Minimum… Maksimum… PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 07 sierpnia 2016 00:54

XIX Niedziela Zwykła, Rok C

 

CZYTANIA: Mdr 18,6-9; Ps 33,1.12.18-20.22; Hbr 11,1-2.8-19; Mt 24,42a.14; Łk 12,32-48

 

 

 

Pewien dziennikarz i publicysta na swoim facebookowym profilu złożył uczestnikom światowych dni młodzieży życzenia a wraz z nimi swoje życiowe wskazówki.

Napisał tak: „Ruszają Światowe Dni Młodzieży. Wszystkim uczestnikom życzę wielu uniesień i dobrej zabawy. Pamiętajcie tylko, aby nie przesadzać z narkotykami i używać środków antykoncepcyjnych.”

Jak zwykle rozgorzała po tym dyskusja, w której uczestnicy prześcigali się w dostarczeniu argumentacji i dowodów, że uczestnicy Światowych Dni Młodzieży to (z jednej strony) wataha szukająca tylko rozrywki i mocnych przeżyć lub (z drugiej strony) zastępy świętych i błogosławionych, którzy już jedną nogą są w niebie a żyją tylko Słowem Bożym i miłością bliźniego.

Jaka była prawda? Po owocach ich poznacie. I zapewne jak każdy człowiek jest inny, tak w każdym sercu ten owoc będzie inny.

Nie o to jednak chodzi. Problem tego wpisu jest gdzie indziej. Zdradza on wartości, którymi żyje ich autor, jego myślenie i podejście do życia.

 

Jednocześnie autor ustawia się jako nauczyciel życia, mentor, który pokazuje młodzieży kierunek, w jakim mają iść. „Pamiętajcie tylko, aby nie przesadzać z narkotykami i używać środków antykoncepcyjnych.”

Podoba wam się „mądrość” tego nauczyciela?

Mnie nie. I mówię wam: „Strzeżcie się fałszywych proroków.” (Mt 7,15a)

Bogu dziękuję, że jako młody chłopak dałem posłuch innym nauczycielom. Mówili oni coś zupełnie innego.

Dostałem od księdza na katechezie Biblię a w niej przeczytałem słowa Jezusa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9,23) Pojechałem na spotkanie młodych z papieżem i usłyszałem słowa Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali.” [Częstochowa, 18 czerwca 1983, Apel Jasnogórski. Rozważanie wygłoszone do młodzieży]. Pojechałem na rekolekcje i usłyszałem kazanie księdza, który nawiązywał do poety Zbigniewa Herberta i powiedział: „Trzeba płynąć pod prąd, bo z prądem płyną tylko zdechłe ryby i ścierwo.”

Czy każdego dnia biorę swój krzyż? Nie, częściej nie biorę niż biorę!

Czy wymagam od siebie? Nie, często odpuszczam.

Czy zawsze idę pod prąd? Niestety, czasem płynę z prądem.

Mam jednak drogowskaz, który mówi prawdę. Gdy wstaję i idę to mam kierunek, który mnie nie zwiedzie i nie wprowadzi na manowce.

Mam prawdę Ewangelii: „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. (Łk 12,48b) „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie!” (Łk 12,35)

Mam pasterza, który mówi, że można leżeć na kanapie, ale on wzywa, by założyć buty.

Mam to wszystko i Bogu za to dziękuję. Bogu dziękuję, choć często nie dorastam i buty zamieniam na kapcie.

Wy też dziękujcie, że przychodząc do kościoła nie słyszycie: „Żyjcie sobie jak chcecie a wolnej chwili, jeśli oczywiście chcecie i was to nie znuży, powiedzcie trzy razy alleluja.”

Bogu dziękujcie, że nie słyszycie fałszywych proroków, którzy będą głosić: „nie kradnij… za wiele”, „nie zabijaj… chyba, że nienarodzone dziecko, które przyszło nie w porę”, „nie cudzołóż… zbyt ostentacyjnie”, „nie kłam… za często”.

Bogu dziękujcie, że nie słyszycie: „nie przesadzajcie z narkotykami, upijajcie się tylko w domu i nie przejmujcie się papierosami, bo przecież jakiś nałóg każdy musi mieć.”

Bogu dziękujcie, że nie rozwadnia się wam Ewangelii, nawet jeśli wszyscy do niej nie dorastamy.

Nie dotkniesz gwiazd na niebie, ale możesz się nimi kierować. Krzysztof Kolumb patrzył w nie każdej nocy, trzymał się wytrwale 28 równoleżnika i płynął na zachód wbrew wszystkim, i odkrył Nowy Świat. Przepłynął Atlantyk płynąc w nieznane na skorupie, która w poprzek zmieściłaby się w naszym kościele i można by ją spokojnie obejść.

Gdyby nasz dziennikarz i publicysta był mentorem Krzysztofa Kolumba rzekłby mu zapewne: „pływaj tylko przy brzegu a płynąc tylko się opalaj i przypalaj skręta”.

Żadne wiatry ci nie pomogą, jeśli nie znasz portu, do którego płyniesz. Żadne wiatry ci nie pomogą, gdy nie masz odwagi, gdy nie wymagasz od siebie, nie wyznaczasz wielkich celów.

Do niczego w życiu nie dojdziesz, jeśli nie wiesz dokąd masz iść. Do niczego w życiu nie dojdziesz siedząc na kanapie.

Dziękuj Bogu za Ewangelię. Nawet jeśli do niej nie dorastasz.

Nie idź za minimum, po linii najmniejszej oporu.

Idź po maksimum.

 

Winnica 07 sierpnia 2016 roku.

 

 

AUTOR: ks. Zbigniew Paweł Maciejewski

 

 

ŹRÓDŁO: http://funawi.pl

Poprawiony: niedziela, 07 sierpnia 2016 21:21