PASJA CIERPIĄCEGO SŁUGI JAHWE PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 29 marca 2015 01:57

VI Niedziela wielkiego Postu - Niedziela Palmowa

 

 

Spisek

 

Marie – France Fortin mówi, że „przywiązanie ludu do najbardziej uświęconych instytucji staje się pretekstem do najbardziej powszechnej bezbożności”. Jak trzeba być przewrotnym i zakłamanym, by na dwa dni przed największym świętem roku liturgicznego szukać sposobu, aby podstępnie kogoś ująć i zabić, byle nie w samo święto, a więc stwarzać wszelkie pozory pobożności, jednocześnie nosząc w sobie śmiertelną nienawiść do konkretnej osoby, w dodatku całkowicie niewinnej. Ileż to razy broniąc instytucji lub procedur, poświęcano nie tylko konkretne osoby, ale nawet całe narody. Tak broniono faraonów, satrapów, cesarzy, carów, imperiów, feudalizmu, absolutyzmu, dyktatur, totalitaryzmów, niewolnictwa, handlu żywym towarem, demokracji, ale najbardziej boli fakt, że czasem w taki sam sposób broniono religii i jej kapłanów. Poświęcano świętych ludzi, aby bronić instytucji.

 

Zgorszenie Judasza

 

Czy można zgorszyć Judasza Iskariotę, przekupnego zdrajcę? W Ewangelii św. Jana tylko Judasz gorszy się niezwykle piękną sceną namaszczenia Jezusa w Betanii. Gorszy się faktem, że Jezus pozwala obcej kobiecie na dotyk i to publiczny. Jeszcze bardziej gorszy się tym, że kobieta użyła olejku nardowego – najdroższego ówczesnego kosmetyku. Żeby wyprodukować mały flakonik olejku, trzeba było przez cały rok zbierać małe pędy kozłka górskiego w Himalajach. Potem wraz z jedwabiem i kaszmirem przesyłany był w idących miesiącami karawanach. Stąd jego cena. Judasz po swojemu komentuje namaszczenie jako niepotrzebną rozrzutność. Ciekawe, że tylko on zareagował w ten sposób. Najwyraźniej jego poważnym problemem była relacja do pieniądza. Jezus, a może apostołowie, właśnie jemu powierzyli troskę o wspólny trzos, jakby na przekór jego skłonnościom. Judasz, wystawiony na codzienny kontakt z pieniądzem, miał się zmagać z chciwością, która wszędzie szuka korzyści i zysku, wszędzie węszy interes do zrobienia. Chciwość czyni człowieka podejrzliwym i skłonnym do wydawania łatwych sądów o bliźnich.

 

Według św. Marka Judasz nie jest osamotniony w krytyce kobiety, która pozwala sobie na „rozrzutność” i „marnotrawstwo”:

 

"Niektórzy oburzali się, mówiąc między sobą: Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim."

 

Można sobie wyobrazić, że kobieta sprzedaje olejek na targu i przynosi okrągłą sumę do stóp Jezusa i apostołów z zastrzeżeniem, że to dla ubogich. Prawda, że robi to wrażenie i wzbudza podziw? Wielu zachwyciłoby się takim gestem, choć pewnie byliby i tacy, którzy uznaliby to za pokaz pychy.

 

Zdaniem Marka wielu ludzi ma problem pieniądza. Wielu nie radzi sobie ani z biedą, ani z bogactwem. Serce ludzkie codziennie łatwo przykleja się do marności tego świata i jeśli w porę człowiek nie reaguje, niepostrzeżenie staje się zakładnikiem mamony. Św. Marek rozciąga problem pożądliwości na innych, „niektórych”.

 

Zdrada

 

Niektórzy sądzą, że praprzyczyną zdrady Judasza było rozczarowanie. Nie takiego mesjasza oczekiwał. Nie takiego mesjasza spotkał w Jezusie z Nazaretu. Sam, będąc zelotą lub sympatyzując z tym ruchem, spodziewał się radykalnych wezwań do buntu i rewolty na miarę powstania Machabeuszy. Tymczasem słuchał o nadstawianiu drugiego policzka, o miłości do nieprzyjaciół, o akceptacji krzyża. Słuchał wezwań do pokory i przebaczenia. Nauka Jezusa była w opozycji do jego oczekiwań. Jeśli do zawiedzionych w nadziei doda się jeszcze chciwość, to łatwo człowiek zdradza swoje pierwotne powołanie.

