XXXIII Niedziela Zwykła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 13 listopada 2015 23:23

Dzisiejsze czytania, oprócz wymiaru przestrogi, którą zawierają w sobie, przynoszą także zachętą do świętego życia.


Opartego o sprawiedliwość i miłość, o przeżywanie swojej codzienności w pokorze i prostocie, w służbie Bogu i bliźnim, w uwielbieniu Boga za najprostsze przejawy Jego obecności. Żyjąc w ten sposób, nie będziemy lękali się przyszłości, będziemy szli ku wieczności z odwagą, jak po obiecaną nagrodę, jak na spotkanie z najukochańszą osobą – bo tak też w istocie będzie: w miłości Boga spełniają się i otrzymują doskonały wymiar wszystkie nasze ziemskie miłości, nasze ludzkie relacje przyjaźni, kochania, współczucia – oczyszczone i udoskonalone, wierzymy, że będą nam towarzyszyć.



XXXIII niedziela zwykła, to przedostatnia niedziela roku liturgicznego. W czytaniach mszalnych w tych dniach daje się odczuć pewne napięcie, oczekiwanie. Stopniowo wyłania się z nich prawda o przewidzianym przez Boga ostatecznym losie świata i człowieka. Schyłek roku liturgicznego ma nam przypominać o naszym powołaniu do wieczności, o przemijalności i kruchości świata oraz naszych małych „światów”.

 

 

Dzisiejsze czytania, zarówno z Księgi Daniela, jak i z Ewangelii wg św. Marka kreśląc apokaliptyczne wizje pewnego końca, chcą nam powiedzieć, że istnieje kres wyznaczony przez Bożą opatrzność. Dzieje świata, tak bardzo zagmatwane i tragiczne, są – mimo naszych częstych wątpliwości – prowadzone przez Boga ku ostatecznemu celowi, ku pojawieniu się Jego królestwa.

 

 

Pierwsze czytanie dodaje nam odwagi – co jest zwłaszcza ważne w tym listopadowym okresie refleksji nad życiem i śmiercią, wspomnień naszych bliskich, którzy przekroczyli już próg wieczności – że zmartwychwstaniemy, że dobry Bóg po naszej śmierci pewnego dnia ponownie wypowie nad nami nasze imię, które jest przecież zapisane w księdze życia. Zawarta w tym czytaniu przestroga o możliwości wiecznego potępienia nie ma na celu straszenia nas, wpędzania w poczucie lęku i winy. Dojrzałość chrześcijańska przejawia się w świadomości, że będę musiał odpowiedzieć za moje czyny popełnione podczas życia. Czyny dobre będą wynagrodzone, za czyny złe, za grzechy i nieprawości muszę pokutować – czy to już tu na ziemi, czy też kiedyś, przed Bożym majestatem. Zawsze wraca do mnie wówczas ten obraz z katechez Izraela, że oto na sądzie ostatecznym anioł Boży ukaże mi ampułkę ze łzami osób, które przeze mnie płakały, którym zadałem ból i cierpienie. Nie możemy nigdy tracić z oczu tej perspektywy wieczności.

 

 

Ale to słowo, oprócz wymiaru pewnej przestrogi, jest również zachętą do świętego życia, opartego o sprawiedliwość i miłość, o przeżywanie swojej codzienności w pokorze i prostocie, w służbie Bogu i bliźnim, w uwielbieniu Boga za najprostsze przejawy Jego obecności. Żyjąc w ten sposób, nie będziemy lękali się przyszłości, będziemy szli ku wieczności z odwagą, jak po obiecaną nagrodę, jak na spotkanie z najukochańszą osobą – bo tak też w istocie będzie: w miłości Boga spełniają się i otrzymują doskonały wymiar wszystkie nasze ziemskie miłości, nasze ludzkie relacje przyjaźni, kochania, współczucia – oczyszczone i udoskonalone, wierzymy, że będą nam towarzyszyć. Zapowiedź sprawiedliwego sądu to również nadzieja na to, że Bóg ujmie się za wszystkimi, którzy niesprawiedliwie cierpią. Czasem, gdy bezradnie rozkładamy ręce, gdy oczy zroszone są łzami, gdy w gniewie zaciska się nasza pięść, bo tak reagujemy, to właśnie pamięć o Bożej sprawiedliwości, o tym, że jest kres zła wyznaczony przez Boga i również Jemu znany jest kres złoczyńców, przynosi nam ulgę i nadzieję.

 

 

Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii zachęca nas do czujności, do umiejętnego odczytywania znaków Jego nadejścia. Ale bądźmy ostrożni i nie popadajmy w naiwne profetyzmy. Z jednej strony Pan Jezus mówi, że tak jak obserwujemy świat stworzeń, przyrody (drzewo figowe) i na tej podstawie wyciągamy wnioski o czasie plonu, zbioru owoców, zmianie pory roku, to podobnie mamy obserwować wydarzenia, jakie dokonują się na świecie. Chrześcijanin, który opiera swoje życie na Bogu, znajduje siłę w intymnej relacji z Bogiem na modlitwie, w słuchaniu jego Słowa, w karmieniu się Najświętszą Eucharystią, będzie umiał rozeznać prawdziwe nadejście Pana. Będzie potrafił odrzucić fałszywe proroctwa, mające czasem pozory prawdy, i skupić się na tym jedynym przyjściu, na które przecież z utęsknieniem czeka. A z drugiej strony sam Chrystus zapewnia, że ten moment pozostanie na zawsze tajemnicą.

 

 

Wspaniałym utwierdzeniem nas w tej drodze jest również Psalm 16, który nazywamy mesjańskim, gdyż jego słowa odnoszą się do Chrystusa i w Nim znajdują swoje wypełnienie. To tych słów używa św. Piotr w swojej przemowie po zesłaniu Ducha Świętego: oto w Chrystusie spełnia się obietnica, że Sprawiedliwy nie pozostał w grobie, powstał z martwych. Z tego faktu wypływa dla nas nadzieja, że jest przygotowane każdemu z nas wieczne szczęście po Bożej prawicy, że pokornie ufając Bogu i opierając się o Niego, On sam będzie nas strzegł i nieustannie ukazywał nam ścieżkę życia pośród tylu innych, prowadzących ku śmierci.

 

 

 

Autor: o. Sylwester Pactwa CSsR – Studia doktoranckie z zakresu teologii fundamentalnej na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie

 

źródło:

 


Poprawiony: sobota, 14 listopada 2015 00:11