Pan przychodzi dziś PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 30 listopada 2014 09:32

I Niedziela Adwentu, Rok B - Rozpoczęcie Roku Życia Konsekrowanego

 

CZYTANIA: Iz 63, 16b-17. 19b; 64, 3-7; Ps 80 (79), 2ac i 3b. 15-16. 18-19; 1 Kor 1, 3-9; Mk 13, 33-37

 

 

Co roku czas Adwentu powraca jako wezwanie do czujności i oczekiwania. Pan chce w nas rozpalić pragnienie spotkania z Nim oraz zmobilizować nas do czujności, byśmy nie przegapili momentu Jego nadejścia. Ale Jego nadejście nie jest wydarzeniem podobnym do wizyty kogoś ważnego, z kim nie wypada nie spotkać się. To nadchodzi Mesjasz. Ten, który ma moc odmienić nasze życie. „Kiedy Mesjasz nadejdzie to odbuduje Królestwo Izraela” - wierzyli Żydzi. On jest Jedynym, który może nadać kierunek i sens naszym cierpieniom, pokazać sens życia, które jest pełne kryzysów, porażek i niezrozumienia. To On przywraca pokój zatrwożonym o przyszłość sercom, On usuwa lęk z życia tych, którzy ze strachu przed cierpieniem zamykają się w twierdzach indywidualizmu, perfekcjonizmu czy też samowystarczalności. On także pragnie zająć miejsce pomiędzy mną o moim wrogiem, ale także sprawia, że zaczynamy kochać samych siebie tak, jak Bóg tego pragnie.

 

Grecki czasownik blepo, pierwsze słowo Jezusowego napomnienia, oznacza dosłownie „patrzeć uważnie”. Wielokrotnie w ewangeliach powraca motyw obserwacji i rozumienia tego, co się widzi, wyciągania właściwych wniosków z tego, co dostrzegamy. Ale kto mnie tego nauczył? Kto otworzył mi oczy, abym widział? Kto nauczył odróżniać rzeczy ważne od tych, które można pominąć? Na planie Ewangelii odpowiedź wydaje się prosta. Całe nauczanie Jezusa, Jego cuda, gesty, słowa są szkołą, w której Mistrz otwiera uczniom oczy, uczy ich patrzeć na świat tak, aby mogli dostrzec Jego nadejście. A więc w takim razie ten, kto nie ukończył szkoły Ewangelii, nie przyswoił sobie Jezusowego nauczania w teorii i praktyce, nie doświadczył Jezusowej „nauki z mocą” jest człowiekiem ślepym. I choćby nie wiem jak mocno wmawiał sobie, że będzie „uważał i czuwał”, bo Jezus tak każe, w efekcie i tak nic nie zobaczy, bo jest ślepy. Obrazem wszelkiego otwarcia oczu są dwa uzdrowienia: ślepego od urodzenia oraz Bartymeusza. Jeden o nic nie prosił, ale jego doświadczenie było wpisane w plan Bożej miłości, drugi natarczywie wolał nie zważając na tych, którzy usiłowali go uciszyć. Spotkać Jezusa, być przez Niego dotkniętym słowem lub gestem i kroczyć za Nim to podstawowe wydarzenie otwarcia oczu.

 

Na temat czuwania tak nauczał św. Jan Paweł II: „Co to znaczy: "czuwam"? To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. (…) Czuwam - to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. Nie zamykam się w sobie, w ciasnym podwórku własnych interesów czy też nawet własnych osądów. Czuwam - to znaczy: miłość bliźniego - to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność. (…) Czuwam - to znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje.” Czuwać to dosłownie pozbawić się snu, który w Piśmie jest znakiem pozostawania w śmierci i grzechu.

 

„Ten czas”, czyli czas, którego nie wolno nam przegapić, to czas zakończenia kultu w świątyni, który był zbudowany na rytualizmie i ofiarach, na wysiłku człowieka i na poczucia zasług przed Bogiem. To pierwszy „koniec świata” dla człowieka, który także religii używa do powiększania własnego autorytetu, poczucia wartości, kreowania własnej tożsamości. To czas zagubienie dla tych, którzy podzielili świat na przyjaciół (a więc dobrych) i na nieprzyjaciół (czyli złych). Swoich nieprzyjaciół oskarżają o wszelkie nieszczęścia zbiorowe i osobiste, dla siebie i swoich przyjaciół zawsze znajdują usprawiedliwienie, nawet dla jawnie popełnionych niesprawiedliwości czy świństw. Świat prostych odpowiedzi i utartych schematów kończy się, rodząc paniczny lęk. Drugi koniec świata to ten ostateczny, realnie przychodzący w śmierci.

 

A gdzie jest nasze schronienie w obliczu takich zagrożeń? Mieszkamy w domu Pana. To po pierwsze. W domu nie ręką ludzką zbudowanym, w Królestwie, które jest już pośród nas. Drugi element naszego poczucia bezpieczeństwa to wola Boga. On nam powierzył staranie o wszystko. Wyznaczył dokładne zadania, które nam przypadają do wypełnienia we wspólnocie wiary. Dlatego też uważać i czuwać to wykorzystać całe swoje doświadczenie wiary, całą relację do Chrystusa, aby żyć pragnieniem ostatecznego spotkania. „Uważajcie i czuwajcie” to wezwanie do pełni, którą może nam dać wyłącznie komunia z Bogiem. To pełnia naszego człowieczeństwa, pełnia zdolności kochania i pełnia poczucia bycia kochanym, upragnionym, ważnym.

 

Dlatego podstawowym wymiarem uważnego patrzenia i czuwania adwentowego nie jest doszukiwanie się znaków ostatecznej zagłady grzesznego świata i triumfu sprawiedliwych. Uważaj i czuwaj, aby przypadkiem nie opuścić domu twojego Pana, aby nie znaleźć się w gronie bezbożników i szyderców, którzy pozostają na zewnątrz Królestwa Bożego. Uważaj i czuwaj, czy żyjesz tym, co Pan ci przekazał, bogactwem Jego domu, darami Ducha Świętego, miłością i jednością. Uważaj i czuwaj, aby nie zejść z drogi pełnienia Jego woli. Aby to, co czynisz, czego pragniesz, co planujesz było tym, co Ojciec w Niebie przygotował dla ciebie. Uważaj i czuwaj, aby nie spać, to znaczy nie pogrążyć się w śmierci zrodzonej z grzechu Adama, z grzechu czynienia wszystkiego bez Boga, bez Jego woli, w egocentrycznym poczuciu własnej wyjątkowości. A to wszystko nie tylko dlatego, że Pan przygotował wspaniały dom, niebieską nagrodę dla swoich dzieci, ale także dlatego, że nie ma większej radości, niż życie już dziś, w naszej ograniczonej rzeczywistości, nieograniczoną miłością Królestwa Bożego. Bo Pan przychodzi do nas już dziś.

 

 

AUTOR: Ks. Maciej Warowny, Francja

 

 

ŹRÓDŁO: