Puknij się w głowę i nadstaw ucho PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 21 grudnia 2014 07:20

IV Niedziela Adwentu, Rok B

 

 

CZYTANIA: 2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16; Ps 89, 2-5.27.29; Rz 16,25-27; Łk 1,38; Łk 1,26-38

 

 

Król Dawid chce Bogu zbudować dom, chce wystawić mu wspaniałą świątynię. Król jest u szczytu swego powodzenia i sławy, poskromił wrogów i umocnił państwo. Jest bogaty. W czasach Dawida, przy osłabieniu Egiptu i Asyrii, Izrael mógł być uznany za lokalne imperium.

 

Dawid mieszka w pięknym, cedrowym pałacu. Arka Przymierza, czyli znak przymierza i największa świętość Izraelitów, gdzie umieszczone są kamienne tablice przykazań, umieszczona jest w namiocie. Mimo, że od końca drogi przez pustynię, gdzie namiot był bardzo praktyczny, minęły wieki, największa świętość przechowywana jest w zwykłym namiocie. Oto jak trwałe są prowizorki.

 

Dawid chce to jednak zmienić. Mówi do proroka Natana: "Spójrz, ja mieszkam w pałacu cedrowym, a Arka Boża mieszka w namiocie." (2Sm 7,2b) A Natan odpowiada od siebie: "Uczyń wszystko, co zamierzasz w sercu, gdyż Pan jest z tobą." (2Sm 7,3b) Potem jednak w to wszystko wtrąca się Pan Bóg, przecież to chodzi o Jego dom, i przez proroka Natana ogłasza co myśli: "Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? (…) Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. (…) Tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom. Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki." (2Sm 7,5.8b-9.11c-13)

 

To są tylko fragmenty. Chciałbym to jednak streścić jeszcze bardziej i sądzę, że mogłoby to wyglądać tak: "Dawid – zbuduję ci dom. Pan Bóg – Ty mi zbudujesz dom? Chłopcze puknij się w głowę, to ja zbuduję dom… Tobie!"

 

Kiedyś w kazaniu mówiłem o błędnym mniemaniu niektórych ludzi, którzy sądzą, że mogą być sponsorami Pana Boga, że Bogu mogą coś dać.

 

Człowiek faktycznie może dać Bogu. Swoje życie, swoje talenty, swoje pieniądze, swój czas. Może i powinien to robić.

 

Zważmy jednak proporcje. W porównaniu z tym, co Bóg daje człowiekowi, to co człowiek daje Bogu nazywa się… NIC.

 

Czy człowiek buduje dom Bogu? Nie! To Bóg buduje dom człowiekowi.

 

I chciałbym, byśmy tak się uczyli patrzeć na Boga, jak na rozrzutnego dawcę obfitego daru. My nic nie możemy Bogu dać. Najwyżej możemy od-dać.

 

Spójrzmy co dostała Maryja. Została wybrana na Matkę Boga. Poczęła w sobie wcielonego Boga. Nosiła w łonie Stwórcę świata. Przyjęła, urodziła, wychowała i… oddała światu. Oddała Jezusa nam.

 

Nigdy by nie oddała, gdyby wcześniej nie przyjęła. Miała czyste serce i głęboką wiarę: "Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!" (Łk 1,38a)

 

Jesteśmy po rekolekcjach. Wielu z nas wyspowiadało się, przyjęło komunię, więcej nas niż zwykle w kościele. Może ktoś czuje poryw serce, by ofiarować coś Bogu? Dobrze, ofiaruj. Pamiętaj jednak, że to najpierw Bóg obdarza. Dał ci dużo, a będzie chciał ci dać jeszcze więcej. Otwieraj tylko serce i pragnij daru. Najpierw musisz dostać, by potem móc dawać.

 

Ja modlę się za moją parafię o jedno, o otwarcie się na dar Bożego Słowa. O przyjęcie i rozmiłowanie się w Bożym Słowie. Wierzę, że to Słowo najpierw będzie budowało naszą wiarę a potem będzie tym światłem, który nas poprowadzi.

 

Ja wiem, że wielu z was może nie rozumieć tego, co chcę powiedzieć. Nie przez trudność słów, ale przez pewną nowość oczekiwań. Proszę się tym nie przejmować, to nie jest najważniejsze.

 

Proszę jednak, na ile mi wierzycie, na ile mam u was jakiś autorytet, czytajcie Boże Słowo, otwierajcie każdego dnia Ewangelię, słuchajcie, co Bóg chce wam powiedzieć.

 

Bóg nie jest skamieliną zaklętą w katechizm. Bóg to żywa osoba, która każdego dnia chce z nami rozmawiać, każdego dnia mówić.

 

Wierzę, bo tak mówi Biblia, że Bóg przygotował dla każdego z nas piękne życie, ale wiem, że po ludzku słuchanie Boga jest bardzo ryzykowne. Słuchanie Boga wywołuje katastrofy.

 

Matko i ojcze, gdy twój jedyny syn zacznie słuchać Boga, być może pojedzie zastąpić księdza Henryka w Archangielsku. Może twoja ukochana córka zostanie, tak jak marzyliście, lekarzem… i pojedzie do Indii pracować z trędowatymi.

 

Wszystkie ludzkie plany mogą runąć, gdy zaczyna się słuchać Boga. Ja jednak mówię: nadstaw ucho, Bóg chce ci coś powiedzieć. I pamiętaj, by odpowiedzieć: "niech mi się stanie według słowa TWEGO.

 

Winnica, 18 grudnia 2011 roku

 

 

AUTOR: Zbigniew Paweł Maciejewski

 

 

ŹRÓDŁO: http://zpm.natan.pl