Rozważanie na 10.11.2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
poniedziałek, 09 listopada 2015 23:46

XXXII Tydzień Okresu Zwykłego, Rok B


Mdr 2, 23 – 3, 9; Ps 34 (33), 2-3. 16-17. 18-19 (R.: por. 2a); J 14, 23; Łk 17, 7-10


Człowiek lubi być docenionym, zauważonym, pochwalonym. Szczególnie wtedy, gdy dużo się napracuje, albo, gdy zrobi coś szczególnego lub danej sprawie poświęci więcej czasu. Gdy otoczenie nie dostrzeże tej pracy i nie doceni jej, wtedy w serce wkrada się żal, poczucie smutku, niedowartościowania, czasem pretensje i poczucie krzywdy. Dlaczego tak jest?

 

 

 

Zwraca na siebie uwagę różnymi sposobami, byle tylko inni go dostrzegli i jego pracę. Czasem delikatnie, a czasem wręcz nachalnie domaga się zauważenia ze strony otoczenia. Dobro, jakie uczynił nie może procentować w takim wymiarze, jak by Bóg tego chciał, bo zostaje przesłonięte słabością - pychą. Choćby człowiek uczynił ogromnie dużo na rzecz dobra, jeśli oczekuje za to zapłaty, a pochwała, wyróżnienie jest jej formą, to niestety sam nie pozwala rozwijać się królestwu miłości w jego życiu, w jego sercu. Bowiem pycha, próżność niszczy wszystko.

 


Każdy został powołany do świętości, różne są drogi do niej, to jednak każda naznaczona jest czynieniem dobra. Służba Bogu, którego jesteśmy własnością jest niejako naszym obowiązkiem, ale i przywilejem. Cokolwiek czynimy dobrego - służymy Bogu. Jako dzieci Boga, powinniśmy oddać się Bogu i Jemu służyć i mamy oczekiwać „zapłaty”, nie od ludzi. Wszelka zapłata, jaka przychodzi do nas od człowieka zastępuje chwałę Nieba pokorna, cicha, ukryta służba Miłości, ciągła chwała oddawana Bogu - to powinna być nasza postawa. Takiej Bóg oczekuje od nas.

 

Wskazywanie na Boga, jako źródła wszelkiego dobra, dążenie do tego, by był uwielbiony w naszych sercach, by serca stale kierowały się ku Niebu - w tym nasza świętość.

 

 

Poprawiony: poniedziałek, 09 listopada 2015 23:51