VIII Niedziela Zwykła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 25 lutego 2017 23:38

Kiedy ja troszczę się o jedzenie, picie i ubranie, Bóg troszczy się o mnie... W czym mój wzrok jest bardziej utkwiony? W „troskach”, czy w Tym, który zna moje troski?

Jezus pokazuje nam dzisiaj, że mamy Dobrego Ojca, który już dawno zapewnił, że nigdy nas nie zostawi. Słyszeliśmy o tym w pierwszym czytaniu:

Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie – mówi Pan.


Bóg nigdy nie odrywa wzroku od swoich dzieci. On bardziej niż w polne lilie, powietrzne ptaki, cudowne górskie widoki, wpatrzony jest w człowieka… I to o wiele bardziej!

 

Jeśli więc ziele polne, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, ludzie małej wiary?

Czyż nie tym bardziej was?

 

Bóg opiekuje się człowiekiem, przyodziewa go, żywi, zaspokaja jego pragnienia. Tylko, dlaczego jest tylu głodnych, tylu spragnionych i tylu pozbawionych ubrania i domu? „Ludzie ludziom zgotowali ten los” – napisała kiedyś polska pisarka… Zgotowali i nadal gotują przez nieuczciwość, wyzysk drugiego, skąpstwo, zachłanność, skamieniałe serce, dbanie tylko o swoje… Gdyby ludzie nie byli tak zapatrzeni w siebie, „zakochani” we własnym egoizmie, dbający tylko o swoją mamonę; gdyby wielu oderwało wzrok, serce i ręce od nieuczciwych interesów, od niesprawiedliwych przywłaszczeń, od źle zdobywanych pieniędzy, od tego, co się nazywa „zabieraniem”,, a zaczęli żyć po prostu jak uczciwi ludzie, los biedaków na ziemi byłby inny. Ktoś kiedyś powiedział: „Problemem w świecie nie jest to, że nie możemy nakarmić biednych, ale to, że bogaci nie mogą się najeść”. Czyż nie ma w tym wiele prawdy?

 

Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Jeżeli ktoś z mamony, czyli z tego wszystkiego, co posiada: pieniędzy, rzeczy materialnych, zakupionych sprzętów, otrzymanych talentów, nagromadzonych dóbr, uczyni sobie „własność” niedostępną dla innych, a więc swojego „bożka”, ten nie zrozumie Ewangelii przed chwilą usłyszanej. Człowiekowi, który dysponuje taką „mamoną”, Bóg i Jego miłość nie są już, bowiem potrzebne. On nie potrzebuje troski Boga, bo sam się zabezpieczył na wszelki „ziemski wypadek”. Tylko czy na „wieczny wypadek” także…?

 

Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Jezus wyjaśnia nam przesłanie dzisiejszej Ewangelii. Jest nim najpierw troska o Boże sprawy na ziemi, a więc o to, by ludzie byli kochani, by „drugi” przeze mnie nie płakał, by dało się żyć w domu, by człowiek pozostał człowiekiem. a nie był traktowany jak śmieć. Troszczyć się najpierw o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, to troszczyć się o człowieka, to nieść mu Dobrą Nowinę, to oderwać swój wzrok od mamony, to uwierzyć, że naprawdę ma się Ojca w niebie, to traktować drugiego jak brata, to, w końcu, nie gromadzić sobie skarbów na ziemi, ale skarbem uczynić Boga.

 

Tam gdzie skarb twój, tam i serce twoje…

 

Co zatem z pieniędzmi na ziemi? Czy są złe i trzeba się ich wystrzegać? „Pieniądz jest dobrym sługą, ale złym panem” – mawiają podobno Francuzi. Problem nie w tym, że ma się pieniądze, bo trzeba je zarabiać, i to jest dobre. Niedobre jest, co innego, przed tym przestrzega Jezus: by pieniądz nie stał się „panem”, a człowiek niewolnikiem mamony.

 

Pan jest moim sędzią – mówi nam dziś św. Paweł (1 Kor 4, 4). On jest Bogiem, któremu powinno się służyć. „Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na miejscu właściwym” (św. Augustyn). Taka jest logika Boża, logika Ewangelii Jezusa. Tylko wtedy, gdy tak „poukładam” życie, gdy wyznam, że moim jedynym Panem jest Jezus, zobaczę, jak Bóg bardzo troszczy się o mnie i zrozumiem dzisiejsze Jezusowe słowa:

 

Nie martwcie się, więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy.

 

Bóg zna wszystkie twoje biedy i widzi wszystkie zmartwienia. On widzi już ich rozwiązanie, i zna czas, kiedy wszystkie odejdą… Spróbuj dzisiaj, właśnie teraz, gdy jesteś na Eucharystii, oderwać, choć na chwilę swój wzrok od siebie, od swoich „jutrzejszych spraw”, od tego, co jest twoim zmartwieniem i uwierzyć, że naprawdę masz Ojca w niebie, że jesteś ważniejszy niż wszystkie polne lilie świata, że jesteś bliższy sercu Boga, niż wszystkie ptaki latające najbliżej nieba, że jesteś cenniejszy niż złoto, niż złoto najczystsze i że nic, żadna bieda nie przysłoni cię Bogu.

Jedynie w Bogu spokój znajduje ma dusza,

od Niego przychodzi moje zbawienie.

Tylko On jest opoką i zbawieniem moim,

On moją twierdzą, więc się nie zachwieję…

 

 

Jezu, ufam Tobie! Amen.

 

 

 

autor: o. Stanisław Janiga CSsR irocinium Pastoralne Prowincji Warszawskiej Redemptorystów (wewnętrzne studium Zgromadzenia, przygotowujące do prowadzenia Rekolekcji Parafialnych i Misji Ludowych) – Lublin

 

źródło: