Anioł to jeszcze za mało! PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
sobota, 04 kwietnia 2015 16:04

Wigilia Paschalna w Wielką Noc

 

CZYTANIA: Rdz 1, 1 – 2, 2 lub Rdz 1, 1. 26-31a; Ps 104 (103), 1-2a. 5-6. 10 i 12 13-14. 24 i 35c albo Ps 33 (32), 4-5. 6-7. 12-13. 20 i 23; Rdz 22, 1-18 albo Rdz 22, 1-2. 9-13. 15-18; Ps 16 (15), 5 i 8. 9-10. 11; Wj 14, 15 – 15, 1; Wj 15, 1. 2. 4-5. 17ab-18; Iz 54, 4a. 5-14; Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6a. 11 i 12a i 13b; Iz 55, 1-11; Iz 12, 2. 3-4b. 4cd-5; Ba 3, 9-15. 32 – 4, 4; Ps 19 (18), 8-9. 10-11; Ez 36, 16-17a. 18-28; Ps 42 (41), 2-3; Ps 43 (42), 3. 4 albo Ps 51 (50), 12-13. 14-15. 18-19; Rz 6, 3-11; Ps 118 (117), 1-2. 16-17. 22-23; Mk 16, 1-8

 

Co trzeba zobaczyć i usłyszeć, czego doświadczyć i co przeżyć, aby uwierzyć, że Jezus ukrzyżowany i złożony do grobu powstał z martwych i żyje? W swoim opisie Marek ukazuje niewiasty, dla których otwarty grób i młodzieniec w białych szatach, ewidentnie anioł, nie są znakami zmartwychwstania, ale rodzą paraliżujący strach.

 

Dla Ewangelisty jest oczywiste, że dojrzewanie wiary nie kończy się w chwili, kiedy docieramy do prawdy o zmartwychwstaniu. Dziwna jest ta Ewangelia, która kończy się strachem kobiet i ich absolutnym milczeniem, pomimo, że w grobie Jezusa nie znalazły skatowanego ciała Chrystusa, lecz anioła, który im obwieszcza, że On zmartwychwstał oraz wskazuje miejsce, gdzie uczniowie mają się z Nim spotkać.

 

Trzy niewiasty czują się bezpiecznie, kiedy działają według własnego planu. Nawet uświadomienie sobie tak trudnej do pokonania przeszkody, jak duży kamień, nie jest dla nich powodem do powrotu i lepszego przygotowania. Liczą, że jednak ktoś się znajdzie, że jakoś uda rozwiązać się problem, aby mogły dopełnić przepisanych Prawem czynności i w ten ostatni sposób okazać miłość ukochanemu Nauczycielowi. Ich lęk rodzi się w momencie, kiedy rzeczywistość przestaje odpowiadać temu, czego po ludzku należałoby się spodziewać. To, co jest niemożliwe do przewidzenia i zaplanowania staje się powodem strachu, pomimo tego, że może oznaczać najpiękniejsze i najradośniejsze wydarzenie ich życia.

 

Ale niewiasty nie są odosobnione w swoim zachowaniu. Ja także zaczynam się bać, kiedy rzeczywistość wymyka się spod kontroli. I nie jest to wyłącznie poczucie zmarnowanego trudu na poczynione przygotowania, skrzętne planowanie detali, skomplikowaną logistykę tego, co ma się wydarzyć za kilka tygodni, miesięcy czy lat. Planując, czuję się w pewnym sensie panem rzeczywistości. Nawet wówczas, kiedy wpisuję w ten plan możliwe przeszkody, trudności czy niemożliwe do przewidzenia wypadki, które staram się przewidzieć i antycypować. Strach niewiast jest skutkiem doświadczenia tego, czego zupełnie się nie spodziewały oraz owocem niemożności kontynuowania zaplanowanych, dobrych dzieł.

 

Zmartwychwstanie Jezusa to zupełna nowość. Mówiąc językiem techniki, to taki wynalazek Boga, którego nikt nie mógł sobie wyobrazić, pomimo wielokrotnego słyszenia o nim. Szubienica znakiem wyniesienia i triumfu. Dobrowolne poddanie się śmierci największą eksplozją życia. Zgoda na wkroczenie w ciemności najjaśniejszym światłem dla całej ludzkości. Grób miejscem narodzin. Pan życia, który poddaje się prawu śmierci. I o ile w stosunku do zmartwychwstania Chrystusa takie zestawienie skrajnie kontrastowych rzeczywistości wydaje się naiwną zabawą słowami, to w rzeczywistości sakramentalnej celebracji nocy paschalnej te kontrasty stają się naszym udziałem.

 

Bo czym jest chrzest, jeśli nie narodzinami ze śmierci? Czym jest życie wieczne, jeśli nie zgodą na uśmiercenie egoisty, którym jestem? Czym jest chrzcielnica, jeśli nie grobem starego człowieka? Czym jest olej krzyżma, jeśli nie znakiem wybrania i obdarzenia najwyższymi godnościami tego, który nie ma żadnych zasług i kwalifikacji? Czym jest biała szata, jeśli nie zgodą na nagość prawdy o moim grzechu i nieprawości? Czym jest światło chrzcielnej świecy, jeśli nie nadzieją zrodzona w najgłębszej ciemności mojego życia? Schodząc w najciemniejsze zakątki mojego życia spotyka tam najjaśniejsze światło miłości samego Boga. Tylko w kluczu nieznanej i niewyobrażalnej nowości możemy zrozumieć, że gorliwi tropiciele najmniejszego nawet grzechu śpiewają z radością: „O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!”

 

To nie słowa anioła przekonują mnie o zmartwychwstaniu Pana, ale Jego dzieło w moim życiu. Codzienne doświadczenie, że z grobu nocy i śmierci wyprowadza mnie do życia. Że pomimo ciemności i bezradności, które we mnie trwają, sprawia we mnie i przez mnie wielkie dzieła swej miłości. A to wszystko w sposób, którego nigdy nie byłem w stanie przewidzieć i zaplanować, którego wręcz w wielu momentach boję się. On nieustannie jest obecny, jako Pan nad moimi słabościami i ograniczeniami. Ale czy ja chcę pozwolić na to, aby ogarnął mnie strach zrodzony z oglądania, jak rozsypują się w gruzy moje plany, oczekiwania i kalkulacje? Czy jestem gotów na spotkanie Jezusa Zmartwychwstałego, który przychodzi do mnie ze słowem posłania i oczekuje mnie w mojej Galilei, abym mógł tam Go spotkać?

 

 

AUTOR: Ks. Maciej Warowny, Francja

 

 

ŹRÓDŁO: