„Skąd On to ma?” – czyli rywalizacja w miasteczku. PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 05 lipca 2015 00:00

XIV Niedziela zwykła Rok „B”

 

 

CZYTANIA: Ez 2, 2-5; Ps 123 (122), 1-2a. 2Bcd. 3-4; 2 Kor 12, 7-10; Mk 6, 1-6

 

 

Niedowiarstwo mieszkańców Nazaretu obraca się przeciwko nim samym. Zazdrość i rywalizacja pozbawiają ich daru, jaki przynosi im Bóg wprost na progi ich domów. I tylko dlatego nie wierzą w autentyczność tego daru, że Ten, który obwieszcza im wielkie dzieła Boga, znany im był jako chłopiec, który bawił się na ich ulicach razem z innymi dziećmi. Jezus nie przychodzi, aby budować własną wielkość, nie szuka wpływów, nie zabiega o reelekcję, nie pretenduje do stanowisk. On przychodzi obdarować człowieka zbawieniem. A tym, co nam przeszkadza je przyjąć jest nasza rywalizacja, chęć dominowania, bycia lepszym, bogatszym, sprawniejszym, lepiej wykształconym. Nakręcani przez demona rywalizacji, paradoksalnie zaczynamy się licytować, nawet tym, kto jest bardziej garbaty, czy na kogo spadła większa liczba nieszczęść.

 

Ale powróćmy do Nazaretu: „Dlaczego nie ja? W czym syn cieśli jest lepszy od syna piekarza, murarza, czy krawca? Skąd on to ma? Wszyscy pracujemy, pomagamy sobie, czasami się kłócimy, ale dlaczego ten tu uważa się za kogoś, kto może nas pouczać? Z całą resztą jego rodziny jakoś daje się dogadać, a ten zawsze był jakiś inny.” Jeśli takie refleksje rodzą się w naszym sercu jest jedna, radykalna droga ratunku. Obrazem wziętym z rzymskich triumfów święty Paweł opisuje dzieło Jezusa: „Po rozbrojeniu Zwierzchności i Władz, jawnie wystawił je na widowisko, powiódłszy je dzięki Niemu w triumfie.” Wystaw swoją rywalizacje na widowisko, pozwól, aby stała się obiektem szyderstwa tłumów, jak miało to miejsce z wrogami Rzymu, którzy byli prowadzeni w tryumfalnym orszaku zwycięskich wodzów. Triumf to moc krzyża, moc miłości, która daje się na krzyżu.

 

„Charyzmaty, zarówno nadzwyczajne, jak również proste i zwyczajne, są łaskami Ducha Świętego, bezpośrednio lub pośrednio służącymi Kościołowi; zostają udzielone w celu budowania Kościoła, dla dobra ludzi oraz ze względu na potrzeby świata.” Tak naucza Katechizm. Warto także powracać do tego, co napisał o charyzmatach nasz Profesor, ks. Kudasiewicz, w „Odkrywaniu Ducha Świętego”. Czytając jego teologię charyzmatów nie mamy wątpliwości, że Jezus jest prawdziwym charyzmatykiem, który całym Sobą buduje Kościół. On jest Darem Ojca dla zbudowania Kościoła. Dlatego rozważana Ewangelia stawia nam pytanie o to, jak przyjmujemy dary Boga, którymi On obdarza naszych barci dla naszego dobra i zbudowania? Na ile potrafię uznać, docenić i być wdzięcznym za dary, charyzmaty, które nie ja, ale inni otrzymali od Boga?

 

Drugim etapem naszej medytacji winno być pytanie o nasze charyzmaty. Jakimi charyzmatami Bóg mnie obdarował? Czyli w jaki sposób uczestniczę w budowaniu wspólnoty Kościoła? Jaki darami od Boga służę moim braciom? Akceptacja darów, które otrzymałem i wolność od zazdrości o dary, które posiadają inni, są warunkami owocności naszej charyzmatycznej posługi. Pragnienie „innych charyzmatów”, niedocenianie darów, które Bóg nam powierza, to skutek albo nieodkrycia własnych charyzmatów, albo zarozumiałej iluzji, że innym darami lepiej mógłbym służyć Kościołowi, lub też pragnienia budowania za pomocą charyzmatów własnej pozycji, zdobywanie uznania, pełne pychy przekonanie o własnej wyższości, dojrzalszej wierze, etc.

 

W rozważaniach o darach służących budowaniu Kościoła przychodzi mi na myśl, to, co Paweł napisał do Tymoteusza: „Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania.” Zastanowiło mnie, czy przypadkiem bronienie się przed taką godnością, często uznawane za znak pokory, nie jest raczej znakiem niekochania Kościoła. Przecież pragnienie biskupstwa to pragnienie większej służby Kościołowi. Chyba, że chodzi wyłącznie o ludzkie ambicje związane z władzą i prestiżem. Ale patrząc od strony autentycznej służby i miłości Kościoła, zaklinanie się, że ja o tym nie myślę, i autentyczna niechęć przed powołaniem biskupim, może być znakiem poważnego egoizmu i lekceważenia wspólnoty Kościoła. To może być także słabość wiary, która ukazuje się w bronieniu za wszelką cenę wygody spokojnego życia na uboczu.

 

Pragnąć charyzmatu, to pragnąć powierzenie się coraz bardziej Duchowi Świętem. To wzrastać w coraz mocniejszym doświadczanie, że moje życie nie należy do mnie. „Charyzmaty powinny być przyjmowane z wdzięcznością przez tego, kto je otrzymał, ale także przez wszystkich członków Kościoła”, kontynuuje nauczanie Katechizm. W rywalizacji nie ma wdzięczności. Dlatego pisząc o pragnieniu charyzmatów i związanej z tym rywalizacji, Paweł naucza: „Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.” I rozpoczyna najpiękniejszą katechezę o miłości. Ks. Kudasiewicz tak to skomentował: „Charyzmaty w znaczeniu ogólnym są darami Boga. Można do nich, i tylko do nich, zaliczyć miłość, która dla apostoła jest większa i ważniejsza od najbardziej spektakularnych charyzmatów specjalnych i którą nazywa „drogą jeszcze doskonalszą”. Droga ta, podobnie jak chrześcijańskie powołanie, jest konieczna dla wszystkich. Bez charyzmatów spektakularnych można się zbawić, bez miłości - nie.”

 

Przyjęcie daru od Boga, pozwolenie na to, aby charyzmat zakorzenił się w naszym życiu i zaczął przynosić owoce Kościołowi i światu, jest związane z wydaniem na pośmiewisko naszej rywalizacji. To obnażenie własnych zazdrości, które niszczą nie tylko nasz spokój, ale rujnują cały Kościół. Słowa Jakuba są zawsze aktualne: „Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie.” Mieszkańcy Nazaretu nie mogli być świadkami cudów. Zazdrość i rywalizacja zamknęły im drogę do oglądania i doświadczania mocy Zbawiciela. „Tylko” kilku chorych zostało uzdrowionych. Chociaż dla nas niestety uzdrowienia są „szczytem cudownych mocy”. Ale prawdziwy cud to przyjęcie łaski wiary, to uznanie krzyża za moc i mądrość Boga. Bowiem wszystkie charyzmaty prowadzą do tego jednego wydarzenia, aby każdy z nas „umarł dla grzechu i żył dla Boga”.

 

 

AUTOR: Ks. Maciej Warowny, Francja

 

 

ŹRÓDŁO: