Kim jest uczeń? PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 31 maja 2015 08:45

Uroczystość Najświętszej Trójcy

 

CZYTANIA: Pwt 4, 32-34. 39-40; Ps 33 (32), 4-5. 6 i 9. 18-19. 20 i 22; Rz 8, 14-17; Mt 28, 16-20

 

 

W Ewangelii Mateusza słowo „uczeń” pojawia się 71 razy. Jest to prawdziwa „księga ucznia”. A na jej zakończenie słyszymy, że misją uczniów, jest „czynienie uczniami” wszystkich narodów. Jest to misja podstawowa i w zasadzie jedyna. Kościół pierwszych chrześcijan jest w drodze, chrzci, uczy zachowywać przykazania Jezusa, a to wszystko w jednym celu, aby narody stały się uczniami Jezusa. Nieustanne poczucie misji, zanurzanie w Ojca i Syna, i Ducha oraz objaśnianie, jak chronić to, co Jezus poleca, jest drogą do najważniejszego i jedynego celu – aby wszyscy wybrali Jezusa jako swego Mistrza. Kiedy jako uczniowie wypełniamy tę misję, wówczas jesteśmy pewni, że Pan jest z nami i nie istnieje żadna potrzeba, byśmy na wzór Gedeona poddawali to w wątpliwość: „Jeżeli Pan jest z nami, skąd pochodzi to wszystko, co się nam przydarza? Gdzież są te wszystkie dziwy, o których opowiadają nam ojcowie nasi, mówiąc: "Czyż Pan nie wywiódł nas z Egiptu?" A oto teraz Pan nas opuścił i oddał nas w ręce Madianitów.”

 

Ale kim są uczniowie? Ci którzy idąc, ucząc i chrzcząc czynią uczniów ze wszystkich narodów są tacy sami, jak ci, którzy dzięki ich misji stają się uczniami. W Ewangelii Mateusza znajdziemy poniższy opis ucznia: Uczeń idzie wiernie za Jezusem i podlega nieustannej formacji. Uczeń porzuca wszystko, rodzinę, dom, afekty, aby iść za Nauczycielem. Uczeń jada z grzesznikami i celnikami, podobnie jak ich Nauczyciel. Uczeń wcale nie musi być człowiekiem dojrzałej wiary, może się bać, wątpić. Uczeń stawia pytania Nauczycielowi, dziwi się, nie rozumie. Uczeń jest pierwszym adresatem woli Nauczyciela. Uczeń partycypuje w mocy i mądrości Mistrza, ale nie może Go przysłonić, „być lepszym” niż On. Uczeń Jezusa nigdy nie przerośnie Nauczyciela. Uczeń doświadcza tych samych zniewag, które spadają na Nauczyciela. Uczeń reprezentuje swego Nauczyciela, działa w Jego imieniu. Uczeń jest bliski sercu Nauczyciela, jest miłowany, jest powiernikiem Jego trosk i zmartwień. Uczeń nie zawsze trafnie odczytuje intencje Nauczyciela. Uczeń przekazuje wolę Nauczyciela i sam jest jej posłuszny. Uczeń stopniowo dojrzewa do znajomości siebie. Uczeń pragnie naśladować swego Mistrza.

 

Tak opisany uczeń to obraz mnie, jako ucznia oraz obraz tego, czego mogę się spodziewać po tych, którzy staną się uczniami. Pozwala on na czytelne określenie tego, co stanowi zadanie misjonarza, a co należy pozostawić działaniu samego Boga. Misja czynienie narodów uczniami Jezusa nie polega na przywiązywaniu ich do siebie czy też do znanych mi struktur, wspólnot czy tradycji, ale do Osoby Mistrza. To On, a nie ja, czy też moja wizja lub przekonania, stanowią centrum ewangelizacji. Ja nie muszę znać odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania, wystarczy, że wiara daje mi pewność, że Ten, którego pragnę dać innym jako nauczyciela, zna te odpowiedzi i chce się nimi dzielić. Uczynić z kogoś ucznia Jezusa to wskazać mu, że tylko Jezus jest pewnym źródłem poznania prawdy. Nie mamy też powodów, aby winić siebie za niedoskonałości uczniów, ani też gorszyć się ich słabościami i lękami. „Kim jesteś ty, co odważasz się sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi czy upada, jest rzeczą jego Pana.” I podobnie jak fałszem jest przypisywanie sobie sukcesów tych, którzy dzięki naszej posłudze stali się uczniami Jezusa, tak samo fałszywą droga jest rozpacz i zniechęcenie: „Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem moje siły.”

 

Lecz aby móc czynić z narodów uczniów Jezusa najpierw ja sam muszę być w drodze, muszę samemu być Jego uczniem, który demaskuje i odrzuca idolatrie tego świata. Zanurzanie w Boga, chrzest, nie może być rytualnym obrządkiem, ale ma być drogą prawdziwej inicjacji. To na niej człowiek jest prowadzony do poznania i konfrontacji z własnymi słabościami. A inicjacja nie jest nauką, jak uczciwie zarabiać pieniądze, ale co robić, aby one nie zdominowały mojego życia. Aby skutecznie proponować inicjację chrześcijańską, ja sam muszę być w drodze, muszę samemu kroczyć za Jezusem i odrzucić idolatrie tego świata. Bez doświadczenie nowego życie, które pochodzi od Boga, nigdy nie będę miał odwagi, aby proponować zanurzenie w śmierć Jezusa, czyli „ukrzyżowania swojego ciała razem z jego namiętnościami i pożądaniami”, jako jedynej drogi do pełni życia i szczęścia. Aby zachęcać do sprzeciwu wobec świata trzeba samemu odrzucić kategorie, którymi świat kształtuje rozumienie dobra i zła, a kiedy sukces, bogactwo, pozycja społeczna, pragnienie popularności i przyjemności cielesno-psychiczne stają się naczelnymi wartościami życia, mieć odwagę mówić o innym życiu i faktycznie tym innym, nowym życiem wiary w Syna Bożego, samemu żyć.

 

 

AUTOR: ks. Maciej Warowny, Francja

 

 

ŹRÓDŁO: