Św. Alfonsa Marii de Liguori, biskupa i doktora Kościoła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
poniedziałek, 01 sierpnia 2016 02:42

Słowo Boże wskazane przez Kościół na wspomnienie wielkiego świętego okresu oświecenia Alfonsa Marii de Liguori (1696-1787) pragnie nam przypomnieć podstawowe wymiary działalności tej wybitnej postaci i różnorodność jego posługi kapłańskiej, duszpasterskiej, misyjnej i naukowej. Św. Alfons M. de Liguori, według opinii św. Jana Pawła II, „był mistrzem mądrości i ojcem w wierze”, „nauczycielem życia chrześcijańskiego” i „wielkim przyjacielem ludu” (List Apostolski Spiritus Domini z okazji dwusetnej rocznicy śmierci św. Alfonsa M. de Liguori, 1 sierpnia 1987). „Święty Alfons de Liguori – przypomina nam Benedykt XVI – jest przykładem gorliwego pasterza, który pozyskiwał dusze, przepowiadając Ewangelię i sprawując sakramenty, z którym łączy się styl postępowania naznaczonego łagodną i pokorną dobrocią, która rodziła się z intensywnej relacji z Bogiem, Dobrocią nieskończoną. Posiadał wizję realistycznie optymistyczną pokładów dobra, jakich Pan udziela każdemu człowiekowi, i oprócz podkreślania roli rozumu dawał ważne miejsce uczuciom i pragnieniom serca w miłowaniu Boga i bliźniego” (Katecheza o św. Alfonsie de Liguori, Audiencja generalna 30.03.2011 r.).

 

 

„Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim”. Jezus, odczytując ten fragment proroctwa Izajasza w swoim rodzinnym mieście, przyjmuje go za program i cel swojej działalności misyjno-zbawczej. Podobnie było w życiu i działalności Alfonsa M. de Liguori i założonego przez niego Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela (Congregatio Sanctissimi Redemptoris – CSsR).

 

A propos, bł. ks. Jerzy Popiełuszko (1947-1984) na swoim obrazku prymicyjnym napisał te same słowa:

 

„Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc”.

 

Na chrzcie św. w Suchowoli chłopcu dano imię Alfons na cześć św. Alfonsa de Liguori, którego kult żywy był w rodzinie Marianny z d. Gniedziejko i Władysława Popiełuszków, a także z szacunku dla zamordowanego przez NKWD brata matki Alfonsa Gniedziejki.

 

Bogaty wśród biednych. Syn neapolitańskiego bogatego i wpływowego arystokraty Józefa de Liguori, kapitana królewskiej marynarki wojennej, i Anny Marii Katarzyny Cavalieri (z rodziny markizów hiszpańskich d’Avenia w Apulii), najstarszy z ośmiorga rodzeństwa (4 braci – Alfonso, Antonio, Gaetano, Ercole; i 4 siostry – bliźniaczki Barbara i Magdalena, Anna Maria, Teresa Maria). Alfonso, Maria, Giovanni, Francesco, Antonio, Cosimo, Damiano, Michelangelo, Gasparro, takie imiona otrzymał na chrzcie dwa dni po swoich urodzinach 27 września 1696 r., był niezwykle uzdolniony w dziedzinie literatury, malarstwa, architektury i muzyki. W wieku 16 lat zdobył podwójny doktorat (magisterium) z prawa świeckiego i kościelnego („Iuris Utriusque Doctor”. Ocena egzaminatorów, wśród których był sławny filozof, historyk, profesor i znawca prawa Giambattista Vico (1668-1744), była następująca: „Summo cum honore maximisque laudibus et admiratione”). Studiował i łączył rozwój swojej wiary - zapoczątkowanej w rodzinie, zwłaszcza za sprawą swojej pobożnej mamy (której modlitwy spisał i opublikował, a kiedy stracił wzrok kazał je sobie odczytywać codzienne) – z posługą dla chorych i więźniów oraz z wielkim zaangażowaniem w apostolstwo świeckich. Stał się błyskotliwym, cenionym i „wziętym” adwokatem. Po dziesięciu latach wytężonej pracy w palestrze neapolitańskiej, w wyniku uknutej intrygi przegrał jedyny w życiu prowadzony przez siebie proces sądowy o randze międzynarodowej pomiędzy wielkimi książętami z Toskanii, spokrewnionymi z cesarzem Austrii i królem Neapolu (posługującymi się sfałszowanymi dokumentami) a neapolitańskim księciem Orsini di Gravina, krewnym papieża Klemensa XIII, który powierzył swoją sprawę Alfonsowi. Ten, który zawsze wierzył w sprawiedliwość i prawo, musiał doświadczyć na sobie ewidentnej nieprawości i niesprawiedliwości. Po dziesięciu latach skorumpowani adwokaci i sędziowie – przewodniczącym Trybunału był jego prof. Caravita, który został przekupiony przez przeciwników (skąd my to znamy?) – przyznali rację tezie wygłoszonej przez młodego adwokata Alfonsa de Liguori i proces zakończył się po myśli naszego przyszłego świętego.

 

Pierwsze nawrócenie. W 1723 r. Alfons Liguori przegrał więc spektakularny proces, ale wygrał inną najważniejszą sprawę – swoje życie. W dzień przegranej Alfons de Liguori opuszcza na zawsze sale sądowe. Wychodzi z sądu, powtarzając: „Poznałem, czym jest świat! Żegnajcie trybunały!”. Przez trzy dni zamknięty w swoim pokoju nie przyjmuje posiłków i z nikim nie rozmawia. Pozostanie w „grobie swojej urażonej dumy”, wbrew pozorom, uzdrawia go. Zmartwychwstaje „nowy Liguori”. Od tej chwili z jeszcze większą żarliwością oddaje się modlitwie i pomocy osobom cierpiącym w szpitalu dla nieuleczalnie chorych. Podczas posługi opatrywania ran innych zranionych ludzi, dosięga go szczególna łaska Boża. Pochylając się nad chorym, zobaczył nagle wielkie światło. Gmach wydawał się trząść. A w duszy usłyszał wyraźny głos: „Porzuć świat i oddaj się Mnie!”. Dzień 29 sierpnia 1723 r. pozostanie dla niego „dniem nawrócenia”. Szybko udał się do drogiego swemu sercu kościoła Matki Bożej od Wykupu Niewolników. Tam oddał swoje życie do wyłącznej dyspozycji Boga i Maryi. Po modlitwie, gestem rycerza odłożył na zawsze szpadę i wszystko, co ona oznaczała. Złożył ją na ołtarzu u stóp Najświętszej Dziewicy Maryi i Dzieciątka Jezus. Rozpoczął nowe życie, poświęcone całkowicie Bogu.

 

Drugie nawrócenie. Wstąpił do diecezjalnego seminarium w Neapolu (wcześniej myślał o życiu zakonnym w Oratorium św. Filipa Nereusza i o pracy misyjnej w Chinach) i w wieku 30 lat został wyświęcony na kapłana (21 grudnia 1726 r.). Kapłaństwo było dla niego najważniejszym powołaniem, do jakiego Bóg może wezwać człowieka. O kapłaństwie myślał z największym uznaniem. Często powtarzał następujące słowa: „Kapłanie, Bóg nie mógł uczynić cię większym niż uczynił. Człowiek nie może pełnić większego i świętszego dzieła jak odprawianie Mszy św.”.

 

Jako gorliwy kapłan, Liguori postanowił poświęcić się Bogu i ludziom, pracując najpierw w najbiedniejszej dzielnicy Neapolu, a następnie w Santa Maria dei Monti i Scala (prowincja Salerno). Szokiem dla Alfonsa była nie tylko nędza materialna, ale i duchowa ludzi tam mieszkających. W katolickiej Italii żyli ludzie, którzy nie umieli się modlić i nic nie wiedzieli o Bogu. Zasłynął wtedy jako wytrawny kaznodzieja, który w prosty i przystępny sposób wykładał prawdy wiary, mówił i pięknie śpiewał o Bogu, gromadząc rzesze wiernych.W Neapolu założył pierwsze duszpasterstwo młodzieżowe w 1728 r. Po pracy, wieczorem młodzież robotnicza spotykała się z nim i innymi kapłanami – wśród nich był też młody adwokat i przyszły jego współbrat Gennero Sarnelli – na pobliskich placach pod gołym niebem, potem w domach prywatnych, zakładach użyteczności publicznej („u fryzjera”, „u szewca”, „u krawca”) a w końcu w kaplicach różnych bractw na peryferiach Neapolu (w 1789 r. było ich już 75, wg biografa o. A. M. Tannoi, CSsR, a w 1894 r. uczęszczało do nich 30.000 młodych ludzi!), gdzie prowadzona była stała katecheza, edukacja i formacja chrześcijańska wraz z edukacją i formacją czysto ludzką – przygotowanie do zawodu, małżeństwa i życia w rodzinie. „Były one prawdziwym i szczególnym źródłem wychowania moralnego, apostolskiego, społecznego, pomocy wzajemnej pośród biednych, tak iż kradzieże, pojedynki, prostytucja niemal zniknęły” (Benedykt XVI).

 

Powszechne powołanie do świętości. W tym środowisku, nazywanym później „kaplicami wieczornymi” („Capelle Serotine” – decyzją arcybiskupa Neapolu, kard. Franciszka Marii Pignatelli, spotkania z ubogą i trudną młodzieżą robotniczą (tzw. lazzaroni) zaczęły odbywać się w kaplicach miasta pod kierunkiem katechetów przygotowanych przez samego św. Alfonsa i innych kapłanów, którzy regularnie odwiedzali te grupy wiernych), powstało u św. Alfonsa przekonanie, że każdy człowiek powołany jest do świętości. Mówił do nich tak: „Jest wielkim błędem to, co mówią niektórzy: Bóg nie od wszystkich żąda świętości. Wręcz przeciwnie – św. Paweł stwierdza: Wolą Bożą jest wasze uświęcenie (1 Tes 4, 3). Bóg chce, aby każdy był świętym, i to świętym w swoim stanie: zakonnik jako zakonnik, człowiek świecki jako świecki, kapłan jako kapłan, małżonek jako małżonek, kupiec jako kupiec, żołnierz jako żołnierz i tak by można wymienić przedstawicieli każdego stanu. Doskonałość, czyli świętość, nie jest więc zarezerwowana dla duchowieństwa lub osób zakonnych, ale jest powszechnym powołaniem wszystkich ludzi. Świętość jest możliwa do osiągnięcia w każdych warunkach życia”.

 

Powołanie zgromadzenia do pracy wśród ubogich. Po intensywnej pracy kaznodziejskiej Alfons Liguori wyjeżdża na wypoczynek do górskiej miejscowości Santa Maria dei Monti i Scala (prowincja Salerno, zatoka Amalfitańska), gdzie spotyka ludzi jeszcze biedniejszych niż w Neapolu, a przede wszystkim pozbawionych podstawowej opieki religijnej. Czas, który z założenia miał być odpoczynkiem, zmieniony został na czas ewangelizowania ubogich. Był to też początek nowej jakości alfonsjańskiej posługi kapłańskiej.

