XXXIII Niedziela Zwykła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 14 listopada 2014 22:50

Nie wystarczy mieć talenty, trzeba się wziąć do roboty i pomnożyć je. To jest często ciężka praca, to jest ryzyko, to jest zmaganie. Jednak tylko w taki sposób można pomnożyć talenty i otrzymać od Boga pochwałę i nagrodę.

 

W jednym z komentarzy do Ewangelii o talentach, spotkałem następujące tłumaczenie. Słowa: „Dobrze, sługo dobry i wierny....” można przetłumaczyć: „Sługo, na którego mogę liczyć...”. Sługa, który pracował i pomnażał talenty, to sługa, na którego Bóg może liczyć.

 

Myślę, że znacie programy w stylu „Mam talent”. Są to programy rozrywkowe o charakterze konkursu. Ich celem jest wyłonienie zwycięzcy spośród osób prezentujących swoje możliwości artystyczne. Wielokrotnie jurorzy są zaskoczeni talentami, które prezentują zwykli ludzie. Tak było w przypadku 11-latki spod Lublina, która zaszokowała wszystkich wspaniałym głosem.

 

 

Dzisiaj słyszeliśmy Ewangelię o talentach. Przesłanie tej Ewangelii jest następujące: każdy z nas otrzymał pewne talenty od Boga, aby je pomnażać.

 

 

Są dwa zasadnicze problemy dotyczące talentów i ich pomnażania.

 

 

Po pierwsze, ktoś, kto miał trudną historię życia może powiedzieć:

 

 

Ja nie mam żadnych talentów. Ja nigdy nie słyszałem dobrego słowa o sobie. Mój ojciec nigdy nie powiedział mi, że coś dobrze zrobiłem. Moja matka, ciągle miała pretensje itd...

 

Mogło tak być, że nikt cię nie doceniał. Mogło tak być, że nikt nie powiedział ci dobrego słowa. Dlatego to słowo – słowo Boga przychodzi ci dzisiaj z pomocą. Bóg nikogo nie czyni „beztalenciem”. Bóg dał ci dary, które trzeba pomnażać. W Księdze Rodzaju, kiedy Bóg dokończył dzieła stworzenia padają następujące słowa: wszystko, co Bóg uczynił było bardzo dobre (Rdz 1, 31). Oznacza, to, że ty jesteś stworzony dobrze. Nie pojawiłeś się na tym świecie przypadkowo. Bóg ciebie chciał i obdarzył cię w pełni swymi talentami.

 

 

Drugi problem dotyczy pomnażania darów.

 

 

Jak podaje Ewangelia, nie wszyscy słudzy pomnożyli otrzymane dary. Jeden z nich zakopał swój talent i otrzymał za to srogą naganę. Pozostali dwaj słudzy pracowali, zmagali się, zaryzykowali i pomnożyli otrzymane talenty. Otrzymali za to pochwałę i nagrodę.

 

 

Nie wystarczy mieć talenty, trzeba się wziąć do roboty i pomnożyć je. To jest często ciężka praca, to jest ryzyko, to jest zmaganie. Jednak tylko w taki sposób można pomnożyć talenty i otrzymać od Boga pochwałę i nagrodę.

 

 

W jednym z komentarzy do tej Ewangelii spotkałem następujące tłumaczenie. Słowa: „Dobrze, sługo dobry i wierny....” można przetłumaczyć: „Sługo, na którego mogę liczyć...”. Sługa, który pracował i pomnażał talenty, to sługa, na którego Bóg może liczyć. Czy Bóg może liczyć na ciebie?

 

 

Jeśli nadasz wątpisz w siebie, posłuchaj tego świadectwa.

 

 

Pewien człowiek urodził się bez rąk. Jako dziecko nie zadawał sobie sprawy ze swej ułomności, jednak z czasem zaczął odkrywać swoje ograniczenia. Nie mógł swobodnie jeść, umyć się, pisać, bawić się ze swoimi rówieśnikami itd... Jego rówieśnicy wielokrotnie wytykali go palcami krzycząc: Nie ma rąk! Nie ma rąk! Musiał nauczyć się wykonywać podstawowe czynności stopami. Wyobraź to sobie: nauczyć się jeść, myć zęby, czesać, używając stóp...

 

 

Kiedy przyszedł czas młodości, zdał sobie sprawę, ze nigdy nie przytuli żadnej dziewczyny, że prawdopodobnie nigdy się nie ożeni, że nie przytuli swojego dziecka...

 

 

To wszystko powodowało, że czuł się coraz bardziej przytłoczony. Nie miał, po co żyć, jako „kaleka” bez rąk.

 

 

Jednak miał coś, co dawało mu siłę: miał wiarę... Wierzył, że Bóg go kocha i ma swój plan także dla niego. Wierzył, że Bóg dał także jemu jakieś talenty.

 

 

Przyzwyczajony do wykonywania czynności stopami, zaczął uczyć się grać na gitarze używając stóp. (Niektórzy mając ręce, sądzą, że jest niemożliwe dla nich nauczyć się grać na gitarze). Ten chłopak nauczyć się grać stopami. Jedną z najbardziej niezwykłych chwil dla tego chłopaka, było spotkanie z Janem Pawłem II w Los Angeles w 1987 r. Zagrał wówczas dla Papieża i dla 6000 młodych ludzi piosenkę pt. „Nigdy nie będę taki sam...”. Papież poruszony jego występem powiedział: „Jesteś bardzo odważny. Kontynuuj tę drogę, dając nadzieję innym ludziom”.

 

 

Dzisiaj ten człowiek ma 52 lata. Ożenił się, adoptował dwójkę dzieci. Nazywa się Tony Menedez. Jest bardzo często zapraszany, aby dać świadectwo, że każdy otrzymał od Boga talent, który może rozwinąć. Napisał też książkę: „Nie mów mi, że nie możesz...”

 

 

Bóg dał ci talenty. Pomnażaj je! Bóg liczy na ciebie!




Autor: o. Marcin Zubik CSsR – Duszpasterz w Parafii Chrystusa Odkupiciela (Christ the Redeemer Parish) – Manville (NJ w USA)


 

źródło:

 

 

Poprawiony: piątek, 14 listopada 2014 23:50