Ręce opadają Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 25 października 2012 00:17

X Niedziela Zwykła, B; Rdz 3, 9-15; Ps 130, 1-8; 2 Kor 4, 13-5, 1; J 12, 31-32; Mk 3, 20-35;

 

Co to jest przewrotność?
Dobrze jest to wytłumaczyć na przykładzie.
Gdy otwieramy Ewangelię Marka i czytamy po kolei o czynach Jezusa to widzimy po jak wyrzuca demona z opętanego, jak uzdrawia teściową Szymona Piotra i wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami, jak uwalnia dręczonych przez złe duchy, jak uzdrawia trędowatego, jak uzdrawia paralityka, który wraca do swojego domu niosąc łóżko na którym go przyniesiono, jak uzdrawia człowieka z uschłą ręką.
Widzimy jak fascynuje, jak porywa za sobą tłumy, jak pozyskuje uczniów.
I po tym wszystkim ludzie mówią - zwariował. A jeszcze inni - opętany.
To jest przewrotność!

 

Wymyśl sobie teraz najpoważniejszy grzech jaki potrafisz...
Ja ci zaś powiem, że przewrotność jest grzechem większym.
Jezus mówi: "Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego." (Mk 3,29) Mówi to w kontekście tego, że uznany został przed chwilą za sługę diabła.
Przewrotność jest straszna, bo odcina człowieka od prawdy, nie daje mu jakichkolwiek szans na zmianę. Człowiek trwa w potępieniu i nigdy z niego nie wyjdzie.
Normalny człowiek otwarty jest na siłę argumentów, na słowa, na dowody, na świadectwo. Można mu udowodnić, że dwa razy dwa jest cztery, że białe jest białe a nie czarne, że nie można spalić więcej benzyny niż wleje się do baku, że coś nie może jednocześnie być i nie być.
Człowiek przewrotny nie przyjmie żadnych argumentów, jest odporny na wszelkie dowody, nie wzruszy go żadna logika.
W badaniach socjologicznych wychodzi, że są ludzie, którzy nie wierzą w istnienie duszy, jednocześnie wierząc, że dusze wędrują dokonując kolejki wcieleń. I co najciekawsze - nie można do nich dotrzeć z argumentem, że nie może wędrować po różnych ciałach coś, czego nie ma. Dalej wierzą, że ich dusza (której nie ma) po ich śmierci wlezie w inne ciało.
Ręce opadają.

 

Bliższy przykład - ilu ludzi świętuje zmartwychwstanie, nie wierząc nie tylko w zmartwychwstanie, ale nawet w istnienie jakiegoś tam Jezusa? Ilu świętuje Boże Narodzenie, nie wierząc, że Jezus w ogóle się narodził.
Ręce opadają.
Prasa zacytowała pewnego polityka (poza Polską), który powiedział tak: "Skłamałem, ale nie oszukiwałem. Oszustwo to nie to samo, co kłamstwo." [Tygodnik Powszechny 24, 10 czerwca 2012, s. 35]
Ręce opadają!
Ręce opadają, bo przewrotność ma taki właśnie charakter, że wszystko przewraca. Złodziej złapany za rękę, będzie krzyczał, że to nie jego ręka, on nie ma z tą ręką nic wspólnego i odwoływał się będzie do Strasburga, bo krzywdzą niewinnego człowieka, który akurat przypadkiem był w pobliżu tej ręki.
Do takiej umysłowości nie da się dotrzeć z niczym. Na wszystko jest przygotowana odpowiedź: "Ja tam swoje wiem."
Do takiej umysłowości nie można też dojść ze światłem ewangelii i jej wymaganiami.
- Warto pomyśleć o swoim życiu.
- Ja tam swoje wiem.
...
- Panie, skoro pan nie wierzysz w Boga, to po co pan chodzi do kościoła?
- Ja tam swoje wiem.
...
- Pani kochana, skoro pani nie wierzy, to po co pani chrzci swoje dziecko?
- Ja tam swoje wiem.
...
- Jest Bóg, kocha ciebie, oddał życie i wzywa cię do nawrócenia!
- Ja tam swoje wiem.
Ręce opadają.

 

Przewrotność to mechanizm obronny, który pozwala człowiekowi żyć w zgodzie z samym sobą. Mechanizm skuteczny - ludzie rzeczywiście żyją w zgodzie z sobą. Problem jest jednak taki, że żyją całkowicie poza rzeczywistością.
- Panie nie buduj się pan przy tym wale, może być powódź i nieszczęście.
- Ja tam swoje wiem.
- Panie, leje jak z cebra.
- Ja tam swoje wiem.
- Panie, rzeka wzbiera.
- Ja tam swoje wiem.
- Panie, wał przerwało, uciekaj!
- Ja tam swoje wiem.
- Wsiadaj pan na łódkę!
- Ja tam swoje wiem.
- Rękę do ciebie wyciągam, ratuj się pan!
- Ja tam swoje wiem.

 

...................................................

 

Czuję spory dyskomfort i niesmak po tym kazaniu. Ci, którzy je zrozumieli, dawno je zrozumieli. Ci, którzy zrozumieć powinni odpowiedzą:
- Ja tam swoje wiem.
Nic i nikt nie zakłóci im dobrego samopoczucia.
Ręce opadają.
Emil Zola jadąc do Lourdes powiedział - jak zobaczę cud, to uwierzę. Zobaczył dwa... - i nie uwierzył.

 

 Winnica, 10 czerwca 2012 roku.

 

AUTOR:  ks. Zbigniew Paweł Maciejewski

 

ŹRÓDLO:  http://naszawinnica.pl

Poprawiony: czwartek, 25 października 2012 00:44