POWRÓT DO RODZINY CZYLI DO ŹRÓDEŁ PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
sobota, 03 stycznia 2015 18:11

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim, Rok B

 

 

CZYTANIA: Syr 24, 1-2. 8-12; Ps 147, 12-13. 14-15. 19-20; Ef 1, 3-6. 15-18; J 1,1-18

 

 

Bóg chce byśmy wracali do rodziny. Powrót do rodziny to jak powrót do źródeł. Mamy skąd wracać i mamy dokąd! Mamy wracać do rodziny z luźnych, przypadkowych często toksycznych związków, które nie dają nawet elementarnego poczucia bezpieczeństwa. Mamy wracać z trójkątów miłosnych i romansów, które zabijają wierność i sprawiają, że żyjemy na granicy światów nie wiedząc już kim bardziej jesteśmy: małżeństwem czy kochankami. Mamy wracać z sytuacji życia „na próbę”, z nieodpowiedzialnej „zabawy w dom”, z życiowych prowizorek i łażenia na skróty. Mamy wracać z lansowanego życia singli i singielek, których interesuje wyłącznie nieskrępowana konsumpcja a przyjemność zastępuje sens życia.

 

Mamy wracać z dzieciowstrętu, z którego niektóre feministki każą być dumnym jak one. Jedna z nich wyznała publicznie, że „…woli być zimną suką, niż matką-Polką”. Mamy wracać z królestwa pigułki wczesnoporonnej, pigułki „dzień po”, portali randkowych i seksu w sieci. Mamy wracać ze świata pornografii, która uzależnia, zwłaszcza mężczyzn, rozbudza w człowieku naturę wiecznie głodnego konsumenta i pozbawia kontroli nad sobą samym. Mamy wracać z seksualnego włóczęgostwa, bo seksualność to nie zabawa smartfonem. Mamy wracać ze świata surogatek, rodziców na zamówienie, banków spermy, In vitro, zamrażania nadliczbowych embrionów, zamawiania dzieci o wymarzonym genotypie, adopcji przez pary homoseksualne, rodzin pochworkowatych, piekła rozwodów itp. Mamy wracać z zabawy drugim człowiekiem, jego uczuciami i potrzebami.

 

Niedawno Sophie Fontanel, redaktorka francuskiego pisma dla kobiet „Elle” zdecydowała się na kilkunastoletni post seksualny. W książce „Sztuka sypiania samej” wyjaśnia, że już nie chce się czuć jak szmaciana lalka. Rozczarowanie kolejnymi partnerami, którzy traktowali ją instrumentalnie, było już nie do zniesienia. Na atak internautów nie musiała długo czekać. Natychmiast pojawiły się kąśliwe uwagi, że stała się dziwacznym zwierzęciem, które powinno się zamknąć w klatce. Ten swoisty seksterroryzm jest częścią wojny kulturowej o to, jakie mają być relacje ludzkie i czy wolno je redukować to jednego wymiaru? Kiedyś Jan Paweł II powiedział:

 

"Ze wszystkiego, co się zdarza na świecie, najważniejsze jest to, co dzieje między mężczyzną a kobietą."

 

Wszystko inne wydaje się czymś wtórnym i mniej ważnym.

 

A więc czeka nas wielki powrót. Jest on zarówno konieczny jak i możliwy. Ciekawe, że życie próbują nam organizować i urządzać albo ludzie, którzy doświadczyli rozpadu własnej rodziny, albo ci, którzy w inny sposób są nieszczęśliwi w rodzinach, albo tacy, którzy rodzin świadomie nie tworzą. Od zawsze rodzina była obiektem ataków. Jeśli czegoś nie można było osiągnąć w pokoleniu dorosłych, skutecznie niszczone pokolenie dzieci i wnuków. Właściwie od czasów Platona politycy różnych opcji zastanawiali się jak przechwycić dzieci na użytek inżynierii społecznej.

 

Oto kilka przykładów. Robespierre gloryfikował jak mógł wychowanie dzieci przez państwo. By wykształcić kilkuletnich, pruskich kaprali, Otto von Bismarck wprowadził przedszkola, zrywając więzi międzypokoleniowe. Wielbiciel Bismarcka prezydent Woodrow Wilson uważał, że celem wychowania jest „…uczynienie dzieci możliwie jak najmniej podobnymi do rodziców.” Zdobywaniu dzieci oddał się Adolf Hitler. Wielokrotnie powtarzał: „Kiedy nasz przeciwnik twierdzi, że nie stanie po naszej stronie, odpowiadam spokojnie – twoje dziecko już należy do nas”. Hilary Clinton miała ambicję stworzenia teorii, która dałaby odpowiednią wykładnię roli państwa w wychowaniu dziecka. Chodziło jej o to by dzieci miały „prawo do rozwodu z rodzicami” a państwo mogło arbitralnie i bezwzględnie ingerować w życie rodziny. W Polsce również nie brak ideologicznie nastawionych celebrytów, polityków i aktywistów, którzy uważają, że państwo lepiej niż rodzice, wie jak wychowywać młodzież.

 

Obrońcy rodziny i wychowania przez rodzinę w ostatnich tygodniach znaleźli mocne wsparcie w osobie Rega Baileya, dyrektora brytyjskiej organizacji „Mothers Union”. Zarządzana przez niego placówka na zlecenie rządu opracowała raport dotyczący seksualizacji dzieci. Przesłanie, które zostawił w polskim parlamencie w czasie konferencji „Odebrana niewinność” jest następujące:

 

"Trzeba zaciągnąć hamulec, zatrzymać ten bezmyślny dryf i pomóc dzieciom zrozumieć wpływy potencjalnie szkodliwe i stawić opór, kiedy się z nimi zetkną.[…] Jeśli chcemy by dzieci były dziećmi, rodzice muszą być rodzicami."

 

Na bazie raportu Baileya w Wielkiej Brytanii wprowadzono m.in. nowy kodeks reklam zewnętrznych.

 

Człowiek, który ma udane życie małżeńskie i rodzinne inaczej postrzega rzeczywistość, inaczej planuje, inaczej rozumie ludzkie role, prawa i powinności. Inaczej postrzega życie wspólne. Co takiego jest w rodzinie, że Bóg wzywa byśmy do niej powrócili?

 

Po pierwsze rodzina odpowiada ludzkiej naturze. Cała dotychczasowa historia była historią ludzi, których zrodziła, wychowywała i uspołeczniła rodzina.

 

Nie ma piękniejszej koncepcji życia niż małżeństwo jednego mężczyzny z jedną kobietą. Stary Testament zna piekło poligamii, zazdrosne intrygi rywalizujących o pierwszeństwo kolejnych żon i ich dzieci. Dawid przeżyje dramat kazirodztwa swoich dzieci, a przed jednym ze zbuntowanych synów będzie uciekał przez Górę Oliwną, w przebraniu.

 

Co może być piękniejszego niż wierność przez całe życie, mimo pokus i mnożących się okazji do zdrady?

 

Co może być piękniejszego nad otwartość na życie, która sprawia, że małżonkowie nie są sterroryzowani strachem przed każdą następną ciążą?

 

Co może być piękniejszego niż szacunek dla starości, która tkwi w rodzinie niczym korzeń jeden, wspólny dla wszystkich?

 

Wyobraźmy sobie hipotetycznie, że rodzina zanikła. Kim jesteśmy, bez relacji małżeńskich, bez ojcostwa i macierzyństwa, bez rodzeństwa? Przypominamy stado osobników, które spotyka się co jakiś czas, epizodycznie przy wodopoju (pub), na żerowisku (supermarket), na legowisku, by zaspokoić swój popęd. To rodzina czyni z nas ludzi. Uspołecznia nas, wychowuje, karci, nadaje nam poczucie wartości, zaszczepia niezłomne zasady i uczy poświęcenia. Bez rodziny tracimy najbardziej ludzkie cechy naszego człowieczeństwa. Kochajmy rodzinę nie tylko własną, ale w ogóle rodzinę jako wynalazek Pana Boga.

 

 

AUTOR: Ks. Ryszard K. Winiarski

 

 

ŹRÓDŁO: http://www.nepomucen-dorohusk.pl