Słowo, które przemawia naszym życiem PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
sobota, 03 stycznia 2015 17:37

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim, Rok B

 

 

CZYTANIA: Syr 24, 1-2. 8-12; Ps 147, 12-13. 14-15. 19-20; Ef 1, 3-6. 15-18; J 1,1-18

 

 

Na początku każdej relacji jest słowo. Bez niego każdy obraz, nawet najbardziej wymowny, pozostaje na „zewnątrz” nas, zdany na kaprysy naszej interpretacji i subiektywnych odczuć. Bóg nie jest artystą, który pozostawia dowolność interpretacji swego dzieła. On jest Stwórcą, który swoimi dziełami obdarowuje stworzenie i pragnie, aby ono odkryło i zapragnęło spotkania z Nim. Ale ponieważ człowiek odrzucał nie tylko dzieła Boga, obrazy jego miłości, ale także lekceważył Jego słowa i Jego napomnienia kierowane za pośrednictwem proroków, Odwieczne Słowo staje się Ciałem. Bóg w najbardziej ludzki sposób przychodzi do nas, aby stworzyć między Nim i nami prawdziwą relację, aby dać nam najmocniejszą z więzi, która może nas połączyć, wiarę.

 

Słowo nie tylko przynosi życie i nadaje imię, określając w ten sposób tożsamość. Słowo, Chrystus, jest życiem. „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.” I znowu nie chodzi o intelektualną wiedzę, ale o nasze osobiste przywiązanie, relację, która łączy Chrystusa z naszym życiem. Chodzi o otwarcie Bogu drzwi naszej egzystencji, byśmy byli świadkami prawdziwości słów świętego Pawła: „bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”. Takie życie jest owocem narodzin z wody i Ducha Świętego. To powtórne narodzenie jest nieodzowne, bez niego jesteśmy umarli za życia. Jak możemy poznać nowe narodziny?: „My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego.”

 

Słowo przynosi światło. „Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!” Jezus przychodzi otworzyć nam oczy. Ale czyni to dość szczególnie: „splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego”. Przyjęcie Słowa sprawia nie tylko otwarcie naszych oczu, ale przetwarza naszą naturę: „Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” Bóg nie jest zazdrosny o swoją naturę, On ją dzieli z nami. On z naszego życia pragnie uczynić światło dla naszych braci oraz dla tych, którzy Go nie znają.

 

Przyjmując Słowo odkrywamy prawdę o naszych czynach, doświadczonych zranieniach i konsekwencjach grzechu Adama: „Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie.” Przyjecie Słowa czyni nas prawdziwie dziećmi Boga: „Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!»”; „Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.” Jako synowie Boga jesteśmy dziedzicami Bożego błogosławieństwa. Przyjmując je stajemy się częścią Bożego planu, który nieustannie realizuje się na naszych oczach. Świadectwo Jana, podobnie jak świadectwo tych, którzy spotkali Zbawiciela, nie jest mędrkowaniem o Bogu czy też snuciem teologicznych dysput.

 

Świadectwo ukazuje działanie Boga w życiu. Jest owocem zanurzenia w światło, które przenika całe życie. Samarytanka ewangelizuje mówiąc: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Ona dlatego świadczy, że grzech jej bałwochwalczego poszukiwania szczęścia został przez Pana zdemaskowany. Nagle zrozumiałą sens tego, co robiła, ciemności, w których pozostawała. I doświadczyła uzdrawiającej mocy prawdy. Ślepy od urodzenia mówi przed Sanhedrynem: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Dzięki Chrystusowi ślepiec pojął sens swojego cierpienia. Już nie dostrzegał go, jako niczym niezasłużonej kary, jako konsekwencji grzechów przodków, które bez swej winy musi na sobie nosić, ani też jako niesprawiedliwości Nieba, ale potrafił być wdzięczny Bogu za swoją historię. Światła, ciemności, prawda, życie, dziecięctwo Boże, świadectwo nie są pojęciami teologicznymi, które Jan w Prologu każe nam podziwiać, ale są rzeczywistością, którą Bóg otwiera przed każdym z nas.

 

 

AUTOR: Ks. Maciej Warowny, Francja

 

 

ŹRÓDŁO: