O co rywalizujemy? PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 20 września 2015 13:04

XXV Niedziela zwykła, Rok B

 

 

CZYTANIA: Mdr 2, 12. 17-20; Ps 54 (53), 3-4. 5. 6 i 8; Jk 3, 16 – 4, 3; Mk 9, 30-37

 

Jezus odsłania swoim uczniom tajemnicę zbawienia przez krzyż i zmartwychwstanie, a oni w tym samym czasie odsłaniają „tajemnicę” swoich serc: „Kto z nas jest największy i najważniejszy? Kto powinien słuchać kogo? Czyja opinia winna zakończyć każdą dyskusję?” I chociaż w czasie naszych kłótni nie stawiamy wprost takich pytań, to sens każdego sporu odnajdujemy w rywalizacji o pierwsze miejsca w podejmowaniu decyzji, doświadczanym szacunku, odbieranych honorach i odnoszonych korzyściach różnej natury. Dzisiejsi uczniowie Jezusa, podobnie jak ci sprzed dwóch tysięcy lat, są niewolnikami tego samego problemu. Marek podkreśla, że uczniowie nie rozumieli słów Jezusa o krzyżu. Dlaczego? Bo byli w ferworze sporu o pierwsze miejsce, a krzyż jest ostatnim miejscem. Jezus przychodzi, aby zająć to ostatnie miejsce i stać się sługą każdego z nas.

 

Ten, kto z rywalizacji czyni sens każdej swojej aktywności nie rozumie, czym jest krzyż, czyli wolna od wszelkiego przymusu darmowa miłość, która daje się innym, wydaje swoje życie. I to nie dlatego, że nie ma w nim dobrej woli. Po prostu w perspektywie rywalizacji wizja autentycznie darmowej miłości nie istniej. Darmowa miłość nie podlega regułom jakiejkolwiek ludzkiej rywalizacji. Problem nie-rozumienia nauki krzyża wyjaśnia sam Jezus, zwracając się nie tylko do jemu współczesnych: „Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.”

 

Cierpiąc, czy też nie znajdując oczekiwanej satysfakcji, w codziennych relacjach rodzinnych, w pracy, w relacjach społecznych, nie chcemy dostrzec, że głęboką przyczyną tych problemów jest „diabelski model” relacji, w których ja i moje racje muszą dominować nad naszymi bliźnimi. Od wczesnego dzieciństwa uczymy się mierzyć swoją wartość nie w stosunku do ofiarowanej miłości, ale w porównywaniu się z innymi, szukając za wszelką cenę okazji, aby okazać się „lepszym niż …” Nie interesuje nas „bycie dobrym”, ale „bycie lepszym.” Dlatego brak sukcesów w tym, co dobre, zazwyczaj przekształca się w rywalizację w tym, co wprost złe. Rodzice, którzy nigdy nie zwracają uwagi na swoje dziecko, bo jego rodzeństwo ma tak „wielkie sukcesy”, że zajmuje całą ich uwagę, nagle budzą się zdumieni, że ich dziecko robi rzeczy złe, że znajduje się w jakieś szemranej grupie, etc. Ale to tam właśnie odnajduje ono poczucie „wartości”, czyli faktyczne „bycie lepszym” w złu. Banalna prawda, która nigdy nie jest dość nauczana i pokazywana.

 

Jezus wprowadza w nasze życie zupełnie nową miarę wielkości. Jest nią dobrowolna i całkowicie darmowa służba naszym braciom. Przyjęcie dziecka, czyli kogoś, kto nie może w żaden sposób odpłacić za doświadczone dobro, jest dla Niego wyznacznikiem takiego sposobu działania. Jezus, który utożsamia się z najmniejszymi tego świata, staje się pierwszy domownikiem każdego, kto kocha darmową miłością. Można rywalizować w ilości zrodzonych dzieci. Można rywalizować w ilości rozdanych darmowych posiłków czy w ilości godzin spędzanych w konfesjonale, ale nie da się rywalizować w darmowej miłości. Jej naturą jest niemierzalność. W niej istota diabelskiego ojcostwa jest obalona. Darmowa miłość jest jak życie wieczne, którego nie da się ani skrócić, ani przedłużyć. Nie da się rywalizować „jakością” życia wiecznego, nie da się go mieć „więcej” niż inni. „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.” Przyjęcie dziecka jest znakiem tej darmowej miłości, która dowodzi poznania Boga, przyjęcia Go.

 

Darmowa miłość nie jest zdobywaniem zaszczytów tego świata. W niej w najpełniejszy sposób spełnia się tajemnica krzyża, który poprzez śmierć prowadzi do nowego życia, do zmartwychwstania. „Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w waszych członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem.”„Nie oddawajcie też członków waszych jako broń nieprawości na służbę grzechowi, ale oddajcie się na służbę Bogu jako ci, którzy ze śmierci przeszli do życia, i członki wasze oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu.” Krzyż dotyczy wszystkich wymiarów naszego życia. Jest realnym wydaniem na śmierć wrogich Bogu pożądliwości, ambicji, aspiracji, tęsknot, pragnień, uczuć, etc. Święty Paweł jest tego świadkiem: „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.”

 

 

AUTOR: Ks. Maciej Warowny, Francja

 

 

ŹRÓDŁO: