Rozważanie na 6.10.2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
poniedziałek, 05 października 2015 23:04

XXVII Tydzień Okresu Zwykłego, Rok B


Jon 3, 1-10; Ps 130 (129), 1-2. 3-4. 7bc-8 (R.: por. 3); Łk 11, 28; Łk 10, 38-42


„Maria wybrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.” Oto mamy w jasny, przystępny sposób przedstawione, jaka powinna być nasza postawa, co dla nas powinno być najważniejsze, jaką obierać hierarchię wartości. Będąc duszami najmniejszymi tym bardziej powinniśmy wziąć sobie do serca to pouczenie, tę scenę. Szukajmy siebie i odnajdujmy w postawie Marii, bowiem jest to na wskroś postawa duszy małej, duszy, która uznała swoją totalną nędzę oraz wielkość Boga.

 

 

Dlaczego Maria nie włączała się do prac? Czy czynności, jakie wykonywała Marta były niepotrzebne? Nie, jednak zachowanie Marii wynikało z miłości. W zachowaniu Marty znajdziemy nie tylko miłość, ale i pychę. Maria poszła za pragnieniem serca. Słuchała Jezusa, którego pokochała ogromną miłością. W jej sercu cały czas była wdzięczność za ocalenie jej duszy, za nawrócenie, za cierpliwość Jezusa do niej, za przebaczenie. Gdy przychodził do ich domu, ona pragnęła przyjmować każde Jego słowo. Pragnęła całą sobą chłonąć wszystko, co pochodziło od Niego. Jej miłość stale była spragniona Jego obecności, chciała ciągle patrzeć na Niego, słuchać Go, być świadkiem Jego znaków, czynów. To niebywała dusza! Jej miłość do Chrystusa była naprawdę wielka. A to dlatego, że On pierwszy okazał jej swoją miłość, miłość miłosierną. Doświadczyła tak niespotykanego ogromu miłości, że zapragnęła wszystko tej miłości poświęcić. Bóg przebaczył jej grzechy, darował winy. Od Niego pierwszego doznała właśnie takiej miłości, miłości bezwarunkowej, miłości totalnej, akceptującej całego człowieka.

 

Postawy Marii i Marty są tu przedstawione specjalnie dla nas. Marta krząta się przygotowując posiłek dla gościa. Chciałaby się pokazać od jak najlepszej strony. Ona również kocha Jezusa i najchętniej usiadłaby i słuchała Go. Ale jednocześnie czuje, iż wypadałoby czymś poczęstować. Tym bardziej, że Jezus tyle chodził, jest zmęczony i głodny. Tak więc przygotowuje posiłek, a w sercu mieszają się różne uczucia i emocje. Dodatkowo wzbiera w niej zazdrość, że jej siostra siedzi sobie i słucha Jezusa, a więc czyni to, co i ona chciałaby teraz robić, natomiast Marta nie może wszystkiego słyszeć, cieszyć się obecnością Chrystusa, bo ma do wykonania obowiązki.