Piątek po Popielcu Drukuj
Wpisany przez Beata   
czwartek, 27 lutego 2020 19:29

Piątek, 28 lutego 2020 roku



VII tydzień zwykły, rok A



Dwa dni temu rozpoczęliśmy Wielki Post. Jest to czas duchowej refleksji, próby naprawienia swojego życia, ale także – jak podpowiada nam nazwa tego okresu liturgicznego – jest to czas postu. Post jest bowiem jednym z elementów naszego chrześcijańskiego życia. Weźmy choćby każdy piątek, który w naszej tradycji ma charakter „postny”. Tego dnia obowiązuje nas jako chrześcijan „wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych”, dlatego też staramy się odmówić sobie choćby wędliny, aby przez to drobne wyrzeczenie móc wyrazić naszą wiarę.

 

 

 

W tym kontekście może dziwić historia usłyszana dziś w Ewangelii. Nasuwać się może bowiem pytanie, czy w takim razie jest sens podejmować praktyki postne.


Błędem byłoby jednak twierdzenie, że Jezus jest przeciwnikiem postów. Mistrz z Nazaretu spotyka się z uczniami Jana Chrzciciela, który jak wiemy prowadził ascetyczny sposób życia przepełniony licznymi umartwieniami i postami. Jezusowe podejście do postu jest trochę inne. Bowiem do postu trzeba podchodzić w sposób mądry i rozważny. Ma on nas przybliżać do Boga, a nie być tylko powierzchownym znakiem naszej religijności.


Warto w tym miejscu spojrzeć, jak wyglądały praktyki postne pobożnych Izraelitów. Otóż, początkowo prawo dane Mojżeszowi nakazywało, aby Żydzi pościli jeden raz w roku w Dzień Pojednania – Jom Kippur. Z czasem faryzeusze, mający mocne przywiązanie do zewnętrznych oznak religijności, wprowadzili zwyczaj postu w poniedziałki i czwartki. Ten zwyczaj został powszechnie przyjęty i praktykowany był przez rodaków Pana Jezusa. Stąd zapewne całe to wydarzenie prawdopodobnie miało miejsce w te dni tygodnia.


Jezus, aby bronić swoich uczniów, przytacza przykład pana młodego i uczty. Jako Jego uczniowie uczestniczymy w uczcie weselnej, kiedy uznajemy Go swoim Zbawicielem i Panem. Wtedy trwamy w radości i nie mamy powodu do postu. Powodem do postu i smutku jest odłączenie od Jezusa. Kiedy popełniamy grzech i nasze serce zostaje splamione grzechem, tracimy radość uczestniczenia w duchowej uczcie. I jest to powód do czynienia pokuty i postu. Grzech sprawia, że zostaje nam „zabrany pan młody” i w swoim życiu zostajemy sami.


Dzisiejsza Ewangelia stawia nam ważne pytania: Czy pościć? A jeśli tak, to w jaki sposób? Błędem byłoby całkowite negowanie tej praktyki. Dobrze ukierunkowany post niewątpliwie przybliża nas do Boga. Ale pamiętać przy tym trzeba, że post nie może być dla samego postu. Jest on elementem wiary. Post wtedy ma sens, kiedy zmienia nasze życie, a przez to prowadzi do prawdziwego i osobistego spotkania z Bogiem. Arcybiskup Fulton Sheen mówił kiedyś: „Kościół pości, świat jest na diecie. Z punktu widzenia materii nie ma różnicy, gdyż człowiek może zrzucić kilka kilogramów w taki czy inny sposób. Różnica tkwi w intencji”. Może wydawać się, że jest to szczegół. Ale ten szczegół sprawia, że post staje się przestrzenią, w której możemy zbliżyć się do Boga.


Znając ten kontekst, łatwiej zrozumiemy przesłanie dzisiejszego fragmentu. Jeżeli chcemy, żeby nasze posty miały wartość, powinny nas przybliżać do Boga. Nie można być jednocześnie przywiązanym tylko do zewnętrznych zwyczajów, a przy tym nie wprowadzać w swoim życiu miłości do Boga i człowieka. Co jest niekiedy o wiele trudniejsze niż odmówienie sobie czegoś dobrego w czasie postu.


Pewien duszpasterz opowiadał kiedyś, że poprosił gorliwą – jak się wydawało – parafiankę, aby zaopiekowała się chorą, samotną staruszką mieszkającą na poddaszu w jej kamienicy. Był przekonany, że jako osoba wierząca chętnie to uczyni. Ale ona powiedziała:


„Ja co dzień przychodzę do kościoła i przystępuje do Komunii Świętej, odmawiam różaniec, w niedzielę często jestem na dwóch mszach świętych, składam ofiary na tacę i do skarbony, pomagam przy urządzaniu procesji, przynoszę do kościoła kwiaty. A w dodatku poszczę dwa razy w tygodniu o chlebie i wodzie. Czy to nie wystarczy? Czy to za mało?” I odeszła…


Nasze życie, aby było prawdziwie chrześcijańskie, musi być autentyczne. Jeśli nasze posty czy modlitwy nie będą miały przełożenia na zmianę naszego serca, staną się tylko pustymi obrzędami. Jezus w dzisiejszej Ewangelii daje nam ważną lekcję – jeśli ją przełożymy na nasze życie, nasza wiara, posty, modlitwy będą prawdziwe, autentyczne i pomogą nam w naszym życiu przybliżyć się do Boga. Amen.

 


autor: o. Łukasz Baran CSsR Duszpasterz w Parafii Świętego Klemensa Hofbauera – Warszawa


źródło:


Poprawiony: środa, 26 lutego 2020 23:45