DZIEŃ ZADUSZNY, CZYLI NIE JESTEŚMY TYLKO CIAŁEM PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 02 listopada 2014 17:33

Trzydziesta pierwsza Niedziela zwykła - Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

 

CZYTANIA:

 

Pierwsza msza: Hi 19, 1. 23-27a; Ps 27 (26), 1. 4. 7 i 8b i 9a. 13-14; 1 Kor 15, 20-24a. 25-28; Łk 23, 44-46. 50. 52-53; 24, 1-6a

 

Druga msza: Dn 12,1-3; Ps 42 (41), 2-3. 5; Ps 43 (42), 3. 4; Rz 6, 3-9; J 11, 32-45

 

Trzecia msza: Mdr 3, 1-6. 9; Ps 103 (102), 8 i 10. 13-14. 15-16. 17-18; 2 Kor 4, 14 – 5, 1; J 14, 1-6

 

Niedawno opracowano mapę ludzkiego genomu. By to osiągnąć, wprowadzono nawet ciągły tryb pracy, tzn. 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Dnia 14 kwietnia 2003 r. został wydany dokument stwierdzający zakończenie sekwencjonowania 99% genomu z trafnością 99,99%. Jak widać, do pełni szczęścia zabrakło małej cząstki, która wymknęła się potędze naszego rozumu. Bóg nie pozwolił, by człowiek poznał wszystko, by przestał być tajemnicą dla samego siebie. Przeciwnicy tłumaczenia wszystkiego na drodze rozumowej złośliwie mówią, że ta cząsteczka to właśnie dusza nieśmiertelna i to ona czyni z nas ludzi. A tak poważnie; ta cząstka naszej natury nie należy do genomu. Nie jest jedną z cech dziedzicznych, ale to ona wyróżnia nas ze wszystkich stworzeń. To ona czyni z nas ludzi – istoty niewiele mniejsze od aniołów (por. Ps 8). Otrzymujemy ją w chwili poczęcia, gdy zaczyna się nasza ludzka odyseja. Należy do naszej tożsamości. Bóg uczestniczy w stworzeniu zarówno naszej cielesności, jak i naszej duszy. Kościół wierzy i naucza, że każda dusza jest niematerialna, bezpośrednio stworzona przez Boga, (por. Pius XII, encyklika Humani generis: DS 3896; Paweł VI, Wyznanie wiary Ludu Bożego, 8) nie jest więc prezentem od rodziców jak garnitur cech dziedzicznych. ”Jest nieśmiertelna, nie ginie po oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania”. (KKK 366).

 

Pogląd o tzw. preegzystencji dusz, głoszony szczególnie przez Orygenesa, został potępiony na Soborze Konstantynopolitańskim II w 553 r. Orygenes mylnie sądził, że Bóg stworzył określoną liczbę dusz. Wszystkie, z wyjątkiem duszy Jezusa Chrystusa, zgrzeszyły w różnym stopniu. Najbardziej grzeszne zostały demonami, najmniej grzeszne – aniołami. Dusze ludzkie, zdaniem teologa, miały mieć umiarkowaną grzeszność. Skąd takie wnioski wyprowadził Orygenes, nie bardzo wiadomo. Teologowie potrafią z tekstów natchnionych wyprowadzać za daleko idące wnioski, wręcz zuchwałe, na granicy błędu, a nawet całkowicie błędne i tworzyć źródła herezji, czyli grzeszyć przeciwko wierze, której chcą służyć.