 

Pascha

 

Eucharystia w Wieczerniku nie wzięła się nagle i znikąd! Jezus, jak przystało na prawowiernego Żyda, po prostu celebrował doroczną ucztę paschalną, której rytuał były ściśle określony i uświęcony tradycją ojców. Przejął więc paschę Izraela, ale nadał jej sens ostateczny. Zakończył czas prefiguracji. Odtąd będzie to uczta Nowego Przymierza w Jego Ciele i Krwi. Przygotowania do paschy, czyli formę, zlecił ludziom. Dla siebie zarezerwował treść. Będzie nią Jego sakramentalna obecność aż do skończenia świata.

 

Zapowiedź zdrady Judasza i zaparcia się Piotra

 

Zadziwia fakt, że Judasz, inaczej niż Piotr, niczemu nie zaprzecza. Obaj apostołowie przeżywają prawdziwy dramat, obaj są dogłębnie rozdarci, obydwu dotknął kryzys powołania, ale sposób, w jaki reagują na powstałe w nich problemy, jest różny. Gdy Jezus demaskuje dokonaną intrygę, Judasz milczy, ale nie zaprzecza. Piotr zaś ucieka od prawdy o sobie. Karmi się resztkami złudzeń ze stołu demonów. Kwestia czasu i zobaczy siebie takim, jakim jest. Judasz, inaczej niż Piotr, nie zapewnia i nie składa żadnych deklaracji lojalności. Woli milczeć, niż za dużo powiedzieć. Paradoksalnie Judasz jest bliższy prawdy niż Piotr, ale, niestety, nie poradzi sobie z nią. To jest ogólniejsze doświadczenie. Jedni w ogóle nie chcą poznania prawdy, inni giną przygnieceni jej poznaniem, ale są i tacy, którzy uginając się pod jej ciężarem, mimo wszystko chcą dalszego poznania.

 

Ogrójec

 

Czy zastanawiamy się, że pierwszą próbą ludzkiego męstwa nie musi być wcale ani pole bitwy, ani heroiczne macierzyństwo, ani dzielne ojcostwo, ani cierpienie, lecz modlitwa? Ogród Oliwny, w czasie pełni księżyca, z szemrzącymi uwodzicielsko cykadami, po obfitej uczcie, na której nie brakowało wina, staje się polem pokus. Pierwsze, w długim łańcuchu pokus, będzie lenistwo. Owocem lenistwa stanie się ucieczka w sen, czyli w nieświadomość. Wybrani do modlitwy i wybrani z wybranych najzwyczajniej zasną, zostawiając Jezusa w osamotnieniu. Gdy on przeżywa duchową walkę, gdy poci się krwawym potem, a według niektórych uczonych, gdy doznaje zawału serca, apostołowie nieświadomi powagi chwili leżą zmorzeni snem. Ale czy tylko oni? Czy lenistwo duchowe i wynikłe z niego grzechy zaniedbania nie sprawiły, że my również przespaliśmy niejedną łaskę?

 

Pocałunek i miecz

 

Jeden z apostołów posłuży się pocałunkiem, drugi użyje miecza. Obaj postąpią wbrew woli Jezusa. Pocałunek Judasza nazwany zostanie pocałunkiem śmierci. Boli i zabija równie skutecznie jak miecz. Tylko dwóch apostołów zachowuje się wyraźnie i jednoznacznie, reszta chowa się i ucieka. Są letni, nijacy. Jeden nawet ucieka nago. Ciekawe kto, kiedy i czym okrył jego nagość? Gdy sekwencja pokus, od których apostołowie padają jak mrówki, wydłuża się, w Jezusie narasta poczucie osamotnienia. Nie wiem, kiedy powstała prawnicza formuła, którą funkcjonariusze komunikują się z podejrzanym w chwili aresztowania: „Odtąd, cokolwiek pan powie, może być użyte przeciwko panu”, ale jeśli wtedy już była znana, to Jezus powiedział coś, co mogło być okolicznością łagodzącą. Niestety, nikt tego nie wziął pod uwagę.

 

Skrzywdzona Niewinność

 

Rozprawa sądowa nigdy nie jest przyjemna, zwłaszcza jeśli oskarżony jest całkiem niewinny. Ma świadomość rażącej pomyłki i zadanej mu krzywdy. Pytania, zarzuty, zeznania świadków, paragrafy, interpretacja prawa, tortury, znęcanie się, presja psychiczna, zastraszanie, w końcu wyrok. Ciekawe, że Jezus nie miał żadnego obrońcy. Stanął całkowicie bezbronny wobec wszystkich: wobec oskarżycieli, wobec świadków i sędziów. Jedyną Jego bronią była wewnętrzna prawda, świadomość, że jest niewinny i posłuszny we wszystkim Ojcu. Była to jedyna przeciwwaga wobec wszystkich, którzy nie rozpoznali w Nim Mesjasza i Boga. Piłat miał prawo się pomylić. Był poganinem nie znającym proroctw ani historii zbawienia. Pomyłka Kajfasza dowodzi jego ignorancji lub złej woli. W obydwu przypadkach dyskwalifikuje go jako arcykapłana. Niewiedza oznaczałaby, że nie zadał sobie trudu rozeznania. Zła wola oznaczałaby brak uczciwości poznawczej. Zawsze trzeba odróżniać niemoc od niechęci.

 

Okrucieństwo tłumu

 

Niedawno przeprowadzone badania nad tzw. psychologią tłumu wykazały, że tłum przyjmuje postawy najgłupszej obecnej w nim jednostki. Tłum nie ma serca, nie ma sumienia, nie ma świadomości. Tłum nie ma poglądów ani przekonań. Tłum nie ma własnej tożsamości, ale za to ma emocje. Tłumem można zatem doskonale manipulować, wystarczy użyć odpowiednich narzędzi np. strachu, populizmu, krytyki, czyjejś tragedii czy kozła ofiarnego. Tłum tworzą pojedynczy ludzi stojący obok siebie w tym samym miejscu i czasie. Co jednak sprawia, że poszczególni ludzi zatracają swoją indywidualność, rezygnują z własnych przekonań, tracą odwagę sprzeciwu w słusznej sprawie, łamią przyjmowane wcześniej normy i gubią się w bezkrytycznej, zacietrzewionej masie? Co sprawia, że jednostka podporządkowuje się tak zwanym „ludziom”, a tak naprawdę nie bardzo wiedząc komu?

 

Gdy odpowiemy sobie na te pytania, odkryjemy, jak niebezpieczne jest wtedy powoływanie się na opinię czy głos większości. Tłum bywa niebezpieczny, ponieważ w zbiorowości dokonuje się powielenie, multiplikacja niebezpiecznych poglądów, pogłosek lub zwyczajnych pomówień, które najłatwiej trafiają w ludzkie emocje.

 

Nigdy się nie dowiemy, ilu ludzi w tym wiwatującym na cześć Jezusa tłumie, słuchało jego przypowieści. Ilu widziało chociaż jeden Jego cud? Ilu było świadkiem oczyszczenia świątyni albo uzdrowienia paralityka przy Sadzawce Owczej? Ilu zapoznało się z oficjalnym stanowiskiem Sanhedrynu w sprawie Jezusa z Nazaretu? Biorąc pod uwagę wielkość Jerozolimy oraz dziedzińca świątyni, liczba pielgrzymów sięgała około 100 tysięcy. Tyle bowiem ludzi mieszkało w Jerozolimie w czasach Chrystusa. Ta prawdziwa powódź ludzkich istnień zalewająca świątynię, ulice, place i domy, wzbierała nastrojami i niepokojem mieszkańców. Przybyli z zewnątrz, ze świata, są gośćmi i przechodniami, którzy bardzo szybko wrócą do swojej rzeczywistości. Wielkie miasta zawsze zaskakują czymś przybyszów. Można więc zachowanie dużej części tłumu tłumaczyć nieświadomością.

 

Jeśli uwzględni się fakt, że na święto Paschy do Jerozolimy co roku ściągały tysiące ludzi, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wielu z nich miało mgliste wyobrażenie o Jezusie i Jego nauce. Rabini żydowscy zawsze z dumą mówią o tym mieście, że Bóg zesłał na świat dziesięć rodzajów cierpienia. Dziewięć z nich przypadło Jerozolimie, a tylko jedna dziesiąta reszcie świata. Ale dodają z niekłamaną satysfakcją: Jahwe stworzył dziesięć rodzajów piękna. Dziewięć z nich przypadło w udziale Świętemu Miastu, a tylko jedna dziesiąta reszcie świata. Jahwe stworzył dziesięć rodzajów mądrości. Dziewięć z nich przypadło Świętemu Miastu, a tylko jedna dziesiąta reszcie świata.

 

Okazało się, że nawet dziewięć rodzajów mądrości może nie wystarczyć do rozpoznania Mesjasza w miejscu, w którym znajduje się dziewięć części możliwego piękna.

 

 

AUTOR: Ks. Ryszard K. Winiarski

 

ŹRÓDŁO: http://www.nepomucen-dorohusk.pl