Św. Łukasza Ewangelisty – Święto PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
wtorek, 18 października 2016 02:42

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono (Łk 1, 1-4).

 

Święty Łukasz: lekarz ludzi i dusz.

 

 

 

 

Lekarz ludzi i dusz. Tak właśnie został przedstawiony św. Łukasz w bestsellerze Taylor Caldwell, Dear and Glorious Physician. Niezależnie od tego, co dobrego i pięknego o nim napisała ta brytyjska autorka, której książkę naprawdę warto przeczytać, św. Łukasz Ewangelista, którego dzisiaj czcimy, to przede wszystkim człowiek wiary i sługa Słowa. Św. Łukasz jest autorem trzeciej Ewangelii i Dziejów Apostolskich. Według niektórych przekazów, należał do grona siedemdziesięciu uczniów Jezusa. Towarzyszył przez pewien czas św. Pawłowi w jego przepowiadaniu i w jego kajdanach (2 Tm 4, 11). Po zapoznaniu się z chrześcijaństwem, poczynił spory wysiłek, aby „zbadać dokładnie” – jak to sam przedstawił w przedmowie do swojej Ewangelii – podstawy chrześcijańskiej wiary (Łk 1, 1-4). Z czasem, w tradycji chrześcijańskiej został ogłoszony patronem lekarzy, jako iż sam był lekarzem (Kol 4, 14) i patronem malarzy, dlatego że przypisywano mu autorstwo wielu ikon Bożej Rodzicielki. Staropolska tradycja głosi, że to właśnie św. Łukasz namalował również ikonę częstochowskiej Czarnej Madonny. I jeśli tego osobiście nie zrobił, z całą pewnością odnajdujemy jej charakterystyczne rysy na stronach Ewangelii przez niego spisanej. Św. Łukasz Ewangelista został powołany i wybrany przez samego Boga, aby objawić słowem i pismem tajemnicę Bożej miłości i Bożego miłosierdzia względem ubogich (kolekta) i jednocześnie przypominać nieustannie Kościołowi, że głoszenie obecności królestwa Bożego stanowi jego misję w zawsze dzisiejszym świecie (Łk 10, 9).

 

Liturgia Słowa dzisiejszego święta jest nie tylko wsłuchaniem się w zapis historycznych wydarzeń, tak skrupulatnie przedstawionych przez samego Łukasza (Ewangelia) czy płynących być może ze zranionego serca św. Pawła (pierwsze czytanie). To nade wszystko słowo na dzisiaj. To dziś Bóg do nas przemawia. Dlatego też tak ważnym jest postawić sobie pytanie: co to dzisiejsze święto i te dzisiejsze czytania mają mi do powiedzenia?

 

Przytoczę tu tylko trzy aspekty.

 

Pierwszy aspekt to obowiązek poznania własnej religii: doktryny, pism, liturgii, tradycji, moralności. Nie jest w stanie w dzisiejszym świecie wytrwać w wierze ten, kto uważa, że wystarczy być ochrzczonym, poznać katechizm z zakresu pierwszej komunii świętej i od czasu do czasu pokazać się w kościele; i w międzyczasie jeszcze spoglądać niecierpliwie na zegarek czy odczytywać ukradkiem wiadomości z WhatsApp’a. Nieznajomość podstaw wiary wiedzie do jej infantylizacji. Św. Łukasz miał tego świadomość. Dlatego jego Ewangelia miała za zadanie przedstawić Teofilowi i wierzącym w Chrystusa pewność chrześcijańskiej nauki; Chrześcijaństwa ugruntowanego nie na jakichś tam nowinkach czy cudownych opowieściach (2 Tm 4, 3-4), ale na fundamencie, którym jest Chrystus Pan i Zbawiciel (Łk 2, 11).

 

Drugi aspekt to świadomość uczestnictwa w misji samego Chrystusa. To świadomość bycia włączonym w grono uczniów. Wszyscy jesteśmy uczniami-misjonarzami, przypomina nam papież Franciszek w „Evangelii gaudium”:

Na mocy otrzymanego chrztu każdy członek Ludu Bożego stał się uczniem-misjonarzem

(por. Mt 28, 19) (EG 120).

Nikt inny za nas tego robił nie będzie! Przeciwnie, jak usłyszeliśmy dziś z ust zranionego w sercu Pawła, wszyscy go opuścili, niektórzy podążyli własnymi drogami, a inni jeszcze, jak brązownik Aleksander, wyrządzili mu wiele zła i sprzeciwiali się bardzo słowom Apostoła Narodów. Niewierzący nie będą za nas głosić Dobrej Nowiny o królestwie Bożym. To nasz obowiązek i nasza odpowiedzialność. I aby tego móc dokonać, trzeba Chrystusa bliżej poznać, z Nim się spotkać, przekonać się o wielkości i prawości Chrystusowego królestwa i przekazywać go słowem i przykładem nowemu pokoleniu.

 

Trzeci aspekt to świadectwo wiary. Św. Łukasz przedstawia Chrystusa jako głosiciela Królestwa Pokoju i Miłosierdzia. Tego Bożego pokoju i miłosierdzia chrześcijanin może doświadczyć jedynie w Chrystusie i przez Chrystusa. Dlatego, miłosierdziem i pokojem powinno być naznaczone chrześcijańskie postępowanie:


Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! [...] Uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże (Łk 10, 5.9; 37).

 

Rodney Stark, amerykański socjolog religii, który sam uważa się za niewierzącego, w swojej rozprawie na temat fundamentów chrześcijaństwa wyraża opinię, że chrześcijaństwo nie tylko przetrwało prześladowania Imperium Rzymu, ale również rozkrzewiło się w nadzwyczajny sposób w jego granicach właśnie dlatego, że wiara w Chrystusa, „nieznanego Boga” (Dz 17, 23), naznaczona była miłością i solidarnością, między innymi względem chorych i ubogich. I tak było przez wieki. I tak powinno być i dziś. Jedno z badań przeprowadzonych jakiś czas temu w Stanach Zjednoczonych wykazało, że chrześcijańskie dzieła pomocy społecznej, utrzymywane tak często z wdowich groszy (Łk 21, 1-4), przyczyniły się o wiele bardziej do promocji ludzi w ich  konkretnych egzystencjalnych problemach, niż te przeprowadzane przez potężne amerykańskie koncerny.

 

Wsłuchani w słowo Boże, posileni Chlebem Eucharystii i podbudowani postawą św. Łukasza wracamy do naszej codzienności, aby – zgodnie ze słowami końcowej oracji – wiernie głosić Ewangelię dzisiejszemu światu, poczynając od naszej rodziny czy kręgu przyjaciół. I aby to chrześcijańskie posługiwanie było naprawdę owocne, trzeba nam stać się uczniem Jezusa, aby od Niego nauczyć się wiary i na Nim tę wiarę nieustannie budować. Trzeba nam być również jak św. Łukasz lekarzami ludzi i dusz, którzy niosą dar pokoju i miłosierdzia w Imię Chrystusa. Trzeba nam również być solidarnymi w Chrystusie, poprzez nasz wdowi grosz, tam gdzie nie możemy być obecni. W ten sposób nie tylko do innych, ale również i do nas przybliży się królestwo Boże (Łk 10, 9).

 

 

Autor: o. Krzysztof Dworak CSsR - Misjonarz z Wiceprowincji Redemptorystów w Bahia – Brazylia, obecnie wikariusz Parafii Najświętszego Odkupiciela w Damaia – Lizbona (Portugalia)

 

źródło: