Twoje grzechy są odpuszczone PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
sobota, 11 czerwca 2016 23:51

XI Niedziela zwykła

 

Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.

Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą».

Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś powiedzieć».

On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu».

 

 

«Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?»

Szymon odpowiedział: «Sądzę, że ten, któremu więcej darował».

On mu rzekł: «Słusznie osądziłeś».

Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: «Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje».

Do niej zaś rzekł: «Twoje grzechy są odpuszczone».

Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?»

On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju».

Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.

(Łk 7, 36 – 8, 3)

 

Kobieta cudzołożna. Poplątały się jej drogi życia, doświadczyła wielu słabości i przykrości od ludzi i swoich namiętności. To ona pociesza, przygotowuje Pana na mękę. Nie czynią tego Jego uczniowie, choć chodzili za Nim i słuchali Jego słowa. Sama umacnia się przy stopach Jezusa. Nie można uczynić tego, co ona czyniła, nie kochając Boga lub nie czując się wielkim grzesznikiem. Czyż Pan nie chce nam powiedzieć o niej tego, co czytamy w Biblii: Piękne są twe stopy (Pnp 7,3)? Piękne są stopy kobiety, które prowadzą ją do stóp Jezusa. Piękne są stopy człowieka, które od grzechu idą w stronę skruchy.

 

Kobieta z miłością namaszcza Jezusowi nogi. Płacze, ogarnięta bólem. Emanują z niej szczególnie dwa uczucia: ból i miłość. Jest znaną w mieście prostytutką, a równocześnie jest jak alabastrowe naczynie noszące pachnący, cenny olejek. Alabaster jest przezroczysty, uniemożliwia wszelką niejasność i dwuznaczność. Pozwala zobaczyć, czy zawartość naczynia jest czysta, czy też nie. Pokazuje prawdziwość tego, co w sobie zawiera, udaremniając kłamstwo. Arcykapłani i uczeni w Piśmie działali podstępnie wobec Jezusa. Ta zaś kobieta, którą możemy utożsamić z alabastrowym naczyniem z olejkiem, jest pozbawiona jakiegokolwiek fałszu.

 

Nie znamy słów tej kobiety, które wypowiedziała, namaszczając stopy Jezusa. Wypowiada całą siebie w gestach, które czyni. Ludzkie włosy są oznaką zdrowia lub jego braku. Włosy kobiety są symbolem jej piękna, urody. Włosy jej były w nieładzie, gdy ocierała nimi stopy Tego, który ją bardzo umiłował. Nieład włosów był odbiciem nieporządku wewnętrznego. Znakami bardzo czytelnymi od strony zewnętrznej przyznawała się do swojej wielkiej winy. Równocześnie łączy ona przeżywanie winy z przygotowaniem Jezusa na śmierć. Włosy w nieładzie są znakiem braku zdrowia, przede wszystkim duchowego i moralnego. Z drugiej strony mogła pięknie uczesać włosy, lecz nie byłby to prawdziwy obraz jej wnętrza. Stanęła przed Jezusem prawdziwa, a tym samym piękna. Piękno jest w większym stopniu wewnętrzne niż zewnętrzne. Człowiek nie jest piękny zewnętrznie, gdy równocześnie nie ma w nim szczerości. Piękno jest tam, gdzie prawda i dobro, zgoda i harmonia, skrucha i szczerość, a nie udawanie, granie roli, uciekanie od tego, co ma prowadzić do wolności. Kobieta pozwoliła sobie pomóc. Gdy pozwalamy sobie pomóc, stajemy się ludźmi pięknymi.

 

Przeznaczyła na namaszczenie nóg Jezusa bardzo drogi olejek. To jest woń jej miłości. Wiedziała, czego Jezus potrzebuje. Namaszczenie w Betanii jest manifestacją miłości kobiety. To, co czyni, służy jej wzrastaniu w miłości: łzy, włosy, pocałunki, wonności. W taki sposób łączy się z Jezusem. Popełnione przez nią grzechy zbliżają ją do Pana. Grzechy spowodowały odczuwanie wielkiego bólu. Chce być oczyszczona. Nie zwraca uwagi na to, że może zostać wyśmiana, potępiona. Myśli o Chrystusie.

 

Faryzeusz, gospodarz, przeobraża się w sędziego kobiety. Potępia ją, ponieważ jest grzesznicą. Uznaje ją za godną potępienia, gorszą od niego. Siebie zaś postrzega jako sprawiedliwego. Faryzeusz uznaje jej sytuację za przesądzoną raz na zawsze. Nie interesuje go nowość jej postawy. Odcina się od niej, nie chce mieć z nią nic wspólnego. Nie zauważa jednak, że odcinając się od człowieka grzesznego, oddala się od Boga.

 

Jezus widzi zmiany w człowieku. Chce wlać otuchę w serce kobiety i doprowadzić do nawrócenia Szymona. Jezus, rozmawiając z faryzeuszem, nie kładzie nacisku na grzech tej kobiety, lecz na jej hojność. Szymon przyjął Pana w sposób pogardliwy i obojętny. To, co liczy się dla Pana, to szczerość i hojność, którą prezentuje kobieta, będące wyrazem jej miłości. Słowa Jezusa są niezwykle delikatne, pełne szacunku dla kobiety.

 

AUTOR: ks. Józef Pierzchalski SAC

 

 

ŹRÓDŁO:

Poprawiony: niedziela, 12 czerwca 2016 08:00