Środa Popielcowa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
wtorek, 17 lutego 2015 23:18

Żeby dobrze zrozumieć sens postu, trzeba sięgnąć do jego początków historycznych i liturgicznych. Jego podstawowym celem było zawsze przygotowanie do świąt Zmartwychwstania Pańskiego, przeżywanych, jako głębokie osobiste wyzwolenie z niewoli grzechu i zła. Po to jest post, żeby zyskać wolność i otworzyć na nowość zjednoczenia z Jezusem Zmartwychwstałym.

 


W tym świetle trochę powierzchownie i płytko wyglądają nasze wyrzeczenia od cukierków, telewizora, alkoholu i papierosów. Nie znaczy to, że nie mają sensu, ale jeśli nasz post sprowadza się tylko do tych zewnętrznych gestów, trudno nam będzie przeżyć prawdziwą radość wyzwolenia, do której post ma prowadzić.

 

 

Od długiego czasu duszpasterze zastanawiają się nad fenomenem bardzo licznej obecności wiernych na Mszy Św. w Środę Popielcową. Przecież dzisiaj nie przypada żadne święto ani uroczystość, a nawet nie ma obowiązku uczestnictwa w Eucharystii ani obecności w kościele. Jest jednak w tym zjawisku jakiś bardzo wyraźny symptom naturalnego pragnienia, które nosi w sobie każdy człowiek: jest nim poczucie niewystarczalności naszego dotychczasowego stylu życia i chęć poprawy, która wyraża się w decyzji rozpoczęcia drogi pokutnej, określanej przez Kościół, jako Wielki Post. Kierunki tej drogi zostały wyraźnie zarysowane w liturgii słowa, wskazując na wewnętrzny charakter pokuty: ona nie jest dla oczu innych – „nie po to, żeby was widzieli”, ale ma przede wszystkim polegać na nawróceniu serca. Zewnętrzny gest posypania głowy popiołem tylko symbolizuje to, co ma się dokonać wewnątrz człowieka. Nawet w starotestamentalnym fragmencie pochodzącym z księgi Joela, napisanej w okolicznościach panowania dotkliwej klęski szarańczy i suszy, słyszymy wezwanie do pokuty, która nie ma być tylko zewnętrznym gestem, lecz „rozdzieraniem serca”, czyli wewnętrzną dyspozycją. Jeszcze wyraźniej widać to we wskazaniach dzisiejszej Ewangelii, w której Jezus przestrzega przed wykonywaniem uczynków pokutnych „przed ludźmi”.

 

 

Stosunkowo łatwo jest nam zdobyć się na zewnętrzną ascezę, zwłaszcza związaną z upodobaniami kulinarnymi, choćby z motywów zdrowotnych, estetycznych, dla lepszego samopoczucia lub dla zwykłej satysfakcji z tego, że nam się coś udało. Trudniej jest o nawrócenie, które nie jest widoczne na zewnątrz, a jednak warunkuje sens wielkopostnych praktyk pokutnych.

 

 

 

Żeby dobrze zrozumieć sens postu, trzeba sięgnąć do jego początków historycznych i liturgicznych. Jego podstawowym celem było zawsze przygotowanie do świąt Zmartwychwstania Pańskiego, przeżywanych, jako głębokie osobiste wyzwolenie z niewoli grzechu i zła. Po to jest post, żeby zyskać wolność i otworzyć na nowość zjednoczenia z Jezusem Zmartwychwstałym.

 

 

 

W tym świetle trochę powierzchownie i płytko wyglądają nasze wyrzeczenia od cukierków, telewizora, alkoholu i papierosów. Nie znaczy to, że nie mają sensu, ale jeśli nasz post sprowadza się tylko do tych zewnętrznych gestów, trudno nam będzie przeżyć prawdziwą radość wyzwolenia, do której post ma prowadzić. Tak na marginesie, jaki sens ma odmawianie sobie papierosów, jeśli po zakończeniu postu wraca się do nich ze zdwojoną tęsknotą? Czy chodzi tylko o to, żeby udowodnić sobie, że potrafię wytrwać w postanowieniu?

 

 

Może warto dzisiaj zastanowić się głębiej nad wewnętrzną stroną postu i nawrócenia, do której zachęca nas Słowo Boże. Powinniśmy najpierw zwrócić uwagę na wewnętrzne motywy naszego postępowania, naszych decyzji i odniesień do innych. Chrystus przestrzega przed czynieniem czegokolwiek „na pokaz”. Być może Wielki Post stanie się dla nas okazją oczyszczenia intencji i odzyskania bezinteresowności w naszych postawach względem Boga i bliźnich, które będą powodowane raczej czystą miłością, niż korzyścią. Po drugie, wewnętrzna przemiana domaga się weryfikacji naszej hierarchii wartości, czyli zapytania siebie o to, co jest dla nas najważniejsze w życiu i czemu poświęcamy najwięcej uwagi. Po trzecie, jak podpowiada nam Papież Franciszek w swoim orędziu na tegoroczny Wielki Post, mamy podjąć drogę „formacji serca”, w celu przezwyciężenia globalizmu obojętności, stając się „wyspami miłosierdzia”. Owa „formacja serca” zakłada spojrzenie miłosierdzia, którym ogarniamy najpierw najbliższych oraz tych wszystkich, od których oddzielają nas mury obojętności. „Mieć serce miłosierne to nie znaczy mieć serce słabe. Kto chce być miłosierny, musi mieć serce mocne, stałe, niedostępne dla kusiciela, a otwarte na Boga. Serce, które pozwala przeniknąć się Duchowi i daje się prowadzić na drogi miłości, które wiodą do braci i sióstr” (Franciszek). Czy nie byłaby pięknym owocem naszych wielkopostnych praktyk przemiana serca, które stałoby się wrażliwsze na potrzeby innych?

 

 

„Twoje serce bije nie tylko dla ciebie” – słyszymy wiele razy w reklamie leku o nazwie Polocard… Może warto odpowiedzieć sobie wreszcie na pytanie: „A dla kogo bije? Czy na pewno bije dla innych? Czy bije dla Boga?”.

 

 

Wyruszając dzisiaj pokutną drogą Wielkiego Postu wiodącą ku radości Zmartwychwstania, pozwólmy Chrystusowi, by przemienił nas wewnętrznie i nie pozwolił zatrzymać się tylko na zewnętrznych formach ascetycznych, niemających realnego wpływu na nasze wnętrze.

 

 

 

Autor: o. Piotr Andrukiewicz CSsR – Misjonarz Warszawskiej Prowincji Redemptorystów – Kraków

 


źródło: