Rozważanie na 1.08.2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 31 lipca 2015 23:05

XVII Tydzień Okresu Zwykłego, Rok B


Kpł 25,1.8-17; Ps 67,2-3.5.8; Mt 5,10; Mt 14,1-12


W tym fragmencie zwróćmy uwagę na wyrzuty sumienia lub ich brak. Jan Chrzciciel w różnych miejscach głosił potrzebę nawrócenia. Tam, gdzie przebywał, tam i chrzcił. Jego nauka, sposób bycia, zachowanie wzbudzały zainteresowanie. Dlatego do niego przybywali ludzie z różnych stron, różnej pozycji społecznej. Głos Jana docierał i do możniejszych. Dotarł też do Heroda, Wzbudził jego zainteresowanie. Herod specjalnie raz i drugi udał się w miejsce nauczania Jana, by jego posłuchać. Ta nauka wywoływała w Jego sercu niepokój. Z jednej strony przyciągała, intrygowała go. Czuł w niej jakąś prawdę. Czuł się przynaglony, by nawet pójść za tym głosem i zmienić coś w swoim życiu. Z drugiej strony, gdy patrzył na swoje życie, do którego był tak przywiązany, które było wygodne i bardzo mu odpowiadało.

 

Jednak jego żona, przeczuwała w tej nauce zagrożenie dla siebie, dla jej sposobu życia, dla tej wygody i dobrobytu. Miała swoje cele i zamierzenia. Nie chciała tego wszystkiego utracić. Dlatego podsycała w swoim mężu wątpliwości, co do tej nauki, krytykowała ją i starała się umniejszyć jej znaczenie i wartość. Gdy Herod usłyszał od Jana słowa prawdy dotyczące jego życia, małżeństwa, moralności, obruszył się. Znowu wzmogły się w nim wyrzuty sumienia. Znowu jednak żona karmiła go nienawiścią do Jana. Znowu wzięły górę kłamstwa, złość, wygoda, materializm i pożądliwość. Kazał, więc zamknąć Jana Chrzciciela w więzieniu. Resztki wyrzutów sumienia zamknął szczelnie i nie pozwalał im dochodzić do głosu.

 

Herodiada knuła przeciwko Janowi swój plan. W jej złym sercu, opanowanym całkowicie przez szatana powstała myśl uciszenia Jana poprzez zabicie go. Czekała na odpowiedni moment. Chciała to uczynić rękami samego Heroda. Okazja nadarzyła się niebawem. Gdy jej dorastająca córka tańczyła przed Herodem i gośćmi, bardzo się królowi spodobała. Obiecał jej dać wszystko, czego sobie zażyczy. Wtedy to, za namową matki, zażądała głowy Jana Chrzciciela na misie. W tym momencie Herod zadrżał. Naraz zobaczył, jak daleko zaszły sprawy. On zamierzał w pewnym momencie nawet uwolnić Jana Chrzciciela.

 

Herod kazał przynieść głowę Jana Chrzciciela na tacy. Z całej postaci Herodiady wychodziła szatańska satysfakcja, triumfujące zadowolenie i nienawiść, którą darzyła Jana od dawna. Gdy zabito Jana i przyniesiono głowę jego Herodowi, ten poczuł się bardzo źle. Opanowało go uczucie strachu przed tym, co uczynił. Ten lęk pochwycił jego duszę, ujął żelaznymi rękami jego serce, ścisnął gardło, skrócił oddech. W końcu sprawił, że Herodowi zrobiło się słabo, niedobrze i na moment musiał opuścić zebranych. Od tej pory miał zaznawać, co jakiś czas tego lęku. To satysfakcja szatana, który skłonił go do tego czynu. To jego dzika radość z kolejnej duszy, która była już jego.

 

Dzisiejsze rozważanie przedstawia nam niewielki fragment z życia jednego człowieka. Jednak na jego przykładzie możemy zobaczyć walkę dobra ze złem w człowieku. Zobaczyć jak sumienie, dane przecież człowiekowi przez Boga dla jego dobra, pomaga mu, poprzez wskazywanie na dobro i zło, rozróżniać je. Jednocześnie, gdy człowiek dokona już wyboru, sumienie jest pewnego rodzaju sędzią. Daje poczucie pokoju, przy dobrym wyborze lub też niepokoju, gdy wybrało się źle.