Poniedziałek Trzeciego Tygodnia Adwentu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
niedziela, 14 grudnia 2014 23:42

Bez rozmowy z Bogiem, na polu ludzkiego życia będą rosły chwasty – zabraknie ziarna Bożego słowa.

 

 

Nawet tam, gdzie sieje Bóg, szatan ukradkiem rzuca ziarna kąkolu, a co dopiero mówić o polu, gdzie człowiek broni wstępu Bogu. Tylko, że Boga nie jest łatwo zniechęcić do człowieka, bo Bóg to Miłość, a miłość się nie zniechęca – wciąż czeka na zaproszenie, by wejść.

 

 

 

Poniedziałek Trzeciego Tygodnia Adwentu

 

15 grudnia 2014 roku

 

Rozmowa z Bogiem…

 


Jezus traktuje nas poważnie i spodziewa się, że my Go też poważnie traktować będziemy. Dwie rozmowy – jedna w Samarii przy studni Jakubowej, druga – w świątyni Jerozolimskiej.

 

 

Tam, do studni, gdzie siedział Jezus, przyszła po wodę samarytańska kobieta. Rozmowa zaczyna się nieciekawie, nawet od pewnej złośliwości: jakże to, ty Żyd, prosisz mnie, Samarytankę o wodę. Jezusa do rozmowy nie zraża złośliwość, ale obłuda – a u Samarytanki, jak sprawdził pytaniem o męża, tej obłudy nie ma. Nie próbuje mataczyć, nie stosuje wybiegu, tak częstego dziś u katolików, że do małżeństwa niepotrzebny jest papier, bo wystarczy miłość, ale wprost przyznaje:

 

 

„Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś, bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą” (J 4, 17-18).

 

 

Szczerość, otwartość, a więc szacunek dla rozmówcy. I Jezus rozmawia – sieje ziarno, licząc, że nawet na tej pełnej chwastów glebie wzrośnie i wyda plon.

 

 

Druga rozmowa – w świątyni Jerozolimskiej z przełożonymi ludu, zaczyna się od pytania, które ma zmusić Jezusa do przyznania, że ma prawo zmieniać odwieczne zwyczaje świątynne – a to już zahacza o bluźnierstwo. Ze strony Jezusa warunkiem rozmowy było przyjęcie Janowego orędzia. Orędzia nie przyjęto, podstęp i obłuda pozostały, więc rozmowy nie będzie.

 

 

Bez rozmowy z Bogiem, na polu ludzkiego życia będą rosły chwasty – zabraknie ziarna Bożego słowa. Nawet tam, gdzie sieje Bóg, szatan ukradkiem rzuca ziarna kąkolu, a co dopiero mówić o polu, gdzie człowiek broni wstępu Bogu. Tylko, że Boga nie jest łatwo zniechęcić do człowieka, bo Bóg to Miłość, a miłość się nie zniechęca – wciąż czeka na zaproszenie, by wejść.

 

 

Niedawno zmarła znana aktorka Anna Przybylska. Przez wiele lat nie było jej po drodze z Bogiem, a więc nie było czasu na rozmowę. Ale wreszcie, jak sama wyznała: „Wyspowiadałam się pierwszy raz od trzynastu lat. Teraz znów kumpluję się z Panem Bogiem, chodzimy, co niedziela na kawę. Bardzo dobrze mi z tą przyjaźnią”. Niech nas nie zraża zbyt swobodna forma wypowiedzi – na kawę chodzi się tylko z kimś, kogo uważa się za bliskiego przyjaciela. Ale przykład aktorki uczy, że aby „iść z Bogiem na kawę”, trzeba najpierw powiedzieć Mu szczere i serdeczne przepraszam. A można to zrobić nawet po trzynastu latach.

 

 

 

Autor: o. Stanisław Mróz CSsR – Emeryt (Bazylika Mniejsza i Sanktuarium Matki Bożej „Strażniczki Wiary”) – Bardo Śląskie

 

 


źródło: