Pascha, która gasi pragnienie Boga! PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
środa, 03 czerwca 2015 22:17

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

 

CZYTANIA: Wj 24, 3-8; Ps 116B (115), 12-13. 15 i 16bc. 17-18; Hbr 9, 11-15; Mk 14, 12-16. 22-26

 

 

Wszystko jest przygotowane do Nowej Paschy, do pierwszej Eucharystii. Bóg sam wybiera osoby i miejsce, a znaki zewnętrzne mają wyłącznie ułatwić uczniom rozpoznanie miejsca, które Bóg sobie upatrzył. Ale człowiek niosący dzban wody nie wydaje się wyłącznie przypadkowym znakiem rozpoznawczym. Dzban wody pojawia się kilkakrotnie w Biblii. Ale nie chodzi o sam dzban, lecz o wodę, która gasi pragnienie. Rebeka jest wybrana na żonę Izaaka dzięki swej gotowości, aby usłużyć i ugasić pragnienie. Natomiast Samarytanka poproszona o wodę wchodzi na drogę nawrócenia, chociaż w pierwszym momencie odmawia Jezusowi wody, gaszącej pragnienie. Dlatego stawiam sobie pytanie, czego znakiem jest człowiek niosący dzban wody, wskazany uczniom przez Pana? A medytacja Ewangelii rodzi odpowiedź, że to właśnie on wskazuje miejsce, gdzie rozegra się „ugaszenie pragnienia Boga”. To w Wieczerniku Bóg ugasi swoje pragnienie.

 

Ale paradoks Wieczernika polega na tym, że człowiek nic Bogu ofiarować nie może. Jezus, prosząc Samarytankę o wodę spotyka się z odmową. W tle tej odmowy kryje się prawda, iż człowiek nic nie może Bogu ofiarować, nie ma nic, czym mógłby ugasić pragnienie Boga. Ale sam z siebie, w swej pysze nie potrafi tego uznać. Rozmowa odsłaniająca prawdę o życiu Samarytanki sprawia jednak, że pozostając niezdolną do daru, kobieta rozpoczyna jednak pierwszą ewangelizację. A kiedy uczniowie zachęcają Jezusa do jedzenia, On wskazuje na zupełnie inne źródło swojego pokarmu: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło.” To dlatego człowiek niosący dzban jest dla mnie znakiem, który wskazuje na miejsce, w którym Bóg wreszcie zaspokoi swoje pragnienie, ale nie ma to nic wspólnego z tym, co człowiek mógłby czy chciałby Mu ofiarować.

 

Dzban z wodą wskazuje miejsce pierwszej Eucharystii. Jest ona darem Boga dla człowieka. Ale Bóg nie ofiaruje w niej człowiekowi „czegoś”, lecz czyni dar z Siebie: „Bierzcie, to jest Ciało moje.”; „To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana.” On Sam staje się dla nas darem. Historia zbawienia dociera do kulminacyjnego punktu. Bóg znajduje sposób, aby w znakach „zrozumiałych” dla człowiek ofiarować mu Siebie Samego. Kiedy poprzez wieki historii człowiek pragnie Bożych „prezentów”, które miałyby zaspokoić jego pragnienia afektywne, moralne i materialne, pierwsza Msza Święta staje się objawieniem zupełnie innego daru. Bóg doprowadza człowieka do przyjęcia Jego Samego, jako jedynego i najwyższego daru. To nie posiadane przedmioty i dobra materialne, to nie kochający czy szanujący ludzie, to nie poczucie sukcesu czy powodzenia czynią człowieka szczęśliwym i dają poczucie spełnienia. Człowiek doświadcza pełni swej egzystencji w przyjęciu Boga obdarowującego Sobą.

 

Ostatnia Wieczerza, a następnie każda Eucharystia celebrowana poprzez Kościół, to wydarzenie, w którym Bóg „gasi swoje pragnienie miłowania człowieka aż do końca.” Misterium Krzyża staje się podczas Eucharystii pokarmem człowieka. I tak jak śmierć Chrystusa nie może być zrozumiana i celebrowana bez Jego zmartwychwstania, tak Tajemnica Męki Chrystusa wprowadza nas w nowe, spełnione i szczęśliwe życie. Eucharystia pozwala realnie przeżywać Miłość Boga, która na Krzyżu nie jest wyłącznie „darem za nas”, ale przede wszystkim „darem dla nas”. Ostatnia Wieczerza, a po niej każda Msza, to najpełniejszy sposób, w jaki Bóg gasi swe pragnienie miłowania człowieka. Jezusowa prośba „Daj Mi pić!” skierowana do Samarytanki i Jego krzyk na Krzyżu „Pragnę!” znajdują swe spełnienie w Eucharystii. Bowiem jedynym sposobem kochania Boga jest przyjęcie Jego daru, który uzdalnia nas do życia w komunii z Nim i z braćmi.

 

 

AUTOR: Ks. Maciej Warowny, Francja


 

ŹRÓDŁO: