XXII Niedziela Zwykła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
niedziela, 03 września 2017 05:10

Codzienne życie, nudzące nas zajęcia, choroby, cierpienie, samotność, problemy w domu i w pracy... – to jest nasz codzienny trud, szara rzeczywistość, która często przypomina wspinaczkę po „drodze krzyżowej”. Ten codzienny trud dla nas jako uczniów Jezusa może być ciężarem, swoistym balastem, który przygniata i niszczy, ale może być też – a nawet powinien być – środkiem, który wiedzie do Chrystusa, do Boga.


W życiu nie ma łatwych wyborów. Każdy wybór, którego w życiu dokonujemy, ma swój czas, swoje miejsce i swoją cenę. Przypatrzmy się zatem słowom Jezusa i spróbujmy rozważyć, jakie są warunki naśladowania Chrystusa.

 

„Jeśli kto chce pójść za Mną…”

 

 

 

Jezus zaprasza wszystkich, którzy chcą Go naśladować do życia cichego, ubogiego, pełnego trudów. Zaprasza do wysiłku, który może nas wiele kosztować, który może być nawet okupiony niejedną łzą, ale tylko po to, by potem dać nam szczęście – prawdziwe szczęście niedające się porównać z niczym, czego doświadczamy tu na ziemi.


Choć zaproszenie skierowane jest do wszystkich, to jednak nie każdy słyszy to wołanie.
Dlatego też Jezus podaje pewne warunki, jakie trzeba spełnić, by prawdziwie iść za Nim.

 

„Niech się zaprze samego siebie”

 

Łatwo jest zachwycać się Jezusem, który uzdrawia, czyni cuda, wskrzesza umarłych. Łatwo jest wtedy składać obietnice w stylu: „Pójdę za Tobą”. Sztuką jest jednak pójść za Jezusem wymagającym, żądającym od nas zaparcia się siebie, rezygnacji z własnych planów, dążeń oraz ambicji.

 

My pragniemy bardzo często życia pełnego sukcesu i to najlepiej w świetle reflektorów. A tymczasem Jezus zachęca nas, by usunąć się w cień, by zrezygnować z bycia duszą towarzystwa docenianym przez innych, lubianym i podziwianym ze względu na jakieś tam nasze walory. Nie tylko usunąć się w cień, ale…

 

„Niech weźmie krzyż swój i Mnie naśladuje”

Trudno jest nam wziąć krzyż swoich codziennych słabości, porażek, bolesnych doświadczeń, dramatów czy nieszczęść, jakie nas spotykają.

 

Kto naprawdę chce wziąć swój krzyż, musi zgodzić się na to wszystko, co niesie nam życie, na każdą jego sekundę bez względu na to, jaka ona jest, oraz co przyniesie ze sobą. I choć zawsze będzie rodził się wewnętrzny bunt i lęk, przyjmij jednak swój krzyż z ochotą i radością; mimo towarzyszącego ci strachu, a może nawet i zniechęcenia, spróbuj przyjść ten krzyż z uśmiechem i miłością. Przytul się do Chrystusowego krzyża i poczuj jego moc i miłość, która z niego wypływa. I podążaj wraz z Chrystusem „krzyżową drogą” codziennych zmagań, wyzwań, trudności.

 

Stwarzając cię, Bóg dał ci wolność i możliwość wolnego wybierania, podejmowania zazwyczaj niełatwych decyzji. I w tej swojej wolności możesz odrzucić warunki, jakie podaje Jezus, bo wydają ci się za trudne, ponad twoje siły i możliwości. Możesz wybrać inną drogę, bo chcesz zyskać wszystko to, na czym ci tak bardzo zależy: zdrowie, pieniądze, sławę, podziw… Pamiętaj jednak o słowach, które wypowiedział Jezus:


Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?


Cóż z tego, że zyskasz wszystko, ale nie spotkasz się z Bogiem, nie doświadczysz Jego miłości, nie odczujesz Jego przebaczenia, nie poczujesz na sobie oczyszczających zdrojów Jego miłosierdzia.

 

Ktoś powiedział kiedyś: To, co wybrałeś, tym będziesz żył w wieczności. Od wyborów, których dokonujesz dzisiaj w twoim codziennym życiu, zależy twoje życie wieczne. Pomyśl o tym, kiedy znów staniesz przed koniecznością podjęcia kolejnej ważnej czy mniej ważnej decyzji. Zdobądź się na odwagę i dokonaj mądrego wyboru!

 

 

 

autor: o. Jacek Burnus CSsR Duszpasterz w Parafii św. Józefa i Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu (Toruń – Bielany)


źródło:


Poprawiony: niedziela, 03 września 2017 10:25