CHRYSTUS DAWCĄ POKOJU PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 19 kwietnia 2015 08:19

III Niedziela Wielkanocna, Rok B

 

"Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!” Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego."

(Łukasz 24,35-48)

 

Jezus chce skutecznie odebrać wszystkie lęki swoim uczniom. Tak było w Wieczerniku i tak jest współcześnie, w naszej historii. Dopóki nie wyzwoli ich ze strachu i lęków, ich podstawowa misja – głoszenie Dobrej Nowiny nie ruszy z miejsca. Człowiek sterowany lękiem boi się dosłownie wszystkiego. Boi się przekraczać próg własnego domu, a nawet boi się szczerze rozmawiać z najbliższymi. Boi się obcych, boi się swoich. Boi się nawet własnych myśli, uczuć, pytań, odpowiedzi. Boi się jakiejkolwiek dylematów czy konfrontacji. Boi się najmniejszego nawet ryzyka. Boi się tych, którzy mają władzę i tych, którzy do niej dążą. Samemu też jej nie zdobywa. Dla człowieka sterroryzowanego lękiem żadne miejsce nie jest dobre ani bezpieczne. Każde wydaje się obce i podejrzane. Człowiek zniewolony strachem skutecznie wzbudza lęki w innych. Sam nie mając poczucia bezpieczeństwa, nie może znieść faktu, że inni czują się bezpiecznie; że jest im dobrze i dlatego chce ich z tego wszystkiego okraść.

 

Pierwszym darem Zmartwychwstałego jest Boży pokój. Ale nasze rozumienie tego słowa jest niezwykle spłycone i często sprzeczne z duchem biblijnym. Jest to albo brak trosk (beztroska), brak problemów („święty spokój” w którym nie ma nawet odrobiny świętości) albo brak wojny. Tymczasem hebrajskie słowo szalom (pokój) ma ten sam rdzeń, co słowo pokrewne szalem – cały, kompletny, nienaruszony, wierny, będący w zgodzie, harmonia, pomyślność, bezpieczeństwo.

 

Z zachowania uczniów po zmartwychwstaniu widać, że żadne z biblijnych znaczeń pokoju do nich nie pasuje! Najwyraźniej nie są ludźmi scalonymi wewnętrznie! Mają wiele różnych braków. W chwili próby nie okazali się wierni. Jezus ich zawiódł i oni zawiedli Jezusa. Nie są w zgodzie ani z Nim, ani ze sobą, ani nawet z własnym sumieniem! Każdy z nich jest najwyraźniej pęknięty. Przypomina rozłupany pień drzewa, które raził piorun. Człowiek jest pamięcią. Pamięta wszystko, chyba że spotka go Alzhaimer.

 

Pokój to jest bardzo poważne dzieło Boga. Owoc wielu procesów, także wielu zaznanych i zwyciężonych niepokojów. Właśnie w zestawieniu z naszymi, ludzkimi niepokojami widać piękno i siłę Bożego pokoju. Pamiętam pewną zakonnicę, która przez wiele lat żyła niespokojna, że Jezus ją powoła do życia zakonnego. Poszła na studia polonistyczne, potem przez kilka lat z wielką pasją uczyła języka polskiego, ale niepokój trwał nadal, a nawet zaczął narastać. Stoczyła prawdziwą wojnę o pokój z sobą samą. Niepokój opuścił ją dopiero wtedy, gdy przyjęła łaskę powołania i wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Pokój czekał na nią w tym, co tak długo uznawała za ciało obce dla swojego życia. Tak, znaleźć pokój w najbardziej niechcianym wydarzeniu – czy nie na tym polega najprawdziwszy cud zmartwychwstania? Ilu ludzi jeszcze musi to odkryć? Ile matek odkryło radość podarowaną przez dziecko, które pierwotnie było tylko niechcianą, a może wręcz znienawidzoną ciążą? Czyż to nie jest najprawdziwsze zmartwychwstanie? Ilu ludzi pierwotną, sromotną klęskę albo spektakularny upadek odczytało jako prawdziwe błogosławieństwo, które uczy pokory? Są ludzie, którzy zostali zranieni, dotknięci do żywego, a po czasie intensywnych przemyśleń i modlitwy zobaczyli, że ten, kto ich zranił, pomógł im podnieść ich małą dotychczas miłość do potęgi przebaczenia! Rację ma św. Paweł pisząc:

 

"A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli."

(Flp 4,7)

 

Wszystkie Boże koncepcje przewyższają jakiekolwiek nasze plany. Prorok Izajasz pyta:

 

"Kto zdołał zbadać ducha Boga? Kto był Jego doradcą, który dawałby Mu wskazania? Do kogo się On zwracał po radę i światło, żeby Go pouczył o ścieżkach prawa, żeby Go nauczył wiedzy i wskazał Mu drogę roztropności?"

(Iz 40,12-15)

 

Wynika z tego, że my szukamy jakiegoś innego pokoju niż ten, który ma swoje źródło w ranach Chrystusa. Dopiero w tym kontekście można rozumieć słowa Jezusa:

 

"Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję."

(J 14,27)

 

Pokój Boży nie jest żadnym zamieraniem. Nie polega na martwocie ani bezruchu. Pokój Boży jest owocem pojedynku Chrystusa z żywiołami ludzkiej natury. Czy pamiętamy scenę uciszenia burzy – (Mk 4, 35-41)? Żywioły, które uderzały o łódź piotrową, nie były z papieru. Noc, która ich otaczała, nie była teatralną scenografią! Wiatr i huk fal nie były inscenizowane przez operatorów czy akustyków filmowych! Wszystko było dosłowne. Do bólu prawdziwe.

 

Niektórzy kochają iluzję nawet w kościele. Istnieje pewien rodzaj malarstwa, którego osobiście nie cierpię. To malarstwo iluzjonistyczne, które zwyczajnie okłamuje. Swoje apogeum osiągnęło ono w baroku. Na powierzchni dwuwymiarowej przedstawienie wydaje się trójwymiarowe. Mylące wrażenie głębi, perspektywy, marmuru, aksamitu, jedwabiu sprawia, że ulegamy słabości, a jednocześnie potędze zmysłów.

 

Bóg kocha prawdę, a nie iluzję, nawet tę tworzoną dla Jego chwały! Chrystus angażuje ludzkie zmysły. Nie chce ich wyłączać z procesu poznawczego. Wprost przeciwnie, mówi: „Popatrzcie na moje ręce i nogi”, „Dotknijcie się Mnie”, „Dajcie Mi coś do jedzenia” itp. Zmysły nie muszą nas oszukiwać. A nie oszukują, gdy poznanie zmysłowe nie jest jedynym, na którym człowiek się opiera. Jeszcze są uczucia, rozum i sumienie. Chrystusowy pokój przyjdzie do uczniów także drogą zmysłową, czyli najbardziej dosłownie, wprost, odczuwalnie.

 

Święty Paweł pisze, że jednym z owoców działania Ducha Świętego będzie pokój:

 

"Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa."

 

(Ga 5,22)

 

Oznacza to, że prawdziwego chrześcijanina, który daje się prowadzić Duchowi Świętemu, żadne prawo stanowione przez ludzi nie jest w stanie zmusić do życia wbrew Ewangelii. Chrześcijanin ma moc stać się znakiem sprzeciwu i ponieść tego wszystkie możliwe konsekwencje. Niedawno hiszpański minister sprawiedliwości Alberto Ruiz-Gallardon podał się do dymisji i ogłosił, że wycofuje się z polityki. Powodem było złamanie obietnic wyborczych przez jego partię i rząd premiera Mariano Rajoya. Sprawa dotyczyła zaostrzenia niezwykle liberalnej ustawy, która zezwala 16-latkom bez wiedzy rodziców dokonywać przerywania ciąży. Jeśli założymy, że 60% społeczeństwa hiszpańskiego jest za utrzymaniem liberalnego prawa, minister ma przeciwko sobie większość obywateli.

 

Albo inny przykład, czy raczej świadectwo, osoby publicznej: Minister spraw wewnętrznych Finlandii Paeivi Raesaenen, reprezentująca w fińskim rządzie Chrześcijańskich Demokratów, powiedziała podczas Dni Ewangelizacyjnych, że w Finlandii „ustawa o ochronie zwierząt lepiej dba o zwierzęta niż prawo aborcyjne troszczy się o nienarodzone dzieci”. – Zwierzęta nie mogą być poddane ubojowi w sposób zadający im cierpienie, za to nie można nawet dyskutować o bolesności aborcji – podkreśliła. Według Raesaenen w trudnych sytuacjach to Biblia powinna mieć pierwszeństwo przed ustawodawstwem. – Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – stwierdziła Raesaenen, cytując słowa apostołów. Polityk zauważyła również, że Finlandia i Szwecja są jedynymi na świecie krajami, w których lekarz nie może odmówić wykonania aborcji z powodu własnych przekonań.

 

Przemówienie minister spraw wewnętrznych, odpowiedzialnej także za relacje państwa z kościołami, wywołało w Finlandii wrzenie. Pojawiły się skargi do rządu oraz prokuratora. W ciągu jednego dnia z Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego, który w tym kraju jest największą wspólnotą religijną, wypisało się 960 osób. Zaniepokojeni falą apostazji kościelni hierarchowie zaczęli łagodzić sytuację. Jeden z biskupów, Kaarlo Kalliala, stwierdził, że „osobiście nie do końca wyraziłby się w taki sposób, jak minister”. Jednocześnie zauważył, że Raesaenen jako członek Kościoła oraz fiński obywatel ma prawo stawiać etyczne pytania. Warto wiedzieć, że prywatnie Paeivi Raesaenen jest lekarzem, żoną doktora teologii oraz matką pięciorga dzieci. W 2010 roku w studiu telewizyjnym oświadczyła, że „życie w związku homoseksualnym jest grzechem”. Wypowiedź minister spowodowała, że w ciągu roku z Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego w Finlandii wystąpiło ponad 81 tysięcy osób. Zarazem jednak dyskusja przysporzyła nowych członków Partii Chrześcijańskiej. W Finlandii apostazja z tej wspólnoty religijnej jest bardzo łatwa – wystarczy wypełnić formularz na stronie internetowej.

 

W tym kontekście demonicznie, bałamutnie i prawdziwie uwodzicielsko brzmią słowa pewnego pisarza – ateisty: „Wiara w boską istotę, która osobiście i bezzwłocznie poświęca uwagę temu, co robisz, jest szczytem zarozumialstwa”.

 

Jest dokładnie tak: Bóg interesuje się każdym z nas i wszystkim, co robimy!

 

 

AUTOR: Ks. Ryszard K. Winiarski

 

 

ŹRÓDŁO: http://www.nepomucen-dorohusk.pl