 

Wspólnota apostolsko-misyjna. Spotkanie z najuboższymi z najuboższych i z najbardziej opuszczonymi (pasterze, ludzie z małych i zapomnianych przez świat i Kościół wiosek, zaścianków, roboczych feudalnych kolonii) doprowadzi go do jeszcze radykalniejszej decyzji życiowej. Po długich przemyśleniach, rozmowach ze swoimi kierownikami duchownymi w Neapolu oraz pod wpływem swojej rówieśniczki, już błogosławionej (18 czerwca 2016 r.), siostry Marii Celesty Crostarosa (1696-1755), mistyczki i założycielki Zakonu Sióstr Redemptorystek, postanawia założyć Zgromadzenie Misjonarzy Redemptorystów. Głównym celem tych misjonarzy ma być głoszenie Ewangelii dla i pośród ludzi najbardziej opuszczonych, tak materialnie, jak i duchowo, oraz pragnienie wyjścia naprzeciw ich potrzebom. Św. Alfons nazwał instytut zakonny przez siebie założony Zgromadzeniem Najświętszego Odkupiciela (9 listopada 1732 r.). Założyciel redemptorystów medytował przede wszystkim Misterium Wcielenia i Zbawienia Jezusa Chrystusa, Syna Boga i Maryi, który dla nas ludzi „stał się ubogi, ogołocił samego siebie i stał się sługą wszystkich, aby ubogacić wszystkich”. W tym radykalnym ogołoceniu się i totalnym wyniszczeniu się Jezusa Chrystusa dla człowieka (kenoza) Bóg okazał bogactwo swego miłosierdzia (Copiosa apud eum Redemptio – Obfite w Nim Odkupienie – dewiza ducha zgromadzenia redemptorystów).

 

W osobie Jezusa Chrystusa odbiła się cała miłość Boga do człowieka. Św. Alfons ukochał Jezusa, ponieważ w Nim odnalazł sens swojego życia i w Jezusie Chrystusie dostrzegł swego Jedynego i Najświętszego Odkupiciela – Odkupiciela człowieka (Redemptor hominis).

Dzięki pracy wśród ubogich w Santa Maria dei Monti i Scala św. Alfons odkrył podstawową prawdę, że Jezus Chrystus przyszedł na ziemię przede wszystkim dla nich. Dlatego on sam chciał się identyfikować z Chrystusem, „który dla nas stał się ubogim, by nas swoim ubóstwem ubogacić” (2 Kor 8, 9). Od tej chwili wszystkie jego projekty i prace misyjne były podporządkowane jednemu celowi − umiłowaniu Boga oraz ubogich i opuszczonych.

 

„Kiedy Alfons odnalazł tych, do których został powołany – stwierdza o. B. Kelly CSsR – oddał całą swoją energię i wszystkie talenty na ich służbę: jako pisarz i muzyk komponuje proste medytacje i hymny; jako teolog opracowuje vita devota i poucza spowiedników, że mają nieść miłosierdzie, a nie sądzić opuszczonych; jako kaznodzieja znajduje prosty styl przepowiadania i renowacji misji; jako biskup karmi głodnych w czasie głodu. Wszystko, co w nim było, zostało zespolone, aby nieść Ewangelię ubogim”.

 

„Zakonnicy ci pod przewodnictwem św. Alfonsa byli prawdziwymi wędrownymi apostołami, docierającymi do najbardziej oddalonych nawet wiosek, wzywającymi do nawrócenia i do wytrwałości w chrześcijańskim życiu, przede wszystkim poprzez modlitwę. Również i dzisiaj redemptoryści, rozsiani po całym świecie, podejmując nowe formy apostolatu, kontynuują tę misję ewangelizacyjną. Myślę o nich z uznaniem, zachęcając ich, aby zawsze byli wierni przykładowi swojego świętego założyciela” (Benedykt XVI).

 

Ubogi biskup wśród ubogich i opuszczonych. W 1762 roku św. Alfons Liguori zostaje mianowany biskupem niewielkiej diecezji Santa Agata dei Goti (Kampania, prowincja Benewento). Świecenia biskupie otrzymał Alfons de Liguori w niedzielę 20 czerwca 1762 r. w kaplicy Świętego Zbawiciela w kościele Santa Maria sopra Minerva w Rzymie. Na drugi dzień po konsekracji biskupiej udał się do papieża Klemensa XIII, aby podziękować i pożegnać się przed wyjazdem z Rzymu. Podziękowanie za sakrę biskupią brzmiało mniej więcej tak: „Ojcze Święty, ponieważ byłeś łaskaw uczynić mnie biskupem, proś Boga, abym nie zgubił swej duszy”. Klemens XIII, który był zafascynowany postacią Alfonsa, pewnego razu w obecności licznych kardynałów powiedział prorocze słowa: „Po śmierci biskupa de Liguori Kościół Jezusa Chrystusa będzie liczył o jednego świętego więcej”. Od pierwszej chwili objęcia swego urzędu aż do ostatniego momentu sprawowania władzy pasterskiej św. Alfons pracuje bardzo gorliwie jako kapłan, spowiednik, reformator i ojciec powierzonych sobie dzieci. W czasach klęski nieurodzaju czy trzęsienia ziemi nakazuje sprzedawanie dóbr biskupich w celu pomocy najbardziej potrzebującym. Jak notują skrupulatnie historycy zadłużenie „biskupa Liguori” diecezja spłacała jeszcze przez dwa lata po jego odejściu. Szczególne miejsce w jego sercu, oprócz ludzi ubogich, znajdują również kapłani powierzonej mu diecezji. Ogromnie dbał o poziom moralny i intelektualny swoich seminarzystów i kapłanów. W centrum jego pasterskiej uwagi znajdowała się zawsze formacja duchowo-moralna. W tym celu pisał wiele dzieł z teologii moralnej, dogmatycznej, ascetycznej i duszpasterskiej. Po 13 latach pasterzowania, poważnie chory na postępujący szybko artretyzm, rezygnuje z zarządzania diecezją (była to piąta i ostatnia prośba o zwolnienie go z funkcji biskupa ordynariusza, która została przyjęta przez papieża Piusa VI 17 lipca 1775 r.) i powraca do klasztoru redemptorystów w Pagani (prowincja Salerno).

 

Teolog i moralista w służbie człowieka. Na tym jednak nie kończy się intensywna i wieloraka działalność św. Alfonsa. Pomimo że po rezygnacji z zarządu diecezją ma już 71 lat, to jednak cały czas pracuje naukowo i rozwija się jako teolog. Na polu dogmatyki wypracował doktrynę o łasce zbudowanej na modlitwie, chcąc, by modlitwa przywracała człowiekowi, zwłaszcza zagubionemu, zobojętnionemu lub uparcie trwającemu w grzechach, zaufanie w miłosierdzie Boga i optymizm płynący z „obfitego odkupienia i zbawienia” w Jezusie Chrystusie. Będąc już starcem, napisał – jak sam powiedział – swoją najważniejszą i najlepszą książkę: O wielkim środku modlitwy. We wprowadzeniu do tego dzieła napisał słowa, które odzwierciedlają jego troskę o modlitewną formację wiernego: „Uważam, że nie napisałem dzieła pożyteczniejszego od tej książeczki, w której mówię o modlitwie jako koniecznym i pewnym środku zbawienia. (...) Gdybym mógł, to bym chciał wydrukować tę książeczkę w tylu egzemplarzach, ilu jest wiernych na ziemi, i dałbym ją każdemu”. Swoje przemyślenia i zależność między osiągnięciem zbawienia a praktykowaniem modlitwy podsumował słynnym zdaniem: „Kto się modli, ten się zbawi; kto się nie modli, ten się potępi”.

 

Św. Alfons był również odnowicielem teologii moralnej. Dla potrzeb studentów swojego seminarium, kapłanów i misjonarzy redemptorystów napisał wielotomową „Teologię moralną”. „Św. Alfons, zwłaszcza w swoim głównym dziele zatytułowanym Teologia moralna, proponuje harmonijną i przekonującą syntezę pomiędzy wymaganiami Bożego prawa, które jest zapisane w naszych sercach, objawione w pełni przez Chrystusa i interpretowane autorytatywnie przez Kościół, a dynamizmem sumienia i wolności człowieka, które, poprzez przylgnięcie do prawdy i dobra, przyczyniają się do dojrzewania i realizacji osoby. Duszpasterzom i spowiednikom św. Alfons zalecał, by byli wierni katolickiemu nauczaniu moralnemu, przyjmując jednocześnie postawę życzliwości, zrozumienia i słodyczy, aby penitenci mogli czuć się dobrze przyjęci, wsparci i zachęceni w ich drodze wiary i życia chrześcijańskiego. Św. Alfons nie przestawał nigdy powtarzać, że kapłani są widzialnym znakiem nieskończonego Miłosierdzia Boga, który przebacza i oświeca serce i umysł grzesznika, aby nawrócił się i zmienił życie. W naszej epoce, w której zauważamy wyraźne znaki zagubienia sumienia moralnego oraz, co należy stwierdzić z wielką troską, pewien brak szacunku dla sakramentu pokuty, nauczanie św. Alfonsa jest nadal bardzo aktualne” (Benedykt XVI).

 

Do innych najważniejszych jego innych dzieł – a napisał ich 111 – należą: „Umiłowanie Jezusa Chrystusa w życiu codziennym”, „Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu”, wspomniane wyżej dzieło o modlitwie (najnowsze wydanie z 2002 roku nosi tytuł „Stając przed Bogiem”), „Wysławianie Maryi”, „Medytacje pasyjne” czy „Medytacje eucharystyczne” (wydane także przez Homo Dei). Wszystkie te dzieła miały w ciągu wieków po kilkadziesiąt lub kilkaset wydań i cieszyły się uznaniem wielkich ludzi Kościoła. I tak np. papież Jan Paweł I powiedział o książce „Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu”, że „nawiedzenia te są wielkim podręcznikiem rozmowy z Jezusem Chrystusem”. Przetłumaczone i czytane w różnych językach świata dzieła św. Alfonsa przyczyniły się do ukształtowania duchowości i moralności Ludu Bożego, zwłaszcza w okresie przedsoborowym, a następnie dzięki profesorom Akademii Alfonsjańskiej (założonej w 1949 r. w Rzymie) ich aktualność została potwierdzona na Soborze Watykańskim II w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele (Gaudium et spes, nr 16, o wolności i prymacie sumienia), Konstytucji dogmatycznej o Kościele (Lumen gentium, powszechność powołania do świętości) oraz w Magisterium Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka (Evangelii gaudium, duchowość i mistyka ludowa; Amoris laetitia, priorytet miłosierdzia i sumienia nad prawem).

 

Duchowość alfonsjańska jest w istocie wybitnie chrystologiczna, skupiona na Jezusie Chrystusie i Jego Ewangelii. Medytacja nad Misterium Wcielenia i Męki Jezusa Chrystusa staje się podstawowym przedmiotem przepowiadania Alfonsa i jego współbraci. W tych fundamentalnych wydarzeniach zbawczych Boże odkupienie zostało ludziom podarowane obficie. W tym kontekście możemy lepiej zrozumieć dlaczego pobożność alfonsjańska jest także wybitnie maryjna. Odznaczając się pobożnością maryjną od dzieciństwa, św. Alfons przepowiada i opisuje w licznych swoich dziełach wielką rolę Maryi, Matki Boga i Człowieka, w historii zbawienia. Zjednoczona z dziełem odkupienia Swojego Syna, Maryja jest Pośredniczką łaski, Matką Kościoła, Orędowniczką i Królową świata. W poświęconych Maryi pismach wysławiał Ją jako Niepokalanie Poczętą – na osiemdziesiąt lat przed ogłoszeniem przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu (Ineffabilis Deus, 8 grudnia 1854 r.) – a także jako Pośredniczkę Wszelkich Łask i Współoodkupicielkę. Nie mylił się! Podobnie jak – stwierdza Ewa Polak-Pałkiewicz – nie pomylił się, udowadniając w jednej ze swych rozpraw nieomylność papieża, wtedy, gdy wypowiada się ex cathedra w sprawach wiary i moralności; tę prawdę także zdefiniował w postaci dogmatu sto lat później bł. Pius IX i Sobór Watykański I (Pastor aeternus, 1870 r.).

 

„Ponadto św. Alfons podkreśla, że nabożeństwo do Maryi będzie dla nas wielkim umocnieniem w chwili naszej śmierci. Był on przekonany, że medytacja nad naszym wiecznym przeznaczeniem, nad naszym powołaniem do uczestnictwa w szczęściu Boga, jak również nad tragiczną możliwością potępienia, przyczynia się w pokoju serca i zaangażowania, do stawiania czoła rzeczywistości śmierci, zachowując stale pełną ufność w Bogu” (Benedykt XVI).

 

Doktor Kościoła i patron spowiedników i moralistów. Ostatnie chwile życia na ziemi św. Alfonsa były nieustanną modlitwą. Modlił się bardzo gorliwie do Matki Najświętszej. Czuwający przy nim jego współbracia byli świadkami niezwykłego wydarzenia. W przeddzień śmierci poprosił, aby, jak to czyniono wcześniej, podano mu obrazek Najświętszej Maryi Panny. Po dość długim wpatrywaniu się w niego i szeptanych słowach modlitwy, nagle uśmiechnął się, a jego twarz stała się promienną. Mniej więcej po godzinie znowu powtórzyło się to niecodzienne zjawisko. Wyglądało na to, że św. Alfons doświadczył dwukrotnego realnego spotkania z Niepokalaną. O takie spotkanie w chwili śmierci z Matką Bożą prosił przez całe swe życie w codziennej modlitwie. „Moja Królowo, wybacz mi śmiałość, ale przyjdź sama zanim wydam ostatnie tchnienie, aby mnie pocieszyć swą obecnością. Okazałaś tę łaskę tylu twoim czcicielom i ja proszę o nią również. Oczekuję na Ciebie, Maryjo, nie odmów mi tej pociechy”. Maryja wysłuchała tej prośby i była z nim w chwili śmierci (1 sierpnia 1787 r.).

 

7 maja 1807 r. został już ogłoszony dekret o heroiczności jego cnót. Alfons M. de Liguori został beatyfikowany przez papieża Piusa VII w dniu 15 września 1816 r. Kanonizacji dokonał papież Grzegorz XVI 26 maja 1839 r. Został ogłoszony Doktorem Kościoła przez papieża Piusa IX 23 marca 1871 r. Patronem spowiedników i moralistów ogłosił go 26 kwietnia 1950 r. papież Pius XII. W 10 lat potem bł. Pius IX osobiście nawiedził grób św. Alfonsa (1849) i przy jego relikwiach odprawił Mszę świętą. Z tej okazji jako wotum ofiarował swój pierścień. Podobny pierścień ofiarował Jan XXIII w 1960 roku na wieść o kradzieży, jakiej dokonano w kaplicy św. Alfonsa.

 

„Bądźcie zawsze, w waszym życiu i w waszej pracy, wiernymi kontynuatorami dzieła Odkupiciela, którego tytuł i imię nosicie, postępując zgodnie z celem waszego instytutu, pozostawionym wam przez św. Alfonsa: naśladować Jezusa Chrystusa i głosić Słowo Boże w myśl tego, co On sam powiedział o sobie: «Posłał Mnie, abym ubogim głosił dobrą nowinę»” (Jan Paweł II, Spiritus Domini).

 

 

o. Edmund Kowalski CSsR – Profesor nadzwyczajny Istituto Superiore di Teologia Morale (antropologia filozoficzna – specjalność bioetyka), Accademia Alfonsiana – Rzym

 

 

źródło:


Poprawiony: wtorek, 02 sierpnia 2016 20:39