| Niedziela Palmowa, czyli Niedziela Męki Pańskiej |
|
| Wpisany przez Beata |
| sobota, 13 kwietnia 2019 22:26 |
|
W tej całej sytuacji jasno możemy stwierdzić, że sam Jezus aprobował to, co o Nim mówiły tłumy. Mało tego, sam świadomy swojego pochodzenia i tego, co później się wydarzy, wyraźnie sobie życzył, żeby uważano Go za króla, który przychodzi w imię Pańskie.
I w tej perspektywie wyłania nam się druga sceneria dzisiejszej niedzieli: męka i śmierć Jezusa Chrystusa, gdzie wpatrujemy się w Jezusa wyszydzonego, cierpiącego, umęczonego, doprowadzonego na śmierć krzyżową. Ci, którzy wołali błogosławiony król, krzyczą teraz: Ukrzyżuj Go! Strać tego, a uwolnij Barabasza! Jakby już zapomnieli o swoim uniesieniu, o cudach, które widzieli, o tym, czego doświadczyli, idąc za Jezusem. Widzimy Piłata, który nie był skłonny poświęcić dla Jezusa własnej kariery. Widzimy arcykapłanów i starszych ludu, którzy za wszelką cenę chcieli dopiąć swego: skończyć z Jezusem i pozbyć się problemu.
A my? Z pewnością możemy odnaleźć się w obu tych wydarzeniach. Również niejednokrotnie pojawia się w nas ta sprzeczność. Z jednej strony idziemy za Jezusem, z drugiej strony jesteśmy przeciwko Niemu. Z jednej strony wołamy: Błogosławiony król, który przychodzi w imię Pańskie, a z drugiej: Ukrzyżuj Go! Strać tego, a uwolnij Barabasza!
Bo przecież jasno deklarujemy, że jesteśmy wierzący. Jasno mówimy, że jesteśmy uczniami Jezusa. A nasze czyny, nasze słowa jakże często temu przeczą. Jak świadkowie wjazdu Jezusa do Jerozolimy ulegamy ekscytacji postacią Jezusa, a za chwilę o Nim, zapominamy. Mówimy: „jakie piękne kazanie…, jakie super rekolekcje…, jakie wzruszające nabożeństwo…”, a po wyjściu z kościoła niejednokrotnie zostaje tylko wspomnienie. Słuchamy Bożego słowa, widzimy, jak Ono działa w codzienności, doświadczamy wielkiej łaski Jezusa Chrystusa, ale nie potrafimy żyć nią na co dzień. Boimy się zaryzykować i pozwolić się Jemu prowadzić. Brak modlitwy, wybiórcze przyjmowanie prawd podawanych nam przez Kościół, obmowy, oszczerstwa, uzależnienia, kradzieże, zdrady małżeńskie, rozwody i wiele innych jest właśnie tego skutkiem.
Co więc możemy zrobić nie tylko w tym Wielkim Tygodniu, by ten czas nie został zmarnowany?
Z pewnością we wszystkich domach rozpocznie się przedświąteczna krzątanina, której towarzyszyć będzie wiele emocji. Trzeba wysprzątać mieszkanie, umyć okna, zrobić zakupy, pomyśleć o prezentach, przygotować świąteczne potrawy i wypieki, przyozdobić koszyczek na „święconkę”. To wszystko potrzebne. Ale nie będzie miało to sensu, jeśli zapomnimy o tym, z jakiego powodu są te święta; jeśli zapomnimy o duchowym wymiarze tych świąt. Dlatego nie zapomnijmy o naszym wewnętrznym przygotowaniu: osobistym spotkaniu z Bogiem na modlitwie, o spotkaniu z przebaczającym Ojcem, który czeka na nas w sakramencie pokuty i pojednania, a także w liturgiach Wielkiego Tygodnia: Wieczerzy Pańskiej, Męki Pańskiej czy Wigilii Paschalnej. Może jeszcze nigdy nie uczestniczyłeś. Przyjdź i zaryzykuj, i powiedz prawdziwie z serca, że Błogosławiony jest król, który przychodzi w imię Pańskie.
Głębokie przeżycie i zrozumienie Wielkiego Tygodnia pozwalają odkryć sens życia, odzyskać nadzieję i wiarę. Święta Zmartwychwstania Pańskiego bez prawdziwego przeżycia tych świętych dni, nie staną się dla nas czasem przejścia ze śmierci do życia. Nie zrozumiemy tej wielkiej miłości Boga do każdego z nas.
autor: o. Rafał Nowak CSsR Duszpasterz Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech – Monachium
|
| Poprawiony: sobota, 13 kwietnia 2019 22:43 |