Proście, szukajcie, kołaczcie PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 24 lipca 2016 16:13

XVII Niedziela Zwykła, C;

 

CZYTANIA: Rdz 18,20-32; Ps 138,1-3.6-8; Kol 2,12-14; Rz 8,15; Łk 11,1-13

 

W Ewangelii Jezus daje nam lekcję modlitwy. Uczy nas: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.” (Mt 7,7)

Każe nam zatem prosić, szukać i kołatać. Co to jednak znaczy?

Zanim to spróbujemy wyjaśnić warto w tym miejscu zapytać o podstawową sprawę: „Czy ty w ogóle się modlisz?” Zostawmy pytanie o jakość, sposób i długość, ale czy w ogóle się modlisz?

Jeśli nie modlisz się, to potrzebne ci nawrócenie. Zacznij się modlić – bez tego twoja wiara po prostu zamiera.

Gdy zaś ta modlitwa jest, to przyjrzyj się jej jaka jest, by ją rozwinąć i udoskonalić.

Jezus zaprasza nas do proszenia na modlitwie. Czy jest to jednak potrzebne? Wszak Pismo Święte mówi: „Wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.” (Mt 6,8bc)

 

 

 

To prawda – wie wszystko – zna nasze potrzeby i pragnienia. Weźmy jednak pod uwagę to, że nasza modlitwa prośby jest jednocześnie wyznawaniem wiary. Gdy modlisz się o zdrowie to wyznajesz, że nie masz władzy nad swoją chorobą – to Bóg ją ma. Gdy modlisz się dla siebie o dobrą śmierć to wyznajesz, że to Bóg jest Panem życia i śmierci.

Gdy modlisz się o zgodę, przebaczenie, wolność od nałogów (dla siebie czy kogoś) to wyznajesz, że są sprawy i sytuacje, które ciebie zwyczajnie przerastają i jest Bóg dla którego „nie ma nic niemożliwego”. (Łk 1,37b)

Kolejny punkt lekcji modlitwy to szukanie.

Oznacza to nasze zaangażowanie. To, że rzeczy i sprawy nas przerastają, i że wszystko jest w ręku Boga, nie oznacza świętej bezczynności – „niech Bóg działa… ja odpocznę”.

Mamy szukać – to oznacza aktywność. Nie da rady szukać i znaleźć cokolwiek, gdy siedzimy w fotelu lub leżymy na kanapie.

Ważne zatem w modlitwie jest nasze zaangażowanie, wysiłek, aktywność.

I mamy pukać!

To wiąże się z poprzednim punktem, z szukaniem i oznacza determinację. Bóg chce byśmy byli na modlitwie konsekwentni, gorliwi i długodystansowi.

To trochę przypomina zdobywanie żony. To nie dokonuje się w sekundę, w jednym spotkaniu, mimochodem – jak sięgnięcie po bułkę w supermarkecie i włożenie do koszyka.

Zdobywanie żony to raczej zakrojone na szeroką skalę manewry. To strategia i taktyka wyrastająca z naszych przekonań i zasad. To rozciąga się w czasie. To wymaga czasem długiego oblężenia lub nieszablonowych forteli.

I to jest jasne – żona to nie bułka i nie baton. Trzeba dziewczynie pokazać i udowodnić, że naprawdę nam na niej zależy.

Bóg także nie jest bulką i batonem. I to o co się modlimy nie jest bułką i batonem. I naprawdę powinniśmy pokazać, że nam i na Bogu i na tym o co prosimy naprawdę zależy.

Postawa Abrahama, który wstawia się za Sodomą i Gomorą jest podawana jako przykład gorliwości i upartego targowania się z Bogiem.

A może Bóg oczekiwał czegoś innego, czegoś więcej? By Abraham kołatał do bram miłosierdzia jeszcze dłużej? Wyprosił łaskę przez wzgląd na pięćdziesięciu, czterdziestu, dziesięciu sprawiedliwych. Ostatecznie jednak nic to nie zmieniło, bo nie było tam nawet dziesięciu sprawiedliwych.

Może jednak powinien kołatać o łaskę nad grzesznymi miastami przez wzgląd na jednego sprawiedliwego Lota, swojego bratanka, który żył w tym mieście?

Nie odpuszczajmy zbyt szybko na modlitwie.

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.” (Mt 7,7)

Proście, szukajcie, kołaczcie.

 

Winnica 23 lipca 2016 roku.

 

 

AUTOR: ks. Zbigniew Paweł Maciejewski

 

 

ŹRÓDŁO: http://funawi.pl

Poprawiony: poniedziałek, 25 lipca 2016 08:16