|
X Niedziela Zwykła, B; Rdz 3, 9-15; Ps 130, 1-8; 2 Kor 4, 13-5, 1; J 12, 31-32; Mk 3, 20-35;
Co to jest przewrotność? Dobrze jest to wytłumaczyć na przykładzie. Gdy otwieramy Ewangelię Marka i czytamy po kolei o czynach Jezusa to widzimy po jak wyrzuca demona z opętanego, jak uzdrawia teściową Szymona Piotra i wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami, jak uwalnia dręczonych przez złe duchy, jak uzdrawia trędowatego, jak uzdrawia paralityka, który wraca do swojego domu niosąc łóżko na którym go przyniesiono, jak uzdrawia człowieka z uschłą ręką. Widzimy jak fascynuje, jak porywa za sobą tłumy, jak pozyskuje uczniów. I po tym wszystkim ludzie mówią - zwariował. A jeszcze inni - opętany. To jest przewrotność!
Wymyśl sobie teraz najpoważniejszy grzech jaki potrafisz... Ja ci zaś powiem, że przewrotność jest grzechem większym. Jezus mówi: "Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego." (Mk 3,29) Mówi to w kontekście tego, że uznany został przed chwilą za sługę diabła. Przewrotność jest straszna, bo odcina człowieka od prawdy, nie daje mu jakichkolwiek szans na zmianę. Człowiek trwa w potępieniu i nigdy z niego nie wyjdzie. Normalny człowiek otwarty jest na siłę argumentów, na słowa, na dowody, na świadectwo. Można mu udowodnić, że dwa razy dwa jest cztery, że białe jest białe a nie czarne, że nie można spalić więcej benzyny niż wleje się do baku, że coś nie może jednocześnie być i nie być. Człowiek przewrotny nie przyjmie żadnych argumentów, jest odporny na wszelkie dowody, nie wzruszy go żadna logika. W badaniach socjologicznych wychodzi, że są ludzie, którzy nie wierzą w istnienie duszy, jednocześnie wierząc, że dusze wędrują dokonując kolejki wcieleń. I co najciekawsze - nie można do nich dotrzeć z argumentem, że nie może wędrować po różnych ciałach coś, czego nie ma. Dalej wierzą, że ich dusza (której nie ma) po ich śmierci wlezie w inne ciało. Ręce opadają.
Bliższy przykład - ilu ludzi świętuje zmartwychwstanie, nie wierząc nie tylko w zmartwychwstanie, ale nawet w istnienie jakiegoś tam Jezusa? Ilu świętuje Boże Narodzenie, nie wierząc, że Jezus w ogóle się narodził. Ręce opadają. Prasa zacytowała pewnego polityka (poza Polską), który powiedział tak: "Skłamałem, ale nie oszukiwałem. Oszustwo to nie to samo, co kłamstwo." [Tygodnik Powszechny 24, 10 czerwca 2012, s. 35] Ręce opadają! Ręce opadają, bo przewrotność ma taki właśnie charakter, że wszystko przewraca. Złodziej złapany za rękę, będzie krzyczał, że to nie jego ręka, on nie ma z tą ręką nic wspólnego i odwoływał się będzie do Strasburga, bo krzywdzą niewinnego człowieka, który akurat przypadkiem był w pobliżu tej ręki. Do takiej umysłowości nie da się dotrzeć z niczym. Na wszystko jest przygotowana odpowiedź: "Ja tam swoje wiem." Do takiej umysłowości nie można też dojść ze światłem ewangelii i jej wymaganiami. - Warto pomyśleć o swoim życiu. - Ja tam swoje wiem. ... - Panie, skoro pan nie wierzysz w Boga, to po co pan chodzi do kościoła? - Ja tam swoje wiem. ... - Pani kochana, skoro pani nie wierzy, to po co pani chrzci swoje dziecko? - Ja tam swoje wiem. ... - Jest Bóg, kocha ciebie, oddał życie i wzywa cię do nawrócenia! - Ja tam swoje wiem. Ręce opadają.
Przewrotność to mechanizm obronny, który pozwala człowiekowi żyć w zgodzie z samym sobą. Mechanizm skuteczny - ludzie rzeczywiście żyją w zgodzie z sobą. Problem jest jednak taki, że żyją całkowicie poza rzeczywistością. - Panie nie buduj się pan przy tym wale, może być powódź i nieszczęście. - Ja tam swoje wiem. - Panie, leje jak z cebra. - Ja tam swoje wiem. - Panie, rzeka wzbiera. - Ja tam swoje wiem. - Panie, wał przerwało, uciekaj! - Ja tam swoje wiem. - Wsiadaj pan na łódkę! - Ja tam swoje wiem. - Rękę do ciebie wyciągam, ratuj się pan! - Ja tam swoje wiem.
...................................................
Czuję spory dyskomfort i niesmak po tym kazaniu. Ci, którzy je zrozumieli, dawno je zrozumieli. Ci, którzy zrozumieć powinni odpowiedzą: - Ja tam swoje wiem. Nic i nikt nie zakłóci im dobrego samopoczucia. Ręce opadają. Emil Zola jadąc do Lourdes powiedział - jak zobaczę cud, to uwierzę. Zobaczył dwa... - i nie uwierzył.
Winnica, 10 czerwca 2012 roku.
AUTOR: ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
ŹRÓDLO: http://naszawinnica.pl |