Sobota drugiego tygodnia Wielkiego Postu Drukuj
Wpisany przez Beata   
piątek, 13 marca 2020 23:46

Sobota, 14 marca 2020 roku


II tydzień Wielkiego Postu, Rok A

 


Ciekawe, jakie myśli nasuwają nam się, kiedy słyszymy Przypowieść o synu marnotrawnym. Myślimy pewnie o młodym człowieku, który z powodu swojej zachłanności roztrwonił swój majątek. Być może myślimy także o synu, który nie zasługuje na wyrozumiałość, bo swoim zachowaniem nie okazał czci i szacunku swojemu ojcu. Możemy mieć z pewnością wiele słusznych określeń dotyczących bohatera dzisiejszej Ewangelii.

 

 

Jednak zanim wydamy surowy wyrok dotyczący syna marnotrawnego, musimy w sumieniu ze smutkiem stwierdzić, że nie zawsze jesteśmy lepsi. Niekiedy trzeba nam w ciszy sumienia przypomnieć o naszych krzywdach, kłamstwach i niewiernościach, poprzez które zdradziliśmy Boga i odeszliśmy od Niego. W naszym życiu jest wiele wspólnych cech z synem marnotrawnym. Tak jak on posiadamy ogromne bogactwo. Tym bogactwem jest dla nas wiara i możliwość życia sakramentami świętymi. Ale zamiast żyć tym bogactwem przy Bogu, wybieramy własną drogę. Chcemy po swojemu to nasze życie układać. Przez grzech opuszczamy naszego Ojca, który jest w niebie. Żyjąc w grzechu, roztrwaniamy „Boży majątek”, czyli łaskę uświęcającą i wiarę. Choć na początku życie z dala od Boga, może wydawać się przyjemnie i wygodne, po jakimś czasie staje się tragedią. Stajemy się opuszczeni przez wszystkich i głodni jakiejkolwiek pomocy i miłości. I wtedy nie zostaje nam nic innego, jak stanąć w prawdzie i ze łzami w oczach powrócić do Boga i wyznać: „Zgrzeszyłem względem Ciebie, Boże, już nie jestem godzien nazywać się Twoim dzieckiem”. Czy ta historia nie wydaje nam się znajoma?


Kiedy w naszym życiu żałujemy za grzechy, stajemy się jak marnotrawny syn. Z jednej strony grzeszny, ale z drugiej pragnący powrotu do miłosiernego Ojca. Jednak, aby stać się marnotrawnym synem potrzeba nam pokory. Bez niej nie zdobędziemy się na odwagę, aby wyznać swoje winy.


Angielski pisarz Oscar Wilde w 1895 roku za popełnione przestępstwa został skazany na 2 lata więzienia. Tam jednak nastąpił przełom w jego życiu. Napisał długi list, który opublikowano w całości po jego śmierci. Możemy odnaleźć tam takie słowa:


„Ja sam zrujnowałem moje życie. Okrutne było to, co świat mi wyrządził, nieporównywalnie okrutne jednak to, co wyrządziłem sobie samemu. Bóg obdarzył mnie niemal wszystkim. Dałem się jednak zwabić na lep bezmyślnych rozkoszy. Stałem się marnotrawcą własnego talentu. Przestałem być panem samego siebie. Skończyłem na straszliwej pustce i teraz pozostaje mi tylko jedno – bezwzględna pokora. Pokora jest jedyną rzeczą, która ma w sobie pierwiastki z życia, nowego życia. Najznośniejszym momentem w życiu człowieka – wierzę w to niezłomnie – jest chwila, w której pada on na kolana, bije się w piersi i spowiada się ze wszystkich swoich grzechów”.


Pokora jest zawsze drogą do domu Ojca w niebie. A drogowskazem na tej drodze jest przyznanie się do winy i wyznanie swoich grzechów. Bóg zawsze na nas czeka. Cierpliwie wypatruje naszego powrotu. Miejscem, gdzie na nas czeka, jest sakrament pojednania i pokuty. I tylko od nas samych zależy, czy będziemy chcieli wrócić. Nie możemy się lękać spotkania z miłosiernym Bogiem. Bo kiedy żałujemy i chcemy powrotu, On nie zamknie bramy swego domu dla nas, ale na nowo przyjmie nas jako swoje dzieci.


Jednak Bóg jako dobry Ojciec szanuje naszą wolność. On czeka, wypatrując naszego powrotu, ale to od naszej wolnej woli zależy, czy do Niego na nowo powrócimy. Ojciec Bernard Bro w swojej książce pod tytułem „Tylko Bóg jest ludzki” napisał takie słowa:


„Bóg w naszej historii, w naszym codziennym życiu, mówi nam tylko: Czy chcesz? Bezbronnie i rozbrajająco. Czy chcesz? Czy chcesz jak syn marnotrawny zacząć żyć inaczej, aby odzyskać nadzieję? Czy chcesz nie lękać się płaczu? Czy chcesz powierzyć mi twoją przeszłość i przyszłość? Czy chcesz? Czy ostatecznie chcesz mnie? Czy chcesz ze mną żyć? Twoim życiem. Życiem nadziei, dobra, prawdy i radości?”


Jaka będzie nasza odpowiedź? To zależy wyłącznie od nas. Nie jest to łatwe, ale mimo to, warto przyjąć pokorną postawę syna marnotrawnego.

 

 

autor: o. Łukasz Baran CSsR Duszpasterz w Parafii Świętego Klemensa Hofbauera – Warszawa



źródło:


Poprawiony: sobota, 14 marca 2020 00:00