XXVI Niedziela Zwykła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 25 września 2015 21:08

Niech towarzyszy nam zawsze w spojrzeniu na świat i ludzi nauka Ewangelii, która „uczy prostaczka mądrości” i oczyszcza umysł z błędów (Ps 19).

 

Niech umacnia naszą wiarę, która „nie tylko patrzy na Jezusa, ale patrzy z punktu widzenia Jezusa, Jego oczami: jest uczestnictwem w Jego sposobie patrzenia” (Lumen fidei, 18).

 

 

 

 

Gdy dokonuje się dobro


Zdarza się, że ktoś czasem zawstydzi nas swoją mądrością i wielkodusznością. Może to być nawet małe dziecko…

 

Pewien młody ojciec opowiadał, jak to rozmawiał ze swoją córeczką chodzącą jeszcze do przedszkola. Opowiedział jej o swoim zmartwieniu – nie wie, co zrobić z synem, który wagaruje. Wtedy dziewczynka zareagowała słowami: „Tatusiu, przecież możesz mu wybaczyć!”. Ojciec zdziwił się i zawstydził: „Ona uczy mnie chrześcijaństwa…”.

 

Nieraz ktoś spoza grona wyznawców Chrystusa może nas wprowadzić w zakłopotanie, gdy zachowa się bardziej po chrześcijańsku niż my. Niejednokrotnie, bowiem chrześcijanin może uczyć się nawet od ateistów, jak w sposób konstruktywny i z poszanowaniem godności adwersarzy rozwiązywać konflikty. Czasem trzeba przyznać, że niewierzący potrafią z większym taktem i życzliwością odnosić się do innych niż my – chrześcijanie – do siebie nawzajem.

 

 

Wsłuchując się w słowa Jana skierowane dzisiaj do Jezusa, można odnieść wrażenie, że Apostołowie wydają się być poirytowani. Ktoś, bowiem ośmiela się czynić to, co jest ich zadaniem i przywilejem, a nie należy do ich grona: wyrzuca złe duchy w imię Syna Bożego. Wcześniej Ewangelista Marek opowiada o człowieku, który prosił Jezusa, aby uzdrowił jego głuchoniemego syna (Mk 9, 14-29). Najpierw próbowali tego dokonać uczniowie Jezusa, ale nie dali rady. Teraz uczniowie, którzy okazali się nieskutecznymi egzorcystami, widzą kogoś spoza swego grona, komu się to udaje. Czują się z tego powodu poniżeni i zmieszani. Mają nadzieję, że Jezus mu tego zabroni i wtedy przestanie ich zawstydzać.

 

Tymczasem Jezus nie podziela ich stanowiska. Co więcej, zwraca im uwagę na bezmiar Bożej dobroci. Zazdrość jest nie na miejscu tam, gdzie w imię Chrystusa i zgodnie z Jego przykładem oraz Jego wolą dzieje się dobro. Nawet, jeśli ktoś obcy nas zawstydza swoim postępowaniem, to jest to powód do radości, gdyż w imię Chrystusa dokonuje się dobro i rośnie królestwo Boże.


W jednym ze swoich rozważań papież Benedykt XVI cytował św. Augustyna, który mówi:


„Tak jak w Kościele można odnaleźć to, co nie jest katolickie, tak poza Kościołem można spotkać to, co jest katolickie”.

 

Dlatego członkowie Kościoła nie powinni się irytować ani zazdrościć, lecz radować się, że także poza wspólnotą Kościoła w imię i w duchu Chrystusa dzieje się dobro.

 

Odpowiadając na słowa Jana, Jezus nie strofuje ani nie formuje tych, którzy nie chodzą z Nim, ale udziela lekcji swoim uczniom. Uczy ich współweselić się z prawdą, czyli radować się z każdego dobra czynionego w imię Chrystusa, którego przecież ostatecznym źródłem jest Bóg (Jk 1, 17). Cieszyć się zaś może ten, kogo serce wypełnione jest miłością, gdyż miłość nie zazdrości. Miłość rozpoznaje to, co jest prawdziwe, i raduje się, gdy prawdę „się czyni” (por. 1 Kor 13, 6; Ef 4, 15).

 

Z dzisiejszego dialogu Jezusa z Janem dla nas – uczniów Chrystusa żyjących w XXI wieku – płynie wezwanie do rozszerzenia serc, aby radować się zawsze, ilekroć w imię Chrystusa dokonuje się dobro. Otrzymujemy także zachętę, by nie irytować się, gdy ktoś spoza naszej wspólnoty wiary nas zawstydzi swoją szlachetną postawą. Nawet dziecko, obcy i niechrześcijan może poruszyć nas swoją dobrocią i dać nam impuls do zastanowienia się nad sobą i swoim życiem.

 

Takiej postawy uczy nas błogosławiona Matka Teresa z Kalkuty, która w czasie przemówienia wygłoszonego z okazji otrzymania Nagrody Nobla opowiedziała o pewnym chłopcu:

 

„Nie zapomnę nigdy małego dziecka, hinduskiego czterolatka. W jakiś sposób dowiedział się, że Matka Teresa nie ma cukru dla swoich dzieci. Poszedł wtedy do domu do swoich rodziców i powiedział: «Przez trzy dni nie będę jadł cukru; podaruję go Matce Teresie». Po trzech dniach rodzice musieli zaprowadzić go do mnie, aby mógł przekazać mi szklankę cukru. Ile w tym dziecku było miłości! Ten chłopiec potrafił kochać aż do bólu. Nie zapominajcie, że jest wiele dzieci, wiele kobiet, wielu mężczyzn na tym świecie, którzy nie mają tego, co wy macie. I pomyślcie, że i wy możecie tak kochać, że aż będzie bolało…”.

 

Niech towarzyszy nam zawsze w spojrzeniu na świat i ludzi nauka Ewangelii, która „uczy prostaczka mądrości” i oczyszcza umysł z błędów (Ps 19). Niech umacnia naszą wiarę, która „nie tylko patrzy na Jezusa, ale patrzy z punktu widzenia Jezusa, Jego oczami: jest uczestnictwem w Jego sposobie patrzenia” (Lumen fidei, 18).

 

 

Autor: o. Ryszard Hajduk CSsR – Profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, oraz profesor Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów w Tuchowie – Elbląg

 

źródło:

 

Poprawiony: piątek, 25 września 2015 21:18