Próba PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 02 lipca 2015 15:23

Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: "Abrahamie!" A gdy on odpowiedział: "Oto jestem", powiedział: "Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę". Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osiołka, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział. Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swych sług. "Zostańcie tu z osiołkiem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was". Abraham zabrawszy drwa do spalenia ofiary włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili. Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: "Ojcze mój!" A gdy ten rzekł: "Oto jestem, mój synu", zapytał: "Oto ogień i drwa, a gdzie jest jagnię na całopalenie?" Abraham odpowiedział: "Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój". I szli obydwaj dalej. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy anioł Pana zawołał na niego z nieba i rzekł: "Abrahamie!" A on rzekł: "Oto jestem". Powiedział mu: "Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna". Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę "Pan widzi". Stąd to mówi się dzisiaj: "Na wzgórzu Pan się ukazuje". Po czym anioł Pana przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: "Przysięgam na siebie, mówi Pan, że ponieważ uczyniłeś to, iż nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia na wzór twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu". Abraham wrócił do swych sług i wyruszywszy razem z nimi w drogę, poszedł do Beer-Szeby. I mieszkał Abraham nadal w Beer-Szebie.

 

(Rdz 22,1-19)

 

 

 

Doświadczamy opisu dramatu wiary, która wchodzi w ciemność, która poszukuje sensu, zmaga się z tajemnicą. Abraham idzie na wzgórze próby wskazane przez Boga. Otrzymał polecenie, a potem już tylko milczenie Boga, milczenie Abrahama, milczenie syna. Tu jest obraz wiary wystawionej na niezliczone próby. Wiary, która wchodzi w konflikt nie tylko z normalną moralnością, ale także z rozumem.

 

Abraham zmierzał na wzgórze próby. Było to przejście pełne ciemności i zmagań. Towarzyszyło mu jedynie nieubłagane polecenie. Po okrutnym, po ludzku rzecz biorąc poleceniu, było tylko milczenie. Abraham usłyszał głos syna, który bardzo go bolał. Czy postanowienie Abrahama oprze się pytaniom syna, który naiwnie niepokoi jego ojcowską miłość? Abraham pozostaje niewzruszony i pokonuje pokusę. "Ojcze mój… Oto jestem, mój synu.… Bóg upatrzy sobie… mój synu!" Abraham "związał" Izaaka. Gdy napięcie dochodzi do zenitu, rozlega się wołanie Pana Boga, który przerywa swoje milczenie, wzywając patriarchę tak, jak to uczynił po raz pierwszy: "Abrahamie, Abrahamie!" Tylko On mógł w tym momencie powstrzymać Abrahama jego desperackim posłuszeństwie. To, co Bóg przygotował, to "ofiara w miejsce syna". Abraham będąc posłuszny Bogu sam ponownie staje się synem.

 

Wiara została tu doprowadzona do swego najczystszego stadium, w którym nie posiada już żadnego ludzkiego wsparcia. Izaak powinien umrzeć, aby Abraham, nadal wierząc obietnicy, wyrzekł się swego ojcostwa i nie posiadał już żadnego oparcia "w ciele i we krwi", lecz całą swą wiarę opierał na słowie Bożym. W tym celu Pan Bóg ukazał mu unicestwienie ojcowsko-synowskich więzi.

 

Wiara Abrahama wchodzi w konflikt nie tylko z normalną moralnością, ale także z rozumem. On uwierzył i nie zwątpił. Uwierzył w to, co było w sprzeczności z rozumem. Izaak, który stał przed Abrahamem, zrodzony z ciała i krwi, w sposób duchowy znika na górze Moria. Abraham musi się go wyrzec, tak jak wyrzekł się Izraela. Ten, który staje przed nim nie jest już zwyczajnym dziedzicem lub synem Sary, ale staje się synem-darem, synem "obiecanym". Lecz aby go otrzymać musiał wcześniej wyjąć nóż i zatopić go we własnym ojcostwie. Rezygnując w ten dzień ze wszystkiego, otrzymał wszystko. Posłuszeństwo wierze ostatecznie obdarowuje pokojem oraz ukazuje, że za wyraźnie surowym obliczem Pana Boga kryje się obietnica łaski.

 

Był czas na walkę między uczuciem a wiarą, między miłością Boga i miłością ciała. Abraham wspina się na górę, aby móc porzucić sprawy ziemskie i wznieść się ku temu, co wyższe. Przez całe trzy dni Abraham doświadcza cierpień. To było ogromne utrapienie ojca. Na jakiej podstawie stwierdzono, że Abraham boi się Boga? Ponieważ był zdolny do złożenia swojego syna w ofierze.

 

Bóg ma prawo zażądać od człowieka tego, co dla niego najcenniejsze. Ma prawo oczekiwania od nas rezygnacji z tego, co mamy najcenniejsze. Życie syna było dla ojca cenniejsze niż jego własne. Bóg wiedział, że Abraham da Mu swoje serce, czyli okaże posłuszeństwo. Gdy ofiara serca Abrahama została złożona, powstrzymał rękę ojca i pochwalił za pełne oddanie się. Za naszym posłuszeństwem Bogu idzie to, co bardzo kochamy.

 

Bóg nie chce, aby człowiek składał Mu w ofierze drugiego człowieka. Ofiarą miłą Bogu jest ta, z własnego życia. Bóg chce, abyśmy pokazali, że wiara w Boga silniejsza jest od uczuć ciała. On takiej ofiary oczekuje. Nie może być ona dana inaczej, jak w bojaźni Bożej. Wypełnienie woli Boga jest sposobem składania ofiary z siebie. Ciągle rezygnujemy z własnej woli, aby wypełniać Bożą.

 

Wiara nie polega przede wszystkim na obrzędach i modlitwach, lecz na traceniu siebie w wypełnianiu woli Boga. Od Jezusa uczymy się składania swojego życia w ofierze. Takie było życie naszego Pana od poczęcia, aż do oddania ducha na Golgocie.

 

 

AUTOR: ks. Józef Pierzchalski SAC

 

 

ŹRÓDŁO:

Poprawiony: czwartek, 02 lipca 2015 16:56