PANOWANIE NAD SOBĄ PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 30 listopada 2014 10:17

I Niedziela adwentu Rok „B”

 

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Uważajcie i czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie».

(Marek 13, 33-37)

 

Wygląda na to, że Kościół spóźnia się z adwentem, ponieważ wszystkie możliwe promocje świąteczne już dawno ruszyły. Szaleństwo rozpętało się dokładnie tydzień po Wszystkich Świętych. Kościół nie stanął nawet w blokach startowych. Kościół nie ściga się, ponieważ ma czas do końca świata. Nikt inny nie może tak o sobie powiedzieć, a nawet pomyśleć. Kościół ma swoje rozumienie czasu i dlatego ta gorączka go nie dotyczy. Promocja świąt przez Kościół jest robiona w starym, by nie powiedzieć przestarzałym, stylu. Te same czytania mszalne, te same roraty, te same pieśni, rekolekcje i modlitwy. Te same wieńce adwentowe. Te same uczynki miłosierdzia. Wydaje się, że to jakiś strategiczny błąd. Na pozór wydaje się, że Kościół jest zakładnikiem, wypracowanych przez siebie i do tego dawno temu, form i pomysłów. Ale ja się cieszę, że Kościół nie przyspiesza, nie panikuje i nie chce przekupić swoich wiernych pospolitą tandetą. Cieszę się, że Kościół zachowuje własny, sprawdzony rytm. Cieszę się też, że Kościół nie jest uwodzicielski. Cieszę się, że nie wciska wiernym „chińszczyzny” wyrabianej rękami nieletnich czy niewolników w niezliczonych obozach pracy i nie śpiewa kolęd przed Wigilią. Może warto pomyśleć, że w ogóle nie chodzi o promocję, a zwłaszcza promocję chińskich towarów w dużej części produkowanych z pogwałceniem ludzkich praw i godności. Wiersz Gwiazdka jest próbą obudzenia refleksji nad kuszeniem nas tym, co tanie, robione przez niewolników i bez wiary w Chrystusa.

 

Gwiazdka

 

Może ta gwiazdka

 

co tak mocno świeci

 

to łzy skośnookich

 

niewolników dzieci

 

Może ta gwiazdka

 

przez opuchłe ręce

 

bólem zlepiona

 

gdzieś

 

za chińskim murem

 

zamiast wskazać

 

Mesjasza

 

goni koniunkturę

 

Może ta gwiazdka

 

oglądana

 

przez ogrzaną szybę

 

idąc tutaj słyszała

 

zniewolony Tybet

 

pobitych lamów

 

gdzieś na świętych

 

schodach

 

których

 

już nie chroni

 

strój ani pagoda

 

Może ta gwiazdka

 

z kraju Konfucjusza

 

przypomina gwiazdę

 

i nawet się rusza

 

jest poprawna i tania

 

lecz Betlejemu

 

nigdy nie widziała

 

świąt nie zna

 

tylko gniew narodzin

 

więc czy powinna

 

nam Wigilię słodzić

 

Czy powinna

 

nam świecić

 

gdy innym

 

zamykała oczy

 

czy powinna być

 

świadkiem

 

naszych życzeń

 

kolęd

 

gdy odpowiada

 

za tyle wyroków

 

czy może być gościem

 

przy świątecznym stole

 

i to takim co przychodzi

 

tylko raz do roku

 

Ten kto ją przywiózł

 

nie myślał o świętach

 

i nie dla wiary

 

chce jej w naszym domu

 

ta gwiazdka

 

przez wielu

 

została przeklęta

 

nie może szczęścia

 

przybliżyć nikomu

 

Adwent 2014

 

W Ewangelii św. Marka, przewidzianej na pierwszą niedzielę adwentu, są dwa słowa-klucze. Pierwszym jest greckie słowo: agrypneite, co dosłownie znaczy „trwajcie bez snu”, drugim słowem jest: eksousian, co dosłownie znaczy – „władza”. Gospodarz swoim sługom (dosł. niewolnikom) przekazuje władzę nad swoim domem. To jest coś niesamowitego. Prawdziwy gospodarz daje prawdziwą władzę prawdziwym niewolnikom. To ogromne ryzyko. Dać władzę komuś, kto jest próżny albo komuś, kto ma dyktatorskie zapędy; kto lubi zaszczyty i konsumpcję albo ma słabość do seksu; dać władzę ludziom skłonnym do zadawania przemocy i dręczenia niewinnych; dać władzę ludziom, którzy mają mnóstwo wad i sprzeczności – to jakieś nieporozumienie. Jak można tak ryzykować? Jeśli ktoś myśli, że ci niedawno wybrani radni, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci stanowią większe ryzyko dla lokalnych społeczności niż ich zdezorientowani i zmęczeni wyborcy, jest w błędzie!

 

W przypowieści nieobecność gospodarza staje się próbą dla wszystkich, a najbardziej dla odźwiernego. To on ma decydować kiedy i dla kogo dom otworzyć, a kiedy i przed kim dom zamknąć. Jeśli nie będzie umiał rozeznać, podwójnie narazi dom swego pana: umożliwi zło i uniemożliwi dobro. Dom, który jest zawsze metaforą ludzkiego życia, nie może być całkowicie zamknięty. Całkowite zamknięcie wcale nie daje gwarancji bezpieczeństwa, podobnie jak całkowite, bezkrytyczne otarcie. Wszystkie społeczności całkowicie zamknięte giną od samych siebie. Społeczności, które kojarzą się ze sobą w bliskim pokrewieństwie, wynaturzają się genetycznie. Pula genów nie może być stała i ograniczona. Ale też społeczności, które otwierają się bezkrytycznie, tracą swoją unikalną tożsamość. Przestają być sobą. Odźwierny ma rozeznawać, czy ten, który przychodzi, to wróg czy przyjaciel? Pomyłka może skończyć się całkowitą klęską. Zatem w takich wypadkach nie warto się mylić.

 

Sen sprawia, że człowiek traci świadomość i kontrolę nad swoim życiem. Sen czyni człowieka bezbronnym. Ileż to warowni zostało zdobytych tylko dlatego, że obrońcy albo dali się przekupić, albo porzucili posterunki, albo zasnęli. Pierwszym znakiem panowania było, jest i będzie panowanie nad sobą. Mając władzę nad sobą, mając pełną kontrolę nad swoją naturą, która jest słaba, pełna pułapek i z natury leniwa, dopiero wtedy można chcieć władzy nad innymi. W życiu Aleksandra Macedońskiego były przynajmniej dwa momenty, gdy stracił panowanie nad sobą. Po raz pierwszy, gdy nie mógł rozwiązać węzła gordyjskiego. Według wyroczni był to warunek panowania nad Azją. Nie mogąc rozwiązać, stracił cierpliwość, sięgnął po miecz i przeciął węzeł. Nikt wtedy nie zginął, ale jego nauczyciel, Arystoteles, dał godny filozofa komentarz. Wypowiedział coś na kształt proroctwa:

 

"Aleksander panuje nad Azją, ale nie panuje nad sobą."

 

Niedługo potem ofiarą gniewu Aleksandra padł m.in. Parmenion, druga osoba w armii po Aleksandrze, a zarazem jego najwierniejszy przyjaciel, który został oskarżony o zdradę. Pierwszym znakiem panowania było, jest i będzie panowanie nad sobą.

 

W przypowieści każdy, zarówno odźwierny, jak i słudzy, mają najpierw i przede wszystkim panować nad sobą. Znakiem tego panowania będzie to, że każdy robi najlepiej, jak może to, co jest jego powinnością, powołaniem, misją, pracą, służbą tak długo, jak Pan przewidział, czyli nikt nie wie, jak długo. Święty Augustyn napomina nas:

 

"Miejmy w nienawiści grzechy, miłujmy Tego, który przyjdzie, aby ukarać grzechy. Chcemy, czy nie chcemy, przyjdzie na pewno. To, że nie przychodzi teraz, nie oznacza, że nie przyjdzie później. Przyjdzie, a nie wiesz kiedy. Jeśli znajdzie cię przygotowanym, nie zaszkodzi ci twoja niewiedza."

 

(Komentarz do psalmu 95, 14. 15)

 

 

AUTOR: Ks. Ryszard K. Winiarski

 

ŹRÓDŁO: http://www.nepomucen-dorohusk.pl