 

Niestety, na co dzień nie uświadamiamy sobie istnienia w nas duszy. Każdy szczerze musi przyznać, że nieraz całymi dniami nie uświadamia sobie tego najgłębszego wymiaru swojej osoby. Ciało nieustannie wysyła i ponawia wyraźne komunikaty, czasem natrętne i gwałtowne. Mówi wprost, że jest, że ma wielorakie potrzeby i nie chce z nich rezygnować. Każdy z nas wie, jak mocno potrafi „krzyczeć” głód, pragnienie, strach, zmęczenie, senność, pożądanie. Dusza jest o wiele bardziej subtelna i dyskretna. Nie krzyczy w nas tak, jak ciało. Nie panoszy się. Nie jest tak władcza. Wydaje się wręcz nieśmiała, dopiero gdy człowiek na poważnie rozpocznie drogę wiary, głos duszy zmienia się. Staje się wtedy coraz bardziej przejmujący i natarczywy. Dusza zaczyna się upominać i powoduje, że wszystko, co cielesne, ziemskie i doczesne, traci na znaczeniu, aż do możliwej świadomej i zupełnej wzgardy. Święci, szczególnie mistycy, osiągali nie tylko zwykłą wolność wobec stworzeń i samych siebie, potrafili wyzuć się całkowicie, a nawet wyniszczać, by miłować Boga ponad wszystko. Ciało w pewnym sensie było dla nich więzieniem i pragnęli wyzwolić się na zawsze z jego silnych objęć. Ale ostatecznie byli gotowi na każdy scenariusz: zarówno ten, który oznaczał życie, jak i ten, który oznaczał śmierć. Każdy scenariusz był dla nich dobry, ponieważ ludzie wolni żyją wyłącznie wolą Bożą. Jest to ich chleb powszedni lub powietrze, którym oddychają.

 

Święty Paweł mówił:

 

"Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele – to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne."

(Flp 1, 21-24)

 

Święci przykładali nieporównanie większą wagę do rzeczy duchowych niż cielesnych. Wyniszczali ciało, by do głosu mógł dojść duch. Na serio traktowali słowa Chrystusa, który przestrzegał uczniów:

 

"Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle."

(Mt 10,28)

 

Ciekawe, że Jezus o przejściu ze śmierci do życia rozmawia akurat z Tomaszem. Ze wszystkich apostołów właśnie on zdradzał największy sceptycyzm. Jemu było najbliżej do wątpienia, które najpełniej wyrazi się po zmartwychwstaniu Chrystusa: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladów gwoździ i nie włożę palca w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20,25). Jezus Tomaszowi objawia drogę do Ojca: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie”(w.6). Tomasz ucieleśnia wszystkich sceptyków, wszystkich wątpiących i poszukujących. To ważne, zwłaszcza że obecnie sceptycyzm lawinowo wzrasta i opanowuje coraz więcej środowisk. Tak jak kiedyś wielu mówiło: „Cogito ergo sum – myślę, więc jestem”, tak teraz wielu mówi: „Dubio ergo sum – wątpię, więc jestem!” Wątpienie wydaje się być obecnie modne. Wątpienie wydaje się być większą oznaką mądrości niż myślenie. To niebezpieczna tendencja i jeśli się utrwali w kulturze, ogarnie nas powszechne zwątpienie we wszystko, w sens wszystkiego! Jezus to przewidział, bo z całą świadomością i przejęciem pytał: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). Tomasz dzisiaj ma wielu naśladowców, ale tylko połowicznych. U niego proces wątpienia skończył się wyznaniem wiary. U wielu współczesnych wątpienie nie zanika. Przeciwnie, z czasem nabiera masy niczym śnieżna kula i staje się prawdziwą górą lodową. Nie prowadzi ich do wiary, ale do praktycznego ateizmu z zachowaniem wszelkich pozorów religijności.

 

Dzisiaj Jezus mówi nam o dokonanej rezerwacji miejsc dla wszystkich bez wyjątku. Kto przyjdzie i zajmie wskazane miejsce – jego szczęście. Kto wzgardzi wejściówką i pójdzie inną drogą, ten całą wieczność będzie żałował, zazdrościł i tęsknił. Odkryje piekło, w które niekoniecznie wierzył.

 

AUTOR: Ks. Ryszard K. Winiarski

 

ŹRÓDŁO: http://www.nepomucen-dorohusk.pl