Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła – święto PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
poniedziałek, 21 maja 2018 12:51

Poniedziałek po uroczystości Zesłania Ducha Świętego


Poniedziałek, 21 maja 2018 roku, VII tydzień zwykły, Rok B

 

„Mama” – to takie proste w swojej budowie słowo. Nie ma w nim nic skomplikowanego, ta sama sylaba powtórzona dwukrotnie. A jednak „mama” to coś więcej niż tylko słowo. „Mama” oznacza więcej niż dźwięki, sylaby czy wyrazy. Kto zdoła policzyć, ile emocji rodzi się w nas, gdy słyszymy słowo „mama”? Kto może policzyć, ile wspomnień – pięknych, wspaniałych, ale i tych trudnych, bolesnych – przychodzi nam do głowy, gdy wypowiadamy słowo „mama”? Słowo „mama” niesie wraz ze swym znaczeniem potężny ładunek emocjonalny. „Mama” jest osobą, jest kobietą, jest matką, co oznacza, że jest z nami od samego początku. „Mama” jest z nami od momentu naszego poczęcia. Pierwszymi dźwiękami, jakie słyszy każdy człowiek, w okresie prenatalnym, jest bicie serca mamy, a następnie jej głos. Jednym z pierwszych słów, którego każdy człowiek po swoim narodzeniu uczy się i z czasem potrafi samodzielnie wypowiedzieć jest właśnie wyraz „mama”.

 

 

 

 

 

Scena z dzisiejszej Ewangelii jest niesamowita. Jezus, któremu odebrano zupełnie wszystko – włącznie ze swobodą poruszania się i ubraniem – znosząc ogromny ból, dusząc się, wciąż nie myśli o samym sobie. Jezus patrzy na najmłodszego z grona uczniów, na tego, którego miłował. Ewangelia według św. Jana nie podaje nam jego imienia – nazywa go „umiłowanym uczniem”. Egzegeci i Tradycja Kościoła widzą w nim Jana Apostoła – autora czwartej ewangelii. Jezus patrzy także na Maryję, swoją Mamę. On wie, co ona czuje i jak jest jej ciężko. Wie, że na tym świecie po Jego śmierci ona zostanie sama. Dlatego Jezus oddaje Maryję pod opiekę umiłowanemu uczniowi i jego oddaje Maryi za syna. Ewangelista Jan celowo nie umieszcza tam imienia umiłowanego ucznia, aby każdy, kto będzie czytał tę Ewangelię, mógł zająć jego miejsce.

 

Maryja jest Matką Kościoła w sensie duchowym. Oznacza to, że jest Matką każdej osoby ochrzczonej. Maryja, stojąc pod krzyżem swojego Syna, uczestniczy w momencie, który możemy nazwać poczęciem się Kościoła. Z przebitego boku Chrystusa wypływa krew i woda, i tam biorą początek wszystkie sakramenty Kościoła. Przez kolejne tygodnie Maryja przebywa wraz z apostołami w wieczerniku, pociesza ich, modli się z nimi. Maryja jest przy nich. Cały czas im towarzyszy, oczekuje wraz z nimi pociechy Ducha Świętego. Być może wówczas dzieli się z nimi tajemnicami swego życia – tymi, które od tylu lat rozważa i przechowuje w swoim matczynym sercu. Być może wówczas Maryja odkrywa przed apostołami tajemnice radosne i bolesne. Po siedmiu tygodniach od zmartwychwstania Chrystusa następuje moment narodzin Kościoła. Maryja wciąż towarzyszy młodemu Kościołowi, prowadzonemu przez Ducha Świętego. Wspiera go i wstawia się za nim.

 

Pamiętam, jak przed laty jeden z moich współbraci redemptorystów, który przez wiele lat pracował w Danii dzielił się doświadczeniem znajomości z protestantami. Pewien zaprzyjaźniony pastor wspólnoty protestanckiej mówił, że to, czego najbardziej brakuje mu w kościołach protestanckich, to jest to ciepło matczynej obecności. Protestanci bowiem odrzucają kult Matki Najświętszej.

 

Uświadamiając sobie rolę Maryi w życiu Kościoła oraz to, jak ogromy dar otrzymaliśmy od Chrystusa, chciejmy i my z wiarą i ufnością zanosić nasze modlitwy przez wstawiennictwo Maryi. Sięgajmy po tajemnice z Jej życia, rozważajmy je, modląc się różańcem. Oddajmy Jej cześć, uczestnicząc w nabożeństwach majowych. Maryjo, Matko Jezusa i nasza Mamo, módl się za nami. Amen.

 

 

autor: o. Stanisław Paprocki CSsR Duszpasterz w Parafii św. Klemensa Hofbauera – Głogów


źródło:


Poprawiony: poniedziałek, 21 maja 2018 18:48