| XXIV Niedziela Zwykła |
|
| Wpisany przez Beata |
| sobota, 14 września 2019 20:04 |
|
Mojżesz, wracając w mistycznej ekstazie z długiej rozmowy z Bogiem na Synaju, staje twarzą w twarz z apostazją swojego ludu. Nie oczekiwana, brutalna i bolesna konfrontacja! Spodziewałby się raczej wszystkiego innego niż czegoś takiego. Nie dziwimy się gniewowi Boga, a tym bardziej nie dziwilibyśmy się gniewowi Mojżesza. Ale on staje po stronie swojego ludu. Nie neguje jego grzechu, nie bagatelizuje go ani nie usprawiedliwia, lecz bierze go na siebie. Był z tym ludem solidarny w dniach dobrych i złych; teraz jest z nim solidarny w najgorszym dniu. I tak będzie już aż do końca, choć jeszcze nieraz ten lud go udręczy i upokorzy. Oto wzór prawdziwego przywódcy i zapowiedź, z jednej strony, innego przywódcy, który także – a nawet jeszcze bardziej radykalnie – weźmie na siebie grzechy swojego ludu, to znaczy Jezusa Chrystusa, a z drugiej strony zapowiedź odpowiedzi Boga na ludzki grzech.
Tą odpowiedzią jest miłosierne przebaczenie. Św. Paweł pisze na ten temat: Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą swą wielkoduszność (1 Tm 1, 15b-16a). Bóg wyzwala człowieka z potęgi i nieszczęścia grzechu przez to, że mu wybacza; a tym samym zaspokaja też tęsknotę wyrażoną przez psalmistę i „stwarza w człowieku czyste serce”. Wspaniałość tego aktu ukazuje Jezus poprzez niezwykle plastyczny i sugestywny obraz: oto całe „niebo” od krańca do krańca, sam Bóg, a wraz z Nim niezliczona rzesza aniołów i zbawionych ludzi cieszą się ogromną radością z nawrócenia tylko jednego jedynego grzesznika. Ten obraz wyraża wspaniale, jak wielką i niezwykłą rzeczą, wręcz cudem, są Boże przebaczenie i ludzkie nawrócenie. My zaś jesteśmy przyzwyczajeni do łatwego odpuszczania grzechów w sakramencie pojednania, dlatego nie uświadamiamy sobie tego cudu – niestety…, bo nie jest to z korzyścią dla naszego rozwoju duchowego. Tej radości przebaczenia i nawrócenia odpowiada nowa godność grzesznika, którą św. Paweł stwierdza z dumą: Jezus uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi mnie, ongiś bluźniercę, prześladowcę i oszczercę (1 Tm 1, 12b-13a). Jeśli Ewangelia jest „dobrą nowiną” (Niemcy mówią, chyba lepiej, „radosną nowiną”), to widać to przede wszystkim właśnie w tym przejściu od niegodziwości grzechu do nowej godności nawróconego grzesznika. Nikt nie jest ostatecznie stracony, dla każdego istnieje nadzieja na ratunek od Boga i na – i to nawet bardzo radykalny, jak u św. Pawła – zwrot życiowy. Czyż nie jest to uzasadniony powód do radości?...
autor: o. Janusz Serafin CSsR Pracownik redakcji kwartalnika „Homo Dei” i wydawnictwa Homo Dei – Kraków
|
| Poprawiony: czwartek, 19 września 2019 20:25 |