiego „Bożego wariata”, postawę Weroniki, Marii Magdaleny – otworzyć swoje serce dla Chrystusa, wyjść z pomocą innym nawet wtedy, gdy może to nas kosztować naszą dobra reputację, utratę naszych wygód, przyjemności. Pójść za Jezusem to przyjąć krzyż, to akceptacja innych takimi jakimi są, jedność z tymi, którzy w oczach bogatych to margines. Tam spotkamy Jezusa.

 

 

INTENCJE MODLITEWNE:

Za nas wszystkich, abyśmy potrafili opierać się pokusom wygodnictwa,przyjemności, sławy, abyśmy mieli odwagę okazywać gesty miłości, zrozumienia, troski o innych, abyśmy potrafili wybierać właściwą drogę prowadzącą do Chrystusa, za wszystkich, którzy nie znają Jezusa lub Go odrzucają, aby podobnie jak św. Paweł mogli spotkać Go na swojej drodze i odmienić swoje życie idąc za Chrystusem.

 

 

MODLITWA:

Boże, Ty znasz serca ludzi, myśli i intencje – poprowadź nas wszystkich tą drogą, która może nie zawsze jest przyjemna, może nie zawsze jest łatwa, ale prowadzi do Twojego domu, do bram nieba, pomagaj nam w okazywaniu gestów miłości, zrozumienia, troski, wrażliwości na ludzkie cierpienie, uzdolnij nas do pomagania innym nawet przez proste gesty, uczynki, abyśmy stali się godnymi naśladowcami Twojego Syna Jezusa Chrystusa.

 

 

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.