Strach przed dojrzałością PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 16 listopada 2014 14:37

XXXIII Niedziela zwykła, Rok A

 

Podobnie też jest jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: "Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem". Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!" Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: "Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem". Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!" Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: "Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!" Odrzekł mu pan jego: "Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".

(Mateusz 25,14-30)

 

Pan odjeżdża w dalekie strony. Wyrywając przypowieść z kontekstu całej Ewangelii możemy naiwnie pomyśleć, że Bóg wyposażył nas na życie, ale pozostawił samych. Na końcu czasów czy też przy naszej śmierci powróci, aby osądzić nas ze sposobu, w jaki wykorzystaliśmy Jego dary. Ale to nie tak: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” Jezus pozostawia nam dar, albo raczej wiele darów, ale także nie pozostawia nas samych. Dlatego dostrzeganie Jego obecności w historii naszego życia to ważny składnik powierzonych nam talentów. Ale co w rzeczywistości pozostawił nam Jezus?

 

"Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was.” Duch Święty przynosi nam to, co najważniejsze: „Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.” Dar fundamentalny to łaska wiary: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga”. Jezus obdarowuje nas hojnie: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!” „A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.” Oraz: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.” To bardzo ogólna lista najważniejszych ewangelicznych talentów.

 

„I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy.” Aby prawdziwie dostrzec, jak wiele, a właściwie, że wszystko daje nam Chrystus, potrzeba najpierw „odwiązać się” od swoich dóbr duchowych, emocjonalnych i materialnych. A to po to, aby przylgnąć do Jezusa, aby z Nim się związać. Myślę, że momentem kulminacyjnym powierzenia talentów jest Ostatnia Wieczerza, kiedy Jezus mówi do uczniów: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.” To wówczas, kiedy Jezus ogłasza uczniom, iż wybiera krzyż, w ich życiu dokonuje się fundamentalna zmiana. Od sług, którzy opuścili wszystko, aby za nim iść, przechodzą na pozycję przyjaciół, którzy otrzymują stokroć więcej, niż opuścili. A ilość otrzymanych talentów jest jak owoc ziaren wrzuconych w żyzną rolę: „i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny”.

 

Nie przez przypadek dojrzałość charakteryzuje się zdolnością do poświęcenia, a dojrzałą wiarę poznajemy poprzez pryzmat niesionego krzyża. Zalękniony sługa winą za swoją bierność, bezczynność i swój strach przed pozbawieniem się bezpośredniej kontroli nad otrzymanym dziedzictwem, obarcza Pana. „Ty jesteś winny! Ty zniszczyłeś moje życie! Ty nigdy na nic mi nie pozwalałeś!” Każdy, kto przeżywał swój nastoletni bunt wobec rodziców i przełożonych może dopisać do tych oskarżeń listę własnych. Ale takie oskarżenie niedwuznacznie ukazuje, iż trzeci spośród sług pozostał „nastolatkiem”. Czas, który Pan dał na dojrzewanie, on zmarnował na podtrzymywanie swego buntu, życie w poczuciu krzywdy, celebrowanie własnego nieszczęścia, rozpamiętywanie doznanych krzywd, marzenia o urojonej wielkość, etc. On nigdy nie dostrzegł wartości tego, co Pan pozostawił. Duch, który rodzi najkosztowniejsze owoce naszego życia, boży pokój, który chroni, zdolność kochania braci, to dary, które wzrastają i rozwijają się, kiedy rozdajemy je innym, jakby się ich wyzbywając. A ich naturą jest to, że im bardziej je „puszczamy w obieg”, tym bogatsi w nie jesteśmy. „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane …”

 

Dojrzałość to definitywne powiedzenie Bogu „tak, jestem dla Ciebie”. I nie ma znaczenia, czy dokonuje się to w życiu małżeńskim, zakonnym, kapłańskim czy w „zwykłej” bezżenności. Dar czyniony z siebie jest znakiem dojrzałości do miłości. Dar nieodwołalny. Dar, który w miarę przekazywania staje się coraz bardziej bezinteresowny, bowiem inaczej rodzi wyłącznie zgorzknienie, frustrację i poczucie przegranej. Strach przed darem to dziecięce niezdecydowanie, które jest owocem zachłanności. Wybór jednej kobiety na żonę, to powiedzenie każdej innej kobiecie „ty nie będziesz moją żoną”. Wybór kapłaństwa, to … itd. Można sobie dopisać ciąg dalszy. Dojrzałość to dokonanie wyboru. Pozostają tylko niedojrzałe dzieci, które za swój lęk przed wyrobem oskarżają innych, mówią o ograniczeniach, krzyczą, że „zabrania się zabraniać”, a wolność mylą z nieodpowiedzialnością i lękiem przed zaangażowanym daniem z siebie.

 

Dar, który czyni dla nas Chrystus, wydając się w nasze ręce, jest największym darem miłości Boga. To skarb, który pomnaża się wówczas, kiedy „puszczamy go obrót”. Jest to prawdziwy obraz ewangelizacji. Im bardziej dajesz Chrystusa innym, tym bogatszym stajesz się w Jego obecność. Im bardziej umniejsza się, aby On był widoczny, tym bardziej wzrasta twoja radość. „Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez nałożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga!” – napisał Paweł do Tymoteusza i do każdego z nas.

 

 

AUTOR: Ks. Maciej Warowny, Francja

 

 

ŹRÓDŁO: