Idźcie do winnicy mojej PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 24 września 2017 17:16

XXV NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK A

 

 

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność począwszy od ostatnich aż do pierwszych. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi".

(Mateusz 20,1-16a)

 

 

 

 

Dzisiejsza Ewangelia szokuje swoją treścią Ci ludzie, którzy nie byli zainteresowani Bogiem przez całe swoje życie i późno Go posłuchali, dostaną nagrodę, którą jest wieczne zbawienie. Wielu ludzi ochrzczonych nie jest zainteresowanych Bogiem, życiem sakramentalnym, myśleniem o życiu wiecznym. Wielu z nas można nazwać bezczynnymi. Okazuje się, że każdy człowiek w czasie dla siebie właściwym, otrzymuje zachętę do nawrócenia. Często jest tak, że człowiek pod koniec swojego życia, kiedy się nawraca, jest najbardziej gorliwy w praktykowaniu wiary. Jakby chciał nadrobić stracony przez siebie czas. Denerwuje swoją nadgorliwością. Może dlatego, że przy naszym lenistwie duchowym jest tym, który przypomina utraconą świeżość wiary. Dopiero co nawróconym bardzo zależy na zbawieniu, a inni sądzą, że wierząc z dziada pradziada mają prawo do zbawienia jak nikt inny.

 

Są ludzie wierzący, którzy przez całe życie zmagają się ze swoimi problemami moralnymi, duchowymi i są tacy, którzy żyjąc nie zachowują Bożych przykazań, a potem w jednej chwili przez akt doskonałej skruchy, wejdą do nieba. Jedni idą utrapieni, zmęczeni, pokonując kolejne skłonności do grzechu. Walczą ze złem i szczerze pragną pokazać Bogu, że Go kochają. Obok nich żyją ci, którzy przyzwyczaili się do życia w grzechu, nie mają sił do pokonania silnego przyzwyczajenia do złych pragnień. Moralnie i duchowo okaleczeni. Jeśli nawet starają się zmienić swoje życie, nigdy im to nie wychodzi. Pozbawieni duchowych sił, żyjący w nieczystości, czujący się niegodni do życia sakramentalnego. Potrzebna jest skrucha, szczery żal wyrażający tęsknotę za Bogiem, za niebem.

 

Kiedy wchodzimy do winnicy Jezusa, wszyscy mamy prawo czuć się ludźmi potrzebnymi, wartościowymi, a przede wszystkim kochanymi przez Niego. W dzisiejszej Ewangelii wszyscy otrzymali po denarze za swoją pracę. Kiedy przyjmujemy Komunię świętą, jest to jakby nasza zapłata za trud pracy w winnicy. Każdy otrzymuję jedną Komunię świętą . Nie ma wyróżnionych, lepszych moralnie i duchowo, którzy natrudzili się przez tydzień, miesiąc, rok czy przez całe dotychczasowe życie. Niebo, Królestwo Boże jest dla każdego, kto przyjmuje zaproszenie do życia w Kościele i zgadza się na zasady ustalone przez Chrystusa.

 

Są ludzie, którzy przez całe życie chrześcijańskie zmagają się o zwycięstwo dobra nad złem. Są i tacy, którzy pod koniec życia przychodzą do Kościoła i jeden akt skruchy serdecznej, jeden żal z bólem serca otwiera przed nimi niebo. Można zdobywać niebo przez całe życie, ale też można je zdobyć ostatnim jego akordem, ostatnim tchnieniem.

 

 

AUTOR: ks. Józef Pierzchalski SAC

 

 

ŹRÓDŁO:

Poprawiony: niedziela, 24 września 2017 17:47