II Niedziela po Narodzeniu Pańskim PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 03 stycznia 2015 14:17

Gdy już nasyciliśmy nasze oczy światełkami choinek i ozdóbek świątecznych, gdy przeżyliśmy (dobre skądinąd) wzruszenia przy dzieleniu się opłatkiem i kolędowaniu u żłóbka, gdy ucichły noworoczne wystrzały petard, fajerwerków i korków od szampanów, czas teraz pochylić się nad sensem tajemnicy kryjącej się w przesłaniu „Słowo stało się ciałem”, by odkryć prawdziwe znaczenie tego wydarzenia, które odmieniło bieg dziejów i może odmienić także nasze życie.

 

 

 

 

Specjaliści twierdzą, że w procesie komunikacji słowo nie odgrywa kluczowej roli. W procesie porozumiewania się sygnały niewerbalne wywierają na rozmówców pięciokrotnie większy wpływ niż używane przez nich słowa. Niewerbalna komunikacja stanowi aż 55% komunikatu, a pozostałe 38% to siła głosu, wysokość i barwa dźwięku, intonacja itp. Rola słowa, to jedynie 7% całego przekazu. Według badaczy używamy codziennie około 16 tys. słów. (Niektórzy żartują, że kobiety używają czasem dwa razy więcej słów, bo muszą mężczyznom wszystko dwa razy powtarzać). Codziennie jesteśmy „bombardowani” wielością słów wlewających się do nas wszystkimi kanałami przez nowoczesne środki przekazu. Ktoś słusznie zauważył, że gdybyśmy chcieli przeczytać tylko te słowa, które codziennie są drukowane w codziennej prasie, nie starczyłoby nam na to stu tysięcy lat. Równocześnie obserwujemy ogromną dewaluację słowa. Słowo przestaje być w cenie. Słowa „rzuca się na wiatr”. Stąd mówi się często o pustosłowiu, wielosłowiu, gołosłowiu, czy niesłowności, która jest objawem nie poważnego traktowania słowa. Prawdą jest także to, że nawet jedno słowo może odmienić życie.

 

 

Słowo może nieść pociechę, może budzić nadzieję, może radować, może budować, może łączyć…, ale, jak wszyscy wiemy z naszego doświadczenia, słowo może też burzyć, może ranić, może dzielić, krzywdzić, a nawet zabijać. Dlatego właśnie odgrywa ono tak ważną rolę, bo nadaje znaczenie. Św. Augustyn, w czytaniu z Liturgii Godzin przeznaczonym na III niedzielę Adwentu zapytuje: „Czym jest głos bez słowa? Jest pustym dźwiękiem, który niczego nie oznacza. Głos bez słowa dźwięczy w uchu, ale sercu nie przynosi pożytku”.

 

 

Bóg przemówił przez Słowo. Dzisiejsza Ewangelia, to tzw. Prolog Ewangelii według św. Jana, w którym zawarł on bardzo istotne dla nas informacje. Właściwie żaden fragment nie jest tu bez znaczenia: Janowy Prolog mówi nam najpierw, że Logos jest rzeczywiście od zawsze, i od zawsze On jest Bogiem. Tak, więc nigdy nie było w Bogu czasu, w którym nie było Logosu. Słowo istniało przed stworzeniem (Verbum Domini, 6). Logos wskazuje pierwotnie na Słowo odwieczne, czyli na Jednorodzonego Syna, zrodzonego przez Ojca przed wszystkimi wiekami i współistotnego z Nim: Słowo było u Boga, Słowo było Bogiem. Ale to samo Słowo, jak twierdzi św. Jan, „stało się ciałem” (J 1, 14), toteż Jezus Chrystus, narodzony z Maryi Panny, jest rzeczywiście Słowem Bożym, które stało się współistotne z nami (Verbum Domini, 7). Bóg zapragnął skomunikować się z nami i uczynił to bardzo skutecznie, bowiem Jego odwieczne Słowo przyjęło postać człowieka i zamieszkało pośród nas. Tłumacząc dosłownie to ewangeliczne wyrażenie, pośród nas rozbiło swój namiot. Przybierając ludzkie kształty Słowo stało się zrozumiałe i mogło przekazać to wszystko, co Bóg zamierzył.

 

 

Kontemplując tę „chrystologię Słowa”, tradycja patrystyczna i średniowieczna ukuła sugestywne wyrażenie: Słowo stało się krótkie - „Ho Logos pachynetai (lub brachynetai)”. „Ojcowie Kościoła w ich greckim tłumaczeniu Starego Testamentu znajdowali słowa proroka Izajasza, które również św. Paweł przytacza, aby ukazać, w jaki sposób nowe drogi Boże były już zapowiadane w Starym Testamencie. Było tam napisane: „Bóg krótkim uczynił swe słowo, skrócił je (por. Iz 10, 23; Rz 9, 28). (...) Sam Syn jest Słowem, Logosem. Odwieczne Słowo stało się małe – tak małe, że zmieściło się w żłobie. Stało się dzieckiem, aby Słowo było dla nas uchwytne”. Słowo jest teraz nie tylko słyszalne, nie tylko posiada głos, obecnie Słowo ma widzialne oblicze Jezusa z Nazaretu – napisał Benedykt XVI w posynodalnej adhortacji Verbum Domini.

 

 

Z dzisiejszej Ewangelii wyłania się także kosmiczny wymiar Słowa: św. Jan stwierdza w odniesieniu do Boskiego Logosu, że „wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, [z tego], co się stało” (1, 3). Oznacza to, że nic nie jest owocem irracjonalnego przypadku, ale wszystko istnieje, bo tak chciał Bóg, należy do Jego planu, którego centrum stanowi zaproszenie do uczestniczenia w życiu Bożym w Chrystusie. Stworzenie rodzi się z Logosu i nosi niezatarty ślad stwórczego Rozumu, który wprowadza ład i kieruje (Verbum Domini, 8).

 

 

Zatem świat nie wziął się znikąd, jego początkiem nie jest żaden przypadek, ani jakiś pierwotny chaos czy bezrozum. Także nasz rozum ludzki nie jest przypadkowym wytworem pierwotnego bezsensu. Nasza rozumność jest odblaskiem Boskiego Słowa, Boskiego Sensu, Boskiego Rozumu, który był od początku i który ogarnia sobą wszystko. Zatem jeśli świat jest źle urządzony, to przecież nie dlatego, że wziął się z jakiegoś pierwotnego bezsensu. Ani nie dlatego, że Stwórca go źle urządził. Jak powiada Ewangelia: „ludzie umiłowali bardziej ciemność aniżeli światło” – i to stąd się bierze, że życie nasze bywa nieraz takie gorzkie, samotne, pełne wzajemnych krzywd i nieufności. Co gorsza, kiedy zaplątujemy się w ciemności, uruchamia się wówczas mechanizm błędnego koła – bo człowiek zaczyna wówczas unikać światła, a nawet nienawidzi światła i zaczyna sobie wmawiać, że jego ciemność jest światłem. Grzech jest największym absurdem, w który uwikłany jest człowiek, bo wymierzony jest przeciw samemu człowiekowi i jego szczęściu, które może on osiągnąć tylko wtedy, gdy postępuje w świetle.

 

 

Trwając w blasku tajemnicy Bożego Narodzenia warto uświadomić sobie dzisiaj, że Słowo właśnie po to zstąpiło na świat, żeby naprawić zburzony porządek, żeby przywrócić sens naszym słowom i na nowo pokazać nam cel, jakim jest nasza jedność z Bogiem. Zostaliśmy do niej odwiecznie zaplanowani i nie odnajdziemy szczęścia poza nią.

 

 

Gdy już nasyciliśmy nasze oczy światełkami choinek i ozdóbek świątecznych, gdy przeżyliśmy (dobre skądinąd) wzruszenia przy dzieleniu się opłatkiem i kolędowaniu u żłóbka, gdy ucichły noworoczne wystrzały petard, fajerwerków i korków od szampanów, czas teraz pochylić się nad sensem tajemnicy kryjącej się w przesłaniu „Słowo stało się ciałem”, by odkryć prawdziwe znaczenie tego wydarzenia, które odmieniło bieg dziejów i może odmienić także nasze życie.

 

 

 

Autor: o. Piotr Andrukiewicz CSsR – Misjonarz Warszawskiej Prowincji Redemptorystów – Kraków



źródło:

 

Poprawiony: sobota, 03 stycznia 2015 18:19