Ostatnia przypowieść Jezusa PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 23 listopada 2014 12:15

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

 

XXXIV Niedziela zwykła, Rok A

 

CZYTANIA: Ez 34, 11-12. 15-17; Ps 23 (22), 1-2a. 2b-3. 5. 6; 1 Kor 15, 20-26. 28; Mt 25, 31-46

 

Hipokryta uważa, że wypełnia dobre uczynki i jest miłosierny. Ale prawda o naszym życiu objawi się wówczas, kiedy dostrzeżemy siebie tak, jak widzi nas Bóg. I wcale nie musimy czekać na Sąd Ostateczny. To dziś Słowo Boże może dokonać sądu nad naszym życiem. Osiem Błogosławieństw oraz przekleństwa wypowiedziana nad hipokrytami w dwudziestym trzecim rozdziale, znajdują swoją kulminację w rozważanej dziś perykopie. Sąd ostateczny w opisie Mateusza jest ostatnią przypowieścią w nauczaniu Jezusa. Kryterium, według którego dokonuje się podział na tych po lewej i tych po prawej stronie nie ma w sobie nic ze szczegółowości faryzejskiego wypełniania prawa, nic z histerycznej pobożności, która lękliwie nakazuje wypełnić jak najdokładniej wszystkie możliwe akty pobożności. Błogosławionym jest ten, który pozwolił, aby Bóg zastąpił jego hierarchię wartości, zbudowaną na egocentrycznym pragnieniu znaczenia, swoim nowym „oprogramowaniem”, pragnieniem świętości i sprawiedliwości. Natomiast Jezusowe „biada” słyszą ci, którzy sami uznali siebie za sprawiedliwych. A sąd to moment definitywnego oddzielenia jednych od drugich.

 

Powracający w chwale Syn Człowieczy stawia jedno, proste i bardzo ogóle pytanie: czy w czasie swej ziemskiej pielgrzymki dostrzegłeś obecność Boga w historii świata i w historii swego życia? Czy dostrzegłeś Boga, który zmienia paradygmat ludzkiego spojrzenia na świat władzy, znaczenia, pozycji społecznej, sukcesu i utożsamia się z najsłabszymi, ostatnimi, zepchniętymi na obrzeża życia przez „możnych tego świata”? Oczywiście tak zaprezentowanej tezie podsumowującej scenę sądu natychmiast można przeciwstawić odpowiedź zbawionych. Przecież oni wyraźnie mówią, że nie byli świadomi, iż w każdym akcie miłosierdzia służą samemu Chrystusowi. Ale taki zarzut potwierdza wyłącznie nasze przywiązanie do wiary w zbawienie „z uczynków”. Istotą wiary nie jest racjonalny wybór, ale dar łaski, na którą człowiek odpowiada. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał.” Jeśli szukamy racjonalnej syntezy, to może przypominać ona owoc poszukiwań René Grirad’a, francuskiego filozofa, który stwierdza, iż wyjątkowość chrześcijaństwa objawia się w trosce o ofiary, niewinnie skazywane przez społeczności pełne przemocy.

 

Stanięcie po prawej stronie zasiadającego na tronie Syna Człowieczego wcale nie wymaga skomplikowanych, filozoficznych poszukiwań i analiz. Ono jest owocem przemiany serca, którego dokonuje w nas łaska Boga. To owoc poddania natury starego człowieka osądowi Słowa już za naszego ziemskiego życia. Święty Paweł ukazuje to jako esencję chrześcijańskiej inicjacji: „To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy.”

 

Włączenie do grona zbawionych nie dokonuje się dzięki spełnianiu dobrych uczynków, któremu towarzyszy zaciskanie zębów wobec niesprawiedliwości i nienaprawialności świata, a zwłaszcza uporu ludzkiego serca. Po prawej stronie znajdują się ci, którzy zgodzili się umrzeć dla światowych kryteriów szczęścia, sukcesu, kariery, miłości, samorealizacji, itd. Umrzeć nie po to, aby uciec, definitywnie odseparować się od nieznośnego zła tego świata, ale umrzeć dla pożądliwości tego świta, które żyją w każdym z nas. Dojrzałość do zbawienia, dojrzałość wiary jest wydaniem na śmierć tego, co w nas nie jest z Boga. Wsłuchajmy się w Pawła: „To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu.” „Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli.” „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami.” „Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli.”

 

Nauka Pawła nie ma nic wspólnego z dobrymi uczynkami wykonywanymi „ na siłę”, zaciskając zęby, „bo tak trzeba”. Tu nie ma nic z kompulsywnego leczenia własnych obaw o przyszłość gestami miłości. Nie jest to także usiłowanie uśmierzenia lęku przed karą za popełnione zło. „I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata, według sposobu Władcy mocarstwa powietrza, to jest ducha, który działa teraz w synach buntu. Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni.” „Niegdyś bowiem i my byliśmy nierozumni, oporni, błądzący, służyliśmy różnym żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienawiści jedni ku drugim. Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego.”

 

Paradoks Ostatecznego Sądu zawiera się nie w tym, że poznając prawdę o wartości swoich czynów zakrzykniemy: „To ja proszę o dodatkowe 5 minut!” i wybiegniemy szybko nakarmić kilku głodnych. Fundamentem osądu jest pozostanie człowiekiem cielesnym, zmysłowym, który nie poddaje się działaniu łaski. „Kiedy wdzieliśmy cie głodnym, albo spragnionym, albo …” Jasne, że gdybyś zobaczył potykającego się przed tobą na ulicy znanego z mediów milionera, to od razu rzuciłbyś się mu na pomoc. Ale ponieważ tym, który się przed tobą potyka, jest bezdomny, który od wielu tygodni nie widział łazienki, więc przechodzisz na drugą stronę ulicy i mówisz sobie, że przecież sobie poradzi, a jeśli nie to są od tego odpowiednie służby. Hipokryzje polega na tym, że to my chcemy decydować, w jaki sposób dojdziemy do życia wiecznego.

 

Scena Sądu Ostatecznego nie ma za cel budzenie strachu ani też nie służy nadziei na ostateczny odwet na naszych nieprzyjaciołach. Nie jest też tanim pocieszeniem, że za wysiłki, trudy i poświęcenia będziemy sowicie nagrodzeni, „a ci niedobrzy, nielitościwy chciwcy dopiero się zdziwią. Dorze im tak będzie!” Jezus prowadzi nas do radości sądu, który zakończy czas zmagania. Przypowieść o Sądzie Ostatecznym zamyka bowiem serię pięciu obrazów eschatologicznych. Odczytywanie znaków, służba braciom, troska o wiarę, aby nie przegapić momentu nadejścia Oblubieńca, wreszcie „inwestowanie” darów Jego Ducha w otaczającym nas świecie znajdują swą kulminację w najgłębszej radości obcowania z Bogiem. Czas drogi się kończy, Bóg przyjmuje nas do swego domu. Nie na podstawie naszych zasług, ale poprzez swoją miłość, którą znalazł w nas. Jeśli tylko pozwoliliśmy Mu, aby On przemieniał nasze serca i czynił z nich przybytek Swej łaski.

 

 

AUTOR: Ks. Maciej Warowny, Francja

 

 

ŹRÓDŁO: