VII Niedziela Wielkanocna – Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 16 maja 2015 21:24

Tam w niebie Ojczyzna jest ma,

nad brzegami wód czystych jak łza.

Tam gdzie rzesze zbawionych od lat,

cieszą wzrok bielą cudnych swych szat.

Przyjaciół mych tylu jest tam,

co przede mną skończyli swój bieg.

Oni mnie powitają u bram,

gdy na drugi przeprawię się brzeg.

 

 

 

 

Od pewnego czasu zamiast we czwartek, to w siódmą niedzielę wielkanocną obchodzimy Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Czas płynie nieubłaganie. Już minęło 40 dni od radosnego Alleluja, które wybrzmiało w paschalną noc.

 

 

Dokonały się spotkania, które miały przywrócić radość i ugruntować wiarę uczniów. Już Piotr usłyszał potrójne pytanie o miłość i dał odpowiedź godną „Skały”, na której będzie budowany Kościół.

 

 

Pora na ostatnie polecenia i rozstanie. Wydaje się, że apostołowie do końca nie pozbyli się czysto ziemskiego rozumienia misji Jezusa. Stąd pytanie o przywrócone królestwo Izraela. Można powiedzieć – Jezus o niebie, a oni wciąż o ziemi. Stąd dość twarde Jezusowe – Nie wasza to rzecz!

 

Myślę, że niejednemu z nas taka reprymenda ze strony Jezusa by się przydała, bo też próbujemy pytać, a może nawet częściej stawiać Bogu zarzuty, że coś nie idzie po naszej myśli. Mamy pretensje do świata, do ludzi, do okoliczności, najrzadziej do siebie.

 

 

 

Jezus ukierunkowuje myślenie apostołów. Duch Święty, On będzie nauczycielem, On będzie mocą sprawczą, On będzie towarzyszył im w dziele apostolskim, w misji. Oni mają być świadkami. Nie byle czego – Zmartwychwstania! Czym jest świadectwo w takim rozumieniu? Jest postawą, która ma przekonać innych do Prawdy, którą jest Jezus Chrystus uwielbiony.

 

 

 

Apostołowie wywiązali się pięknie z tej misji. Szlak działalności niektórych z nich można w jakiejś części odtworzyć. Jerozolima – Samaria – Antiochia – Rzym to szlak św. Piotra. Jerozolima – Samaria – Efez to szlak św. Jana, przerwany na czas jakiś zesłaniem na wyspę Patmos. O innych apostołach nie ma aż tak dokładnych danych, ale niektórzy według tradycji dotarli aż do Indii czy też do północnej Afryki. Wypełniali dokładnie misyjny nakaz Jezusa. Gdy odchodzili z jednego miejsca na inne, pozostawiali swoich następców, tych, którzy podejmowali to samo dzieło ewangelizowania, głoszenia Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie Panu i Odkupicielu. W ten sposób nauka Jezusa mogła rozprzestrzeniać się po całym ówczesnym świecie.

 

Jako wspólnota wierzących jesteśmy owocem tej działalności, ale jednocześnie jej spadkobiercami. Może nieco inaczej rozumiemy dziś świadczenie. Dość częste i dość modne jest dawanie świadectwa albo powoływanie się na tych, którzy kiedyś takie złożyli. Najczęściej słyszymy wtedy o tym, jakim to ktoś był grzesznikiem, jak nisko upadł i jak go Jezus odnalazł. I bardzo dobrze! Takie świadectwa są piękne i potrzebne. Pokazują, bowiem Bożą moc. Jak dziś napisał Efezjanom i nam św. Paweł:

 

 

Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego.

 

 

Mnie trochę brakuje takich świadectw, gdzie ktoś powie – żyłem, a przynajmniej starałem się żyć uczciwie. Bardzo chciałem dochować wierności Bogu, żonie, mężowi i …mimo pokus i okazji udało mi się! Wobec tego – uwierz i ty, że się da. Zanim będzie za późno!

 

 

 

Mnie trochę brakuje takich świadectw, gdzie ktoś powie – mam komputer i używam, ale nie wchodzę na żadne erotyczne czaty, na żadne pornograficzne strony. Bo wiem, jaką wartością jest serce czyste i umysł nie zaprzedany grzechowi. Wobec tego – uwierz i ty, że się da. Zanim będzie za późno!

 

 

 

Mnie trochę brakuje takich świadectw, gdzie ktoś powie – bywam w towarzystwie, gdzie pije się wiele, pali i ćpa. Jednak zawsze mam świadomość, że jestem katolikiem i mam dawać świadectwo. Wobec tego – uwierz i ty, że się da. Zanim będzie za późno!

 

 

Jezus odchodzi. To napełnia smutkiem serce Apostołów. Nie będzie Jezusa, który uzdrawia, który patrzy z miłością, nie będzie Pana, który rozmnaża chleb.

 

 

Aniołowie ponaglają Apostołów: Zabierajcie się do pracy. Obłok, który zakrył Mistrza, jest tym samym znakiem Boga, który opiekował się narodem wybranym w jego wędrówce do Ziemi Obiecanej.

 

 

Jezus wrócił do Ojca, a jednocześnie pozostał na zawsze.

 

 

Jaką zajmę postawę? Wyczekującą czy raczej zapracowanego nad własnym zbawieniem i rozszerzaniem Kościoła na cały świat. Tym całym światem dla nas są cztery ściany własnego domu czy mieszkania, to najbliżsi, z którymi żyjemy i pracujemy. Nie trzeba daleko jechać, by wypełniać zadanie apostoła.

 

 

Zakończmy słowami piosenki:

 

 

Tam w niebie Ojczyzna jest ma,

nad brzegami wód czystych jak łza.

Tam gdzie rzesze zbawionych od lat,

cieszą wzrok bielą cudnych swych szat.

Przyjaciół mych tylu jest tam,

co przede mną skończyli swój bieg.

Oni mnie powitają u bram,

gdy na drugi przeprawię się brzeg.

 


Przede wszystkim przywita nas tam Zmartwychwstały oraz nasza Matka, w której obraz wpatrujemy się w każdym kościele. Amen.


 

 


Autor: o. Marian Krakowski CSsR – Duszpasterz w Parafii Św. Józefa i Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu (Toruń – Bielany)


źródło: