Rozważanie na 26.08.2015 Drukuj
Wpisany przez Beata   
wtorek, 25 sierpnia 2015 19:00

XXI Tydzień Okresu Zwykłego, Rok B

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej


Prz 8, 22-35 lub Iz 2, 2-5; Ps 48 (47), 2-3ab. 9. 10-11. 13-15 (R.: Jdt 15, 9d); Ga 4, 4-7; Łk 1, 28; J 2, 1-11

Boże błogosławieństwo nieustannie jest nad nami, choćby czasami wydawało się nam, iż On nie interesuje się naszymi sprawami i nie ingeruje tak szybko, jakbyśmy tego oczekiwali. W życiu bardzo często zdarzają się sytuacje trudne. Codziennie spotykamy się z nimi i musimy się z nimi zmierzyć. Wielokrotnie przeżywamy związane z nimi stresy, nawet chwilowe załamania, wątpliwości, czy podołamy nieść ten krzyż.

 

 

 

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii według św. Jana opisana jest sytuacja, może nie tak dramatyczna, jednak nieprzyjemna dla gospodarzy wesela. Zabrakło wina. Nie mają, co podać na stół. Pośród zaproszonych gości jest Jezus z Maryją. Jezus wydaje się być obojętnym na to zdarzenie. Nawet wygląda na to, jakby zwlekał z pomocą. Osobą, która ingeruje w tę sprawę jest Jego Matka. Ona niejako bierze ster w swoje ręce. Jest to dosyć charakterystyczne. Tak dzieje się również i w naszym życiu. Jezus jest obecny zawsze i wszędzie. Jednak to Maryja jest Tą, która w naszej sprawie wstawia się u Jezusa. Doświadczamy przeróżnych zdarzeń, sytuacji. Odbijają się one echem w naszych duszach i sercach. Mają wpływ na psychikę, na postawy. W jakiś sposób nas formują, nie zawsze tak, jakby tego oczekiwał Bóg. Choć Jezus jest przy nas, to Jego Matka wydaje się być niejako najbliżej. Ona sercem wyczuwa wszystko. Wie dokładnie, w czym tkwi problem i jaka powinna być droga jego rozwiązania. Ona to wszystko widzi i wie. Bo sercem matczynym Maryja najlepiej poznaje wszystko. Podczas wesela wydaje się, że Jezus zachowuje początkowo pewną rezerwę wobec problemu, który się pojawił. Na uwagę Maryi nawet jakby odcinał się od niego. Jest to tylko pozorne. On jest cały czas na tym weselu. Nie wychodzi z niego. Maryja zna swojego Syna. Ona jest z Nim jedno. Jej serce i Jego serce czują to samo. Dlatego Maryja powiedziała do sług, by zrobili wszystko, cokolwiek powie im Jezus. A Jezus polecił napełnić stągwie wodą, a potem zaczerpnąć z nich i zanieść do skosztowania staroście weselnemu. Sługa jest sługą, czyli wykonuje to, co mu polecają. Nie bierze odpowiedzialności za wydane polecenia. Jednak czy my mielibyście taką odwagę, by swoim gościom podać właśnie, co zaczerpnięta wodę, jako wino?

 

Czy w nas jest na tyle wiary, by słuchać Boga, bez dyskutowania, bez wypowiadania swoich wątpliwości?  Mimo, iż wydawać się będzie, że Bóg milczy, a nawet mówi: „Czyż to moja lub Twoja spawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?” – my oczekiwać będziemy z pokojem serca na bieg wydarzeń. A potem, po słowach Maryi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”, posłusznie nalejemy wody do stągwi, zaczerpniemy i zaniesiemy staroście weselnemu ufając, że poprzez to wierne wypełnianie Bożych poleceń, poprzez okazanie ufności do końca, skłonimy niejako Boga, by w ostatniej chwili przemienił wodę w wino.

 

 

Poprawiony: piątek, 14 sierpnia 2015 21